Polityka i spoleczenstwo

Znany prawnik ma złe wieści dla Kaczyńskiego. Wszystko przez słowa o "śmieciach". "Wypowiedzi mogą zostać zakwalifikowane..."

11 sierpnia 2025, 12:14170 wyswietlen
Udostępnij:

Słowa rzucone przez Jarosława Kaczyńskiego podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej mogą przysporzyć mu sporo kłopotów. Znany prawnik wskazuje, co grozi prezesowi PiS. Nie ma takiego wyzywania proszę pana Nie milkną echa po skandalicznych słowach Jarosława Kaczyńskiego, które padły w niedzielę 10 sierpnia podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Prezes PiS zareagował na protesty zgromadzonych osób, które skandowały słowo „kłamca” pod jego adresem. Ten w odpowiedzi nazwał ich „śmieciami”. – Jak co miesiąc mamy tutaj zbiór śmieci po służbie bezpieczeństwa i mamy jednocześnie prawdę o tym, co stało się już przeszło 15 lat temu – rzucił. Ta wypowiedziedź spotkała się z ogromną krytyką ze strony polityków oraz przedstawicieli mediów. Dziennikarze „Faktu” zwrócili się z prośbą o komentarz do znanego prawnika Dominika Pindora, aby wskazał, czy cała sytuacja może znaleźć swój finał w sądzie. Okazuje się, że tak. – Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego mogą zostać zakwalifikowane jako znieważenie na podstawie art. 216 Kodeksu karnego, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Wysokość grzywny zależy od okoliczności sprawy i może wynosić od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Kara ograniczenia wolności najczęściej polega na wykonywaniu prac społecznych, a kara pozbawienia wolności stosowana jest w wyjątkowych przypadkach – wyjaśnił. Biorąc pod uwagę znaczny wiek

Znany prawnik ma złe wieści dla Kaczyńskiego. Wszystko przez słowa o "śmieciach". "Wypowiedzi mogą zostać zakwalifikowane..."

Słowa rzucone przez Jarosława Kaczyńskiego podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej mogą przysporzyć mu sporo kłopotów. Znany prawnik wskazuje, co grozi prezesowi PiS.

Nie ma takiego wyzywania proszę pana

Nie milkną echa po skandalicznych słowach Jarosława Kaczyńskiego, które padły w niedzielę 10 sierpnia podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Prezes PiS zareagował na protesty zgromadzonych osób, które skandowały słowo „kłamca” pod jego adresem. Ten w odpowiedzi nazwał ich „śmieciami”. – Jak co miesiąc mamy tutaj zbiór śmieci po służbie bezpieczeństwa i mamy jednocześnie prawdę o tym, co stało się już przeszło 15 lat temu – rzucił.

Ta wypowiedziedź spotkała się z ogromną krytyką ze strony polityków oraz przedstawicieli mediów. Dziennikarze „Faktu” zwrócili się z prośbą o komentarz do znanego prawnika Dominika Pindora, aby wskazał, czy cała sytuacja może znaleźć swój finał w sądzie. Okazuje się, że tak.

Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego mogą zostać zakwalifikowane jako znieważenie na podstawie art. 216 Kodeksu karnego, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Wysokość grzywny zależy od okoliczności sprawy i może wynosić od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Kara ograniczenia wolności najczęściej polega na wykonywaniu prac społecznych, a kara pozbawienia wolności stosowana jest w wyjątkowych przypadkach – wyjaśnił.

Biorąc pod uwagę znaczny wiek Kaczyńskiego (niedawno skończył 76 lat) oraz różne jego dolegliwości zdrowotne, z pewnością nie byłoby szans na nałożenie na niego kary w postaci prac społecznych. Prawnik zaznaczył jednak, że cały proces wszczęcia postępowania przeciwko niemu nie byłby taki prosty. Należy wziąć pod uwagę, że prezes PiS posiada status posła, którego chroni immunitet. 

–  Należy pamiętać, że w przypadku osoby pełniącej mandat posła, wszczęcie postępowania karnego wymaga uprzedniej zgody Sejmu. Prokuratura musi zwrócić się z wnioskiem o zgodę na pociągnięcie parlamentarzysty do odpowiedzialności karnej, a ostateczna decyzja należy do izby, która podejmuje ją w drodze głosowania. Bez tej zgody prowadzenie postępowania jest niedopuszczalne – wyjaśniał Pindor. – W praktyce rzadko podejmuje się działania prawne w przypadku wypowiedzi o charakterze politycznym, co może wpłynąć na dalszy bieg sprawy – dodał.

Cała sytuacja ujawnia również mankamenty w polskim prawie. Wolność słowa to jedno, ale obrażanie danych grup społecznych przez polityków powinno podlegać takiej samej karze, jak w przypadku zwykłych obywateli. 

Źródło: Fakt

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz