Prezes PiS zadzwonił do swojej bratanicy. Marta Kaczyńska usłyszała TĘ prośbę. „Powstaje wrażenie...”
W kampanii Karola Nawrockiego nie zobaczymy za dużo prezesa. Jarosław Kaczyński ma pozostać w cieniu. To on załatwił jednak występ swojej bratanicy na konwencji „obywatelskiego” kandydata. Kaczyński w cieniu Konwencja programowa Karola Nawrockiego, która odbyła się 2 marca w podwarszawskich Szeligach, miała być gejmczendżerem tej kampanii. Przynajmniej na to liczyli przy Nowogrodzkiej. Dziś już wiadomo, że przełomu nie ma, ale w PiS cieszą się, że nie było też tragedii. Konwencja się w miarę udała, przynajmniej organizacyjnie, bo z przemówienia kandydata zapamiętano przede wszystkim formułki o „dwóch puciach”. Co istotne, Jarosław Kaczyński podczas konwencji odegrał drugoplanową, by nie rzec: „marginalną” rolę. Nie przemawiał, wstąpił tylko na scenę, by podziękować Nawrockiemu i podkreślić, że jest on kandydatem PiS. – Nawet ci, także po stronie Prawa i Sprawiedliwości, którzy byli za Karolem Nawrockim, ale nie wiedzieli tak na pewno, czy to jest nasz partyjny kandydat, czy my go popieramy jako kandydata obywatelskiego, już dzisiaj wiedzą – mówił Kaczyński. – Wiedzą, że to jest nasz kandydat. Innego nie ma – podkreślił prezes. Telefon do bratanicy Kaczyński ma pozostać w tej kampanii w cieniu, by – jak mówią w sztabie – „nie przyćmić kandydata”. Ale, choć sam nie wystąpił, to załatwił występ prawicowej gwiazdy: Marty Kaczyńskiej.

W kampanii Karola Nawrockiego nie zobaczymy za dużo prezesa. Jarosław Kaczyński ma pozostać w cieniu. To on załatwił jednak występ swojej bratanicy na konwencji „obywatelskiego” kandydata.
Kaczyński w cieniu
Konwencja programowa Karola Nawrockiego, która odbyła się 2 marca w podwarszawskich Szeligach, miała być gejmczendżerem tej kampanii. Przynajmniej na to liczyli przy Nowogrodzkiej. Dziś już wiadomo, że przełomu nie ma, ale w PiS cieszą się, że nie było też tragedii. Konwencja się w miarę udała, przynajmniej organizacyjnie, bo z przemówienia kandydata zapamiętano przede wszystkim formułki o „dwóch puciach”.
Co istotne, Jarosław Kaczyński podczas konwencji odegrał drugoplanową, by nie rzec: „marginalną” rolę. Nie przemawiał, wstąpił tylko na scenę, by podziękować Nawrockiemu i podkreślić, że jest on kandydatem PiS.
– Nawet ci, także po stronie Prawa i Sprawiedliwości, którzy byli za Karolem Nawrockim, ale nie wiedzieli tak na pewno, czy to jest nasz partyjny kandydat, czy my go popieramy jako kandydata obywatelskiego, już dzisiaj wiedzą – mówił Kaczyński. – Wiedzą, że to jest nasz kandydat. Innego nie ma – podkreślił prezes.
Telefon do bratanicy
Kaczyński ma pozostać w tej kampanii w cieniu, by – jak mówią w sztabie – „nie przyćmić kandydata”. Ale, choć sam nie wystąpił, to załatwił występ prawicowej gwiazdy: Marty Kaczyńskiej.
– Pierwszy telefon do Marty Kaczyńskiej musiał wykonać Jarosław – ujawnia w rozmowie z „Newsweekiem” osoba bliska sztabowi Nawrockiego. Jest w tym strategia – sztab ma pomysł, by w oczach wyborców „skleić” Nawrockiego z Lechęm Kaczyńskim. Stąd kluczowe jest poparcie Marty Kaczyńskiej. Nie będzie oczywiście jeździć z „obywatelskim” na każde spotkanie, ale pojawi się w kilku najważniejszych momentach kampanii. Głos Kaczyńskiej ma przekonać tę brakującą część elektoratu PiS, by wybrali Nawrockiego. Bo kandydat wciąż ma poparcie niższe, niż poparcie Prawa i Sprawiedliwości.
– Powstaje wrażenie, że i Marta, i Lech, i Jarosław popierają Nawrockiego – cieszą się w PiS.
Jeżeli to się nie uda, to wtedy sztabowcy wykorzystają ostatniego asa: Jarosława Kaczyńskiego.
– Jarosław Kaczyński to nasz zasób na najczarniejszą godzinę – przyznaje osoba będąca blisko kampanii. Być może ta godzina wkrótce wybije. Kolejny sondaż – tym razem Instytutu Badań Pollster – wskazuje, że do drugiej tury, kosztem Nawrockiego, wejdzie Sławomir Mentzen.
Źródło: Newsweek
Udostepnij artykul
