Kryminalne

Zwrot akcji ws. Łukasza Żaka. Sędzia wysyła go na badania! "Długo się nad tym zastanawiałem" - CrowdMedia

27 lutego 2026, 20:11315 wyswietlen
Udostępnij:

Miesiące mijają, ojciec dwójki dzieci nie żyje, bliscy czekają na sprawiedliwość, a sąd analizuje sprawę wypadku, do którego doprowadził Łukasz Żak. Teraz okazuje się, że mężczyzna może zostać przebadany psychiatrycznie.

Zwrot akcji ws. Łukasza Żaka. Sędzia wysyła go na badania! "Długo się nad tym zastanawiałem" - CrowdMedia

Miesiące mijają, ojciec dwójki dzieci nie żyje, bliscy czekają na sprawiedliwość, a sąd analizuje sprawę wypadku, do którego doprowadził Łukasz Żak. Teraz okazuje się, że mężczyzna może zostać przebadany psychiatrycznie.

Wypadek, który wstrząsnął Polską

Był początek września 2024 r., gdy cała Polska usłyszała o tragicznym wypadku, do którego doszło Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W czteroosobową rodzinę jadącą fordem, wpadł rozpędzony volkswagen. Na miejscu zginął kierowca forda, 37-letni Rafał, a jego żona i dwoje dzieci (4 i 8 lat) trafili do szpitala. Sprawcą zdarzenia okazał się (jak to zwykle bywa) dobrze znany policji Łukasz Żak, wielokrotnie karany przez wymiar sprawiedliwości. 27-latek miał już na koncie odsiadkę za posiadanie dużej ilości narkotyków, jazdę po pijanemu i łamanie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych – PIĘCIOKROTNE!

Od tego momentu minęło już niemal półtora roku. Półtora roku! Kolejne rozprawy się odbywają, media donoszą o skandalicznym zachowaniu mężczyzny na sali rozpraw, który zgrywa twardziela, potrafi coś krzyknąć do kumpli, wdaje się w pyskówki z sędzią. 27 lutego w piątek odbyła się kolejna rozprawa. Tym razem Łukasz Żak nie pojawił się na miejscu.

— Chciałbym podkreślić, że posiedzenie jest ważne. Chciałbym, żeby jego termin został przełożony ze względu na moje zdrowie. Niestety, ze względu na gorączkę i kaszel nie jestem w stanie stawić się w sądzie. Chciałbym dodać, że jestem człowiekiem i raz na półtora roku mogę zachorować — napisał w liście, który został odczytany na sali rozpraw. Mężczyzna też pożalił się na sędziego. — Zgoda jest wyrażona presją sędziego i postawienie mnie pod ścianą. Albo pan jedzie chory albo sprawa się odbywa bez pana i zostaje pan w zakładzie karnym — stwierdził.

Pędził 225 km/h, teraz będą go badać

Czego dowiedzieliśmy się tym razem? Po pierwsze śledczy ustalili, że samochód Żaka w ogóle nie hamował przed wypadkiem, a na sekundę przed zderzeniem rozpoczął manewr skrętu w lewo. — Ani razu nie odnotowano użycia hamulca — wyjaśnił biegły Michał Kamiński i dodał, że „system stabilizacji toru jazdy zadziałał dopiero w momencie kolizji”. Mówiąc wprost: auto osiągnęło prędkość 225 km/h w momencie zderzenia.

To jednak nie koniec. Jak się okazuje, sędzia Maciej Mitera skłania się ku temu, by wysłać Łukasza Żaka na badania psychiatryczne ze względu na jego zachowania na sali rozpraw. — Długo się nad tym zastanawiałem — powiedział.

Wiecie co? Po prostu robi się niedobrze. Nie jesteśmy w stanie pojąć, jak to możliwe, że przez półtora roku nie można zamknąć tej sprawy. Co tu jeszcze śledczy będą badać? Co ustalać? Może niech wyślą jeszcze Żaka do dentysty. Może bolał go ząb i dlatego pędził jak – nomen omen – wariat? Jeszcze trochę, a okaże się, że to rodzina, w którą wjechał Żak jechała za wolno, a w ogóle to kierowca zginął w pożarze, a nie w wypadku. To wszystko zaczyna zakrawać na kpinę. A rozbita rodzina cierpi.

Źródło: Fakt.pl

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz