Polityka i spoleczenstwo

Donald Tusk założył czapkę, wrzucił zdjęcie z meczu i się zaczęło. PiS w natarciu! "Wygwizdania się bałeś"

25 marca 2025, 10:34718 wyswietlen
Udostepnij:

Donald Tusk pokazał w sieci fotkę z trybuny na meczu Polska – Malta i dodał krótki wpis. Politycy PiS ruszyli na niego, jak Robert Lewandowski na bramkę przeciwnika, ale kopnęli się w czoło. „Ekskluzywna i droga strefa” W poniedziałek reprezentacja Polski zmierzyła się ze słabiutką Malta w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Delikatnie mówiąc – nie było to porywające widowisko, choć było i tak nieco lepiej niż w piątkowym meczu z Litwą (1:0). Biało – Czerwoni pokonali maltańczyków 2:0 po golach Karola Świderskiego i awansowali na pierwsze miejsce w grupie. I to jedyny pozytyw minionego zgrupowania kadry, bo o stylu gry lepiej nie mówić. Podobnego zdania był obecny na meczu Donald Tusk. Premier pojawił się na jednej z trybun PGE Stadiony Narodowego. Skąd to wiemy? Ze zdjęcia, które zamieścił w sieci pod koniec spotkania. – Mecz średni, wynik lepszy, a ja incognito wśród zwykłych kibiców i to jest najfajniejsze – napisał na platformie X premier. I tutaj do akcji wkroczyli politycy PiS. Mecz średni, wynik lepszy, a ja incognito wśród zwykłych kibiców i to jest najfajniejsze. pic.twitter.com/TnKsPO7pxL — Donald Tusk (@donaldtusk) March 24, 2025 – Kolejne kłamstwo! To komfortowa strefa GOLD. Zwykli kibice nie mają tam dostępu. Wejście tylko z

Donald Tusk założył czapkę, wrzucił zdjęcie z meczu i się zaczęło. PiS w natarciu! "Wygwizdania się bałeś"

Donald Tusk pokazał w sieci fotkę z trybuny na meczu Polska – Malta i dodał krótki wpis. Politycy PiS ruszyli na niego, jak Robert Lewandowski na bramkę przeciwnika, ale kopnęli się w czoło.

„Ekskluzywna i droga strefa”

W poniedziałek reprezentacja Polski zmierzyła się ze słabiutką Malta w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Delikatnie mówiąc – nie było to porywające widowisko, choć było i tak nieco lepiej niż w piątkowym meczu z Litwą (1:0). Biało – Czerwoni pokonali maltańczyków 2:0 po golach Karola Świderskiego i awansowali na pierwsze miejsce w grupie. I to jedyny pozytyw minionego zgrupowania kadry, bo o stylu gry lepiej nie mówić. Podobnego zdania był obecny na meczu Donald Tusk.

Premier pojawił się na jednej z trybun PGE Stadiony Narodowego. Skąd to wiemy? Ze zdjęcia, które zamieścił w sieci pod koniec spotkania. – Mecz średni, wynik lepszy, a ja incognito wśród zwykłych kibiców i to jest najfajniejsze – napisał na platformie X premier. I tutaj do akcji wkroczyli politycy PiS.

– Kolejne kłamstwo! To komfortowa strefa GOLD. Zwykli kibice nie mają tam dostępu. Wejście tylko z opaską, taką jaką ma na ręce osoba siedząca za premierem. Tak ta trybuna jest opisywana na stronie Stadionu Narodowego – napisał Paweł Szefernakrer, szef sztabu Karola Nawrockiego.

– Wygwizdania się bałeś więc poszedłeś incognito. Wystarczy, że przez sekundę pojawiłbyś się na telebimie i nie byłoby czego zbierać… – grzmiał pod zdjęciem Tuska Arkadiusz Mularczyk. – Przebywa Pan w ekskluzywnej i drogiej strefie GOLD. Gratuluję luksusu, ale dlaczego nie próbuje Pan leczyć swej mitomanii bądź uzyskać nad nią kontroli? – wtórował Oskar Szafarowicz.

Każdy mógł kupić bilet na trybunę Tuska

A teraz fakty. Na Stadionie Narodowym jest kilka trybun i kilka stref. Na samej górze, nad głową premiera widzimy loże VIP, w których mecze najczęściej oglądają sponsorzy, władze PZPN czy zaproszeni goście. Miejsce w takiej loży kosztuje 3500 zł – są one sprzedawane w całości, zwykły kibic nie kupi tam biletu.

Niżej, tam gdzie mecz oglądał Donald Tusk mamy tzw. strefy gold i silver. I tam rzeczywiście zasiąść może każdy kibic, choć zamożniejszy. Bilet w strefie gold kosztuje 2000 zł (w cenie m.in. miejsce parkingowe, catering i osobna recepcja), bilet w strefie silver to koszt 1700 zł (w cenie m.in. obsługa kelnerska, upominek piłkarski i catering). W obu strefach kibice dostają też opaski na nadgarstek jak w hotelu.

I rzeczywiście w jednej z tych stref mecz z Maltą oglądał premier. Nie ukradł nikomu wejściówki, nie wyprosił, nie przeskoczył przez ogrodzenie i nie uciekł służbom porządkowym, by obejrzeć mecz w wygodnym fotelu. PiS więc znowu kłamie, bo tam rzeczywiście bilet może sobie kupić każdy „zwykły” kibic reprezentacji, choć musi się przygotować na większy wydatek. Ot i cała afera.

Źródło: X

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz