Polityka i spoleczenstwo

Wyszła z aresztu i od razu pobiegła się żalić do TV Republika. Były minister nie gryzł się język. „Niemożliwe”

8 kwietnia 2025, 14:25916 wyswietlen
Udostepnij:

Była współpracowniczka Mateusza Morawieckiego po dwóch miesiącach wyszła z aresztu i od razu stała się gwiazdą TV Republika. Jej pełne żalu słowa skomentował były minister sprawiedliwości. Anna Wójcik na wolności W czwartek 3 kwietnia Prokuratura Krajowa podjęła decyzję o zwolnieniu z aresztu byłej szefowej biura premiera za czasów, gdy szefem rządu był Mateusz Morawiecki, czyli Anny Wójcik. Kobieta jest podejrzana o liczne nadużycia i doprowadzenie do defraudacji środków z publicznego budżetu. Areszt opuściła po wpłaceniu wysokiego poręczenia, a miała wyjść ze względu na swoje chore dziecko, z opieką nad którym niewystarczająco sobie radził jej mąż. Jak jednak widać, dwa miesiące spędzone pod celą rozbudziły w Wójcik ogromne parcie na szkło, bo w pierwszej kolejności zwróciła się w kierunku TV Republiki aby opowiedzieć, jakiego to horroru ponoć doświadczyła ze strony prokuratury. Oburzona stwierdziła, że dopiero po  dwóch miesiącach od jej zatrzymania prokuratura podjęła konkretne czynności w jej sprawie. – Po prostu zostałam wtrącona do aresztu i tam siedziałam dwa miesiące. 27 marca mój mecenas dostał informację, że będą czynności w Katowicach, w prokuraturze. Nie pojawia się pan prokurator, jest tylko pan funkcjonariusz CBA, znowu zaczyna zadawać pytania, odmawiam składania zeznań, ponieważ twardo stoję na stanowisku, że jestem niewinną osobą w tej

Wyszła z aresztu i od razu pobiegła się żalić do TV Republika. Były minister nie gryzł się język. „Niemożliwe”

Była współpracowniczka Mateusza Morawieckiego po dwóch miesiącach wyszła z aresztu i od razu stała się gwiazdą TV Republika. Jej pełne żalu słowa skomentował były minister sprawiedliwości.

Anna Wójcik na wolności

W czwartek 3 kwietnia Prokuratura Krajowa podjęła decyzję o zwolnieniu z aresztu byłej szefowej biura premiera za czasów, gdy szefem rządu był Mateusz Morawiecki, czyli Anny Wójcik. Kobieta jest podejrzana o liczne nadużycia i doprowadzenie do defraudacji środków z publicznego budżetu. Areszt opuściła po wpłaceniu wysokiego poręczenia, a miała wyjść ze względu na swoje chore dziecko, z opieką nad którym niewystarczająco sobie radził jej mąż.

Jak jednak widać, dwa miesiące spędzone pod celą rozbudziły w Wójcik ogromne parcie na szkło, bo w pierwszej kolejności zwróciła się w kierunku TV Republiki aby opowiedzieć, jakiego to horroru ponoć doświadczyła ze strony prokuratury. Oburzona stwierdziła, że dopiero po  dwóch miesiącach od jej zatrzymania prokuratura podjęła konkretne czynności w jej sprawie.

Po prostu zostałam wtrącona do aresztu i tam siedziałam dwa miesiące. 27 marca mój mecenas dostał informację, że będą czynności w Katowicach, w prokuraturze. Nie pojawia się pan prokurator, jest tylko pan funkcjonariusz CBA, znowu zaczyna zadawać pytania, odmawiam składania zeznań, ponieważ twardo stoję na stanowisku, że jestem niewinną osobą w tej sprawie i w związku z tym, że nie było pana prokuratora, złożyłam oświadczenie do akt, powiedziałam, co myślę w sprawie własnego syna – skarżyła się kobieta.

Na co to wygląda? Oczywiście na robienie z siebie kolejnej ofiary „reżimu Donalda Tuska”, co stało się już nieoficjalnym obowiązkiem każdego z działaczy obozu PiS. Dariusz Matecki przecież również siedzi w areszcie za niewinność a Marcin Romanowski po prostu lubi podróże, dlatego wyemigrował na Węgry.

Reporterzy „Faktu” postanowili sprawdzić, ile jest prawdy w tym, co twierdziła Wójcik przed kamerami TV Republika. W związku z tym poproszono o opinię prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, prawnika oraz byłego ministra sprawiedliwości. Wygląda na to, że kobieta oczywiście robiła szopkę.

To jest niemożliwe, że przesłuchanie nastąpiło po dwóch miesiącach. To jest nieprawda. Mogło być jedynie tak, że odmówiła składania wyjaśnień, to jest realne, ale nie że przesłuchano ją dopiero w marcu. Przesłuchanie następuje od razu po przedstawieniu zarzutów. Pyta się wtedy taką osobę, czy chce złożyć wyjaśnienia – tłumaczył Ćwiąkalski.

Dodał przy tym, że nie ma nic dziwnego w tym, że Wójcik była przesłuchiwana przez funkcjonariusza CBA. Jak wyjaśnił, „jest to jak najbardziej możliwe, jeśli prokurator powierzył do prowadzenia sprawę CBA”.

Źródło: Fakt

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz