Polityka i spoleczenstwo

Dumny Nawrocki rozpisał się o Trzaskowskim, a tu TAKI cios! Internauci szybko go wyjaśnili. „Widzieliśmy, jak...”

1 kwietnia 2025, 20:46823 wyswietlen
Udostepnij:

Rafał Trzaskowski przez dwie godziny odpowiadał na pytania dziennikarzy. Karol Nawrocki próbuje bagatelizować inicjatywę kontrkandydata. Chyba wolałby zapomnieć, jak sam uciekał przed reporterami. Konferencja Trzaskowskiego We wtorek 1 kwietnia Rafał Trzaskowski zorganizował wielką konferencję prasową, podczas której przez dwie godziny odpowiadał na pytania. Na wydarzenie akredytowano ponad setkę dziennikarzy, przybyli też ci z prawej strony sceny politycznej. Trzeba przyznać, że to całkiem ciekawy pomysł sztabu; można go fajnie ograć w kampanii. Kandydat KO będzie mógł powiedzieć, że nie bał się zmierzyć z trudnymi pytaniami, że nie uciekał na hulajnodze. Na takie wydarzenie musiał jakoś odpowiedzieć Karol Nawrocki. „Obywatelski” kandydat PiS miał gonić Trzaskowskiego w sondażach, a koniec końców musi oglądać się za ramię i pilnować, by z drugiej tury nie wypchnął go Sławomir Mentzen. Po konferencji Trzaskowskiego Nawrocki próbował więc od razu zbagatelizować wydarzenie. Złapał za klawiaturę i opublikował na platformie X długi, krytyczny post, zapewne starannie przygotowany przez sztabowców. – „To się w pale nie mieści!” 2 godziny dla dziennikarzy, zaproszone różne redakcje – wszystko uznane za „wyzwanie” i sukces kampanii. Rafał Trzaskowski żyje w wymyślonym świecie. Jest bardziej oderwany od rzeczywistości, niż mi się wydawało – zaczął kpiny Nawrocki. A potem popłynął na całego i zaczął się przechwalać, że

Dumny Nawrocki rozpisał się o Trzaskowskim, a tu TAKI cios! Internauci szybko go wyjaśnili. „Widzieliśmy, jak...”

Rafał Trzaskowski przez dwie godziny odpowiadał na pytania dziennikarzy. Karol Nawrocki próbuje bagatelizować inicjatywę kontrkandydata. Chyba wolałby zapomnieć, jak sam uciekał przed reporterami.

Konferencja Trzaskowskiego

We wtorek 1 kwietnia Rafał Trzaskowski zorganizował wielką konferencję prasową, podczas której przez dwie godziny odpowiadał na pytania. Na wydarzenie akredytowano ponad setkę dziennikarzy, przybyli też ci z prawej strony sceny politycznej. Trzeba przyznać, że to całkiem ciekawy pomysł sztabu; można go fajnie ograć w kampanii. Kandydat KO będzie mógł powiedzieć, że nie bał się zmierzyć z trudnymi pytaniami, że nie uciekał na hulajnodze. Na takie wydarzenie musiał jakoś odpowiedzieć Karol Nawrocki. „Obywatelski” kandydat PiS miał gonić Trzaskowskiego w sondażach, a koniec końców musi oglądać się za ramię i pilnować, by z drugiej tury nie wypchnął go Sławomir Mentzen.

Po konferencji Trzaskowskiego Nawrocki próbował więc od razu zbagatelizować wydarzenie. Złapał za klawiaturę i opublikował na platformie X długi, krytyczny post, zapewne starannie przygotowany przez sztabowców.

„To się w pale nie mieści!” 2 godziny dla dziennikarzy, zaproszone różne redakcje – wszystko uznane za „wyzwanie” i sukces kampanii. Rafał Trzaskowski żyje w wymyślonym świecie. Jest bardziej oderwany od rzeczywistości, niż mi się wydawało – zaczął kpiny Nawrocki. A potem popłynął na całego i zaczął się przechwalać, że jego spotkania są lepsze.

W trakcie spotkań i wizyt w 250 powiatach miałem kilkadziesiąt konferencji, z udziałem przedstawicieli wszystkich mediów. Każdy mógł zadać pytanie. Traktuję to jako (niemal) codzienny obowiązek – napisał Nawrocki, a potem znów wezwał Trzaskowskiego na „poważną debatę”.

O ile Panu pozwoli na to Donald Tusk – ironizował Nawrocki. Mający sondażowe problemy „obywatelski” próbuje przejąć inicjatywę. Nawołując Trzaskowskiego do debaty, chce tym samym sprawić wrażenie, że w prezydenckim wyścigu liczy się już tylko prezydent Warszawy i on sam. I co najwyżej Tadeusz Batyr.

Nawrocki uciekał przed dziennikarzami

Internauci szybko wyjaśnili kandydata PiS. Przypomnieli mu też pewien niewygodny incydent z kampanii. „Proszę się dalej nie kompromitować, Panie Tadeuszu”, „Widzieliśmy te twoje spotkania i to, jak uciekałeś przed pytaniami” – czytamy.

Chodzi o sytuację z 16 stycznia, gdy ten rzekomo odważny kandydat w styczniu sam uciekał przed dziennikarzami. Nawrocki przybył do Sejmu na zorganizowane przez PiS spotkanie z korpusem dyplomatycznym. Unikał jednak odpowiedzi na pytania dziennikarzy.

Reporterzy czekali na Nawrockiego, licząc, że „obywatelski” kandydat porozmawia z nimi po zakończeniu spotkania. Ale nic z tego. Szef IPN czmychnął z sali bocznym wyjściem, reporterzy przyłapali go przy windzie.

Ja odpowiadam wszystkim, panie redaktorze. Pofatyguje się pan na konferencję, to panu odpowiem – powiedział dziennikarzom Nawrocki. Wyglądało to tak, jakby sztabowcy bali się, co powie i zasugerowali, by oszczędzał słowa. I dlatego raczej nie zaryzykują podobnego formatu, jaki zaproponował Trzaskowski. Bo zaraz Nawrocki znów powie, że „nie uważa nic” na temat ucieczki Romanowskiego, stanie się bohaterem memów o „puciach” albo będzie się tłumaczył z nieprzemyślanych wypowiedzi.

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz