Polityka i spoleczenstwo

Zamieszanie wokół Nawrockiego! Rzeczniczka zareagowała, TO oświadczenie nie pomoże kandydatowi PiS. "W głowie się nie mieści"

5 maja 2025, 06:54305 wyswietlen
Udostepnij:

Karol Nawrocki, będzie musiał gęsto tłumaczyć się z afery wokół jednego z jego mieszkań. Na pewno nie pomogło oświadczenie, które opublikowała jego rzeczniczka. Karol Nawrocki i sprawa tajemniczego mieszkania Podczas debaty w „Super Expressie” Karol Nawrocki powiedział, że ma tylko jedno mieszkanie („Mówię w imieniu Polek i Polaków zwykłych takich jak ja, którzy mają jedno mieszkanie”). Portal Onet wziął jego majątek pod lupę i ustalił, że polityk posiada dwa mieszkania: trzypokojowe (60 m kw.), które kupił w 2013 r. na rynku pierwotnym za kredyt bankowy (hipoteka na 571 tys. zł) i kawalerkę (28,5 m kw.), którą z kolei nabył za gotówkę w marcu 2017 r. od Jerzego Ż.. I właśnie to małe mieszkanie wzbudziło zainteresowanie mediów. Ustalono, że Nawrocki i jego żona Marta podpisali umowę przedwstępną na jego zakup w 2012 r., czyli aż 5 lat przed zakupem. Zaczęły mnożyć się pytania, więc do akcji wkroczyła rzeczniczka sztabu szefa IPN Emilia Wierzbicki. W oświadczeniu wyjaśniła dziennikarzom, że polityk nabył prawo własności do kawalerki „w zamian za wkład finansowy oraz od lat sprawowaną opiekę nad jej właścicielem” – miał jako społecznik pomagać Ż., seniorowi, który już wtedy był mocno niesamodzielny. Procedura wyglądała tak, że Nawrocki przekazał starcowi pieniądze na wykup mieszkania,

Zamieszanie wokół Nawrockiego! Rzeczniczka zareagowała, TO oświadczenie nie pomoże kandydatowi PiS. "W głowie się nie mieści"

Karol Nawrocki, będzie musiał gęsto tłumaczyć się z afery wokół jednego z jego mieszkań. Na pewno nie pomogło oświadczenie, które opublikowała jego rzeczniczka.

Karol Nawrocki i sprawa tajemniczego mieszkania

Podczas debaty w „Super Expressie” Karol Nawrocki powiedział, że ma tylko jedno mieszkanie („Mówię w imieniu Polek i Polaków zwykłych takich jak ja, którzy mają jedno mieszkanie”). Portal Onet wziął jego majątek pod lupę i ustalił, że polityk posiada dwa mieszkania: trzypokojowe (60 m kw.), które kupił w 2013 r. na rynku pierwotnym za kredyt bankowy (hipoteka na 571 tys. zł) i kawalerkę (28,5 m kw.), którą z kolei nabył za gotówkę w marcu 2017 r. od Jerzego Ż..

I właśnie to małe mieszkanie wzbudziło zainteresowanie mediów. Ustalono, że Nawrocki i jego żona Marta podpisali umowę przedwstępną na jego zakup w 2012 r., czyli aż 5 lat przed zakupem. Zaczęły mnożyć się pytania, więc do akcji wkroczyła rzeczniczka sztabu szefa IPN Emilia Wierzbicki. W oświadczeniu wyjaśniła dziennikarzom, że polityk nabył prawo własności do kawalerki „w zamian za wkład finansowy oraz od lat sprawowaną opiekę nad jej właścicielem” – miał jako społecznik pomagać Ż., seniorowi, który już wtedy był mocno niesamodzielny.

Procedura wyglądała tak, że Nawrocki przekazał starcowi pieniądze na wykup mieszkania, a w zamian za dalszą opiekę, ten ostatni obiecał przekazać mieszkanie obecnemu kandydatowi PiS. W 2017 r. szef IPN miał opiekować się panem Jerzym, opłacać jego rachunki, robić mu zakupy spożywcze i nabywać leki.

Potem, jak dalej kontynuowała Wierzbicki, kontakt się urwał: w grudniu 2024 r. senior nagle zniknął!

Kontakt z Panem Jerzym urwał się w grudniu 2024 roku. Wówczas jak co roku Karol Nawrocki poszedł odwiedzić Pana Jerzego w okresie świąt Bożego Narodzenia. Mężczyzna nie otworzył drzwi i nie ma z nim od tej pory kontaktu. Karol Nawrocki próbował odnaleźć go poprzez sąsiadów i znajomych, jednak bezskutecznie – czytamy.

No i tu robi się kontrowersyjnie, bo jak to – Nawrocki zapukał do drzwi, starszy pan mu nie otworzył i kandydat na prezydenta zapomniał o nim na następne pół roku?! To oświadczenie na pewno nie pomogło Nawrockiemu.

Pan Jerzy odnaleziony

Sprawie przyjrzał się Onet, który znalazł Jerzego Ż. w domu pomocy społecznej (DPS) w Gdańsku, gdzie trafił po tym, jak sąsiedzi z bloku powiadomili służby o tym, że dawno go nie widzieli.

Opiekun Ż. nie mógł go znaleźć? To o tyle dziwne, że dziennikarzom udało się to w kilka godzin. – Ustaliliśmy, że mężczyzna został umieszczony w jednym z państwowych DPS-ów w Gdańsku i to pracownicy tej placówki się nim zajmują. Wiemy dokładnie, gdzie przebywa, ale ze względu na ochronę jego prywatności, nie podajemy tej informacji – podał Onet i dodał, że ustalił miejsce pobytu seniora w ciągu jednego dnia. I znów – gdyby nie wcześniejsze oświadczenie Wierzbicki, można byłoby uznać, że to Nawrocki załatwił seniorowi opiekę w DPS. Ale skoro w grudniu chciał odwiedzić go w mieszkaniu, nie zastał go i od tamtej pory nie miał z nim kontaktu, to taka narracja nie przejdzie.

Sprawa nie wygląda dobrze – zupełnie jakby kandydat PiS przestał interesować się losem swojego podopiecznego. Sztab Nawrockiego jak na razie twierdzi, że za atakiem na niego stoją… służby specjalne!

Inaczej do sprawy podchodzą przedstawiciele obozu władzy.

To się nie mieści w głowie. Za mieszkanie opieka — a zamiast opieki DPS – napisał wiceszef MON Cezary Tomczyk.

Kłamstwa, oszustwa. Pogarda, pazerność i bezduszność. A dla kamuflażu polane sosem udawanej dobroczynności i troski – skomentowała ministra edukacji Barbara Nowacka.

Źródło: Onet

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz