W PiS zrobiło się nerwowo! Wściekły Czarnek zagrzmiał, dostało się Morawieckiemu. „Wyglądał na wku... na maksa”
Miała być przyjaźń, współpraca i „dwa płuca”, a są kłótnie i fatalne nastroje. Spór w PiS trwa, czego dowodem jest burzliwe posiedzenie klubu. Kłótnie w PiS W PiS miało być już sielankowo, miały być „dwa płuca” partii dmuchające w jednym kierunku i wzorcowa współpraca Przemysława Czarnka z Mateuszem Morawieckim. Nic z tego! Spór w partii wciąż trwa, wzajemne pretensje są żywe, a dowodem jest burzliwe posiedzenie klubu w Sękocinie pod Warszawą. Jarosław Kaczyński znów zmienił zdanie i stwierdził, że w ramach partii nie powinno być żadnych stowarzyszeń. Nakazał zamrożenie ich działania. To oczywiście uderzenie w stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego. – Albo stowarzyszenia, albo Polska. Nie ma innej drogi – miał mówić Kaczyński. Prezes mówił też, że politycy PiS nie mają prawa krytykować dawnych rządów Zjednoczonej Prawicy. Wywołany do tablicy Morawiecki tłumaczył, że jego stowarzyszenie Rozwój Plus nie powstało jako konkurencja dla PiS. Atakował Suwerenną Polskę, wskazywał, że to on był przez SuwPol atakowany. Czarnek vs. Morawiecki W Morawieckiego uderzył zaś Przemysław Czarnek, który został wybrany przez Jarosława Kaczyńskiego na kandydata na premiera ewentualnego rządu PiS. Wybraniec prezesa przekonywał, że szło mu świetnie, póki były premier nie zaczął sypać piachu w tryby. Nie jest bowiem tajemnicą, że Morawicki był rozczarowany wyborem Kaczyńskiego

Miała być przyjaźń, współpraca i „dwa płuca”, a są kłótnie i fatalne nastroje. Spór w PiS trwa, czego dowodem jest burzliwe posiedzenie klubu.
Kłótnie w PiS
W PiS miało być już sielankowo, miały być „dwa płuca” partii dmuchające w jednym kierunku i wzorcowa współpraca Przemysława Czarnka z Mateuszem Morawieckim. Nic z tego! Spór w partii wciąż trwa, wzajemne pretensje są żywe, a dowodem jest burzliwe posiedzenie klubu w Sękocinie pod Warszawą.
Jarosław Kaczyński znów zmienił zdanie i stwierdził, że w ramach partii nie powinno być żadnych stowarzyszeń. Nakazał zamrożenie ich działania. To oczywiście uderzenie w stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego.
– Albo stowarzyszenia, albo Polska. Nie ma innej drogi – miał mówić Kaczyński. Prezes mówił też, że politycy PiS nie mają prawa krytykować dawnych rządów Zjednoczonej Prawicy.
Wywołany do tablicy Morawiecki tłumaczył, że jego stowarzyszenie Rozwój Plus nie powstało jako konkurencja dla PiS. Atakował Suwerenną Polskę, wskazywał, że to on był przez SuwPol atakowany.
Czarnek vs. Morawiecki
W Morawieckiego uderzył zaś Przemysław Czarnek, który został wybrany przez Jarosława Kaczyńskiego na kandydata na premiera ewentualnego rządu PiS. Wybraniec prezesa przekonywał, że szło mu świetnie, póki były premier nie zaczął sypać piachu w tryby. Nie jest bowiem tajemnicą, że Morawicki był rozczarowany wyborem Kaczyńskiego i sam miał chrapkę na ponowne premierostwo.
– Czarnek zarzucił Morawieckiemu, że realizuje „scenariusz Tuska” rozbijania PiS – relacjonuje „Newsweekowi” jeden z uczestników spotkania. Oczywiście każda frakcja ma swoją wersję wydarzeń – „maślarze” przekonują, że „Morawiecki był blady, gdy prezes PiS żądał zamrożenia jego stowarzyszenia, a mowę miał płaczliwą”. Z kolei frakcja byłego premiera mówi, że to „Przemysławowi Czarnkowi puszczały nerwy, bo podnosił głos, gdy mówił”.
– Czarnek podczas wystąpienia Morawieckiego wyglądał na wku… na maksa – mówił w rozmowie z „WP” jeden z posłów.
Oliwy do ognia dolała ostrym wystąpieniem Elżbieta Witek. Zaatakowała Morawieckiego, podała przykład Beaty Szydło, która pożegnała się z rolą szefowej rządu z godnością. Witek zaapelowała do Morawieckiego, by „zostawić osobiste interesy, fobie i problemy”. Miała też stwierdzić, że „jeżeli komuś nie jest po drodze z PiS, to trzeba odejść”.
Udostepnij artykul
