Wraca sprawa pana Jerzego od kawalerki. Komitet Wyborczy Nawrockiego ukarany! "Dokumenty zawierały..."
O panu Jerzym i jego kawalerce huczało podczas prezydenckiej kampanii wyborczej. Teraz sprawa powróciła za sprawą kary, jaką dostał Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego. Wszystko przez Przemysława Czarnka. O tej kawalerce aż huczało Wyborcza kampania prezydencka została zdominowana przez jeden temat. Zaczęło się od jednej z telewizyjnych debat, na której Karol Nawrocki przekonywał, że jest „zwykłym Polakiem”, który ma jedno mieszkanie. Tyle wystarczyło, by jego słowa zdecydowali się zweryfikować dziennikarze Onetu. I ruszyło domino, które o mały włos, a skończyło by się wyborczą klęską „obywatelskiego kandydata” PiS. Nawrocki podczas kampanii musiał tłumaczyć się z „afera mieszkaniowej” i szło mu to naprawdę koślawo. Każdego dnia wypływały nowe informacje w sprawie – dziennikarze przedstawiali kolejne dokumenty, działacze PiS stawali na głowie, by Nawrockiego wybielić, jednak można było odnieść wrażenie, że sami już nawet gubią się w tłumaczeniach. – Chciałem wszystkim przekazać, że pomimo tych fake newsów, kłamstw, warto pomagać drugiemu człowiekowi. W życiu liczą się czyny, a nie słowa. Moja relacja z panem Jerzym ma odbicie w wielu dokumentach — tłumaczył się na jednej z konferencji prasowych Nawrocki. – Ustalenie między nami było honorowe, szlachetne – zapewniał i przekonywał, że obiecał panu Jerzemu, że zajmie się w przyszłości jego pogrzebem i dodawał, że

O panu Jerzym i jego kawalerce huczało podczas prezydenckiej kampanii wyborczej. Teraz sprawa powróciła za sprawą kary, jaką dostał Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego. Wszystko przez Przemysława Czarnka.
O tej kawalerce aż huczało
Wyborcza kampania prezydencka została zdominowana przez jeden temat. Zaczęło się od jednej z telewizyjnych debat, na której Karol Nawrocki przekonywał, że jest „zwykłym Polakiem”, który ma jedno mieszkanie. Tyle wystarczyło, by jego słowa zdecydowali się zweryfikować dziennikarze Onetu. I ruszyło domino, które o mały włos, a skończyło by się wyborczą klęską „obywatelskiego kandydata” PiS.
Nawrocki podczas kampanii musiał tłumaczyć się z „afera mieszkaniowej” i szło mu to naprawdę koślawo. Każdego dnia wypływały nowe informacje w sprawie – dziennikarze przedstawiali kolejne dokumenty, działacze PiS stawali na głowie, by Nawrockiego wybielić, jednak można było odnieść wrażenie, że sami już nawet gubią się w tłumaczeniach.
– Chciałem wszystkim przekazać, że pomimo tych fake newsów, kłamstw, warto pomagać drugiemu człowiekowi. W życiu liczą się czyny, a nie słowa. Moja relacja z panem Jerzym ma odbicie w wielu dokumentach — tłumaczył się na jednej z konferencji prasowych Nawrocki. – Ustalenie między nami było honorowe, szlachetne – zapewniał i przekonywał, że obiecał panu Jerzemu, że zajmie się w przyszłości jego pogrzebem i dodawał, że „zło trzeba zwyciężać dobrem”.
– Działałem w granicach prawa w relacji z Jerzym Ż., wypełniając z jednej strony swój obowiązek społeczny wobec człowieka, którego znałem od 14 lat. Te czyny a nie słowa znajdują swoje odbicie dokumentach – dodawał Nawrocki. — Widziałem konferencję, widziałem wywiad z panem Nawrockim i dla mnie to jest normalne wyłudzenie mieszkania, przekręt, wykorzystanie sytuacji starszego człowieka – odpowiadał syn pana Jerzego w rozmowie z „Superwizjerem” TVN24.
Kara od UODO
Teraz sprawa pana Jerzego wraca. Powód? Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego naruszył przepisy RODO, publicznie udostępniając dane osobowe. Stało się to w maju na konferencji prasowej Przemysława Czarnka, który bronił ówczesnego kandydata PiS, a przy okazji upublicznił umowę przedwstępną sprzedaży mieszkania, pełnomocnictwa i testament mężczyzny. „Prezes UODO Mirosław Wróblewski stwierdził naruszenie przepisów RODO i nałożył na Komitet Wyborczy Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego administracyjną karę pieniężną w kwocie 35 tys. 582 zł” — czytamy w komunikacie na stronie UODO.
„Dokumenty zawierały między innymi dane osobowe w zakresie: imion i nazwisk stron umowy; imion rodziców, numerów ewidencyjnych PESEL, numerów i serii dowodów osobistych, adresów zamieszkania, informacji o sytuacji rodzinnej, oraz o sposobie rozporządzenia majątkiem” — wyjaśnia UODO.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
