Ubaw po pachy! Karnowski opowiedział anegdotkę, w rolach głównych Nawrocki i kebaby. „Nie wiem, czy mi wierzył”
Jacek Karnowski podzielił się historią o Karolu Nawrockim, który wcina kebab. To smaczne skądinąd danie niebezpiecznie staje się głównym motywem przewodnim tej prezydentury. Król kebabów człowiekiem wolności Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „Sieci” i Telewizji wPolsce24, najwyraźniej bardzo stara się o specjalne względy u Karola Nawrockiego. Nie dość, że przyznał prezydentowi miano Człowieka Wolności 2024 w plebiscycie swojej gazety, to jeszcze podczas chwalącej go przemowy opowiedział tak cukierkową historię, po której już nigdy nie spojrzymy tak samo na kebab. Gdyby natomiast ktoś inny organizował konkurs największego klakiera, to wspomniany wyżej redaktor byłby faworytem, aby zostać jego zwycięzcą. Karnowski chciał jak najbardziej przedstawić byłego szefa IPN w roli „zwykłego człowieka”, który nie różni się niczym od reszty obywateli. Zarzucił więc anegdotkę o tym, jak to na tydzień przed II turą wyborów Nawrocki przyjechał na rozmowę do stacji wPolsce24 i biedaczek – o godzinie 15! – był o pustym żołądku. – W trakcie Marszu za Polską, podczas przemówienia na placu Zamkowym, powiedział pan: „Jestem taki jak wy, jestem jednym z was”. Z Polaków. To prawda. To był klucz do zwycięstwa. My, w naszej redakcji, przekonaliśmy się o tym już godzinę później, gdy przyjechał pan do naszej redakcji na wywiad – mówił Karnowski.

Jacek Karnowski podzielił się historią o Karolu Nawrockim, który wcina kebab. To smaczne skądinąd danie niebezpiecznie staje się głównym motywem przewodnim tej prezydentury.
Król kebabów człowiekiem wolności
Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „Sieci” i Telewizji wPolsce24, najwyraźniej bardzo stara się o specjalne względy u Karola Nawrockiego. Nie dość, że przyznał prezydentowi miano Człowieka Wolności 2024 w plebiscycie swojej gazety, to jeszcze podczas chwalącej go przemowy opowiedział tak cukierkową historię, po której już nigdy nie spojrzymy tak samo na kebab. Gdyby natomiast ktoś inny organizował konkurs największego klakiera, to wspomniany wyżej redaktor byłby faworytem, aby zostać jego zwycięzcą.
Karnowski chciał jak najbardziej przedstawić byłego szefa IPN w roli „zwykłego człowieka”, który nie różni się niczym od reszty obywateli. Zarzucił więc anegdotkę o tym, jak to na tydzień przed II turą wyborów Nawrocki przyjechał na rozmowę do stacji wPolsce24 i biedaczek – o godzinie 15! – był o pustym żołądku.
– W trakcie Marszu za Polską, podczas przemówienia na placu Zamkowym, powiedział pan: „Jestem taki jak wy, jestem jednym z was”. Z Polaków. To prawda. To był klucz do zwycięstwa. My, w naszej redakcji, przekonaliśmy się o tym już godzinę później, gdy przyjechał pan do naszej redakcji na wywiad – mówił Karnowski. – Coś mnie tknęło, i zapytałem wcześniej pana współpracownika: „A może kandydat Karol Nawrocki coś u nas zje? Może kebaba?”. Dobrze się złożyło, bo w redakcji była moja rodzina i żona postanowiła nakarmić chłopców właśnie kebabami – relacjonował. Dalej opowiedział o tym, że zapytano go, czy w ogóle coś zjadł, a ten miał odpowiedzieć, że niewiele, bo tylko „zmiażdżone Prince Polo”. Wiecie, bo przecież to Rafał Trzaskowski mówił na jednym z wieców o batonikach Prince Polo, więc „zmiażdżony” wafelek to taki symbol, metafora, he he.
„Pana kebaba zjadł prezydent Nawrocki”
To nie koniec, bo następnie Karnowski zrobił kryptoreklamę lokalowi, z którego pochodziło wspomniane danie. – Później, już po wyborach, opowiedziałem o tym właścicielowi punktu z kebabami, przy ulicy Francuskiej w Warszawie, niedaleko skrzyżowania z ulicą Lipską. Mówię: „Pana kebaba zjadł prezydent Nawrocki”. I bardzo chwalił. Nie wiem, czy mi uwierzył, czy może sądził, że żartuję. Ale jeśli kebab był naprawdę dobry, to zapraszamy ponownie, panie prezydencie – dodał szef „Sieci” oraz wPolsce24 .
Sięganie po kebaby zamiast śniadania to nie jest najlepszy przykład, ale najważniejsze jest pytanie: po co oni to robią Nawrockiemu? Czemu robią z niego króla kebabów? Ok, była ta słynna sprawa, gdy obiecał dzieciakom, że zje z nimi kebab, pojechał, zjadł i fajnie. Może Karnowski po prostu pozazdrościł tym dzieciakom i chciał pokazać, że on też jadł kebaby z prezydentem! Ale czy teraz lejtmotywem tej kadencji ma być jedzenie kebabów? Czy to naprawdę jest takie cool? Taki patriota to powinien żurek wcinać, ale pewnie źle mu się kojarzy…
Źródło: WPolityce.pl
Udostepnij artykul
