Tusk nie miał litości, Horała z PiS bezlitośnie podsumowany na oczach kamer. "Personalny symbol"
Podczas Rady Gabinetowej pojawił się temat CPK. Donald Tusk od razu wywołał do tablicy Marcina Horałę z PiS i wymierzył mu cios. – Chciałbym tak umieć opowiadać o CPK jak minister Horała – powiedział premier. Gdy Karol Nawrocki został prezydentem, ogłosił, że będzie organizował Rady Gabinetowe – w końcu nowy prezydent stara się kreować na szeryfa, który mocno trzyma za twarze polityków z rządu. Tyle że pierwsze tego typu spotkanie nie poszło chyba po jego myśli. Premier Donald Tusk postanowił pokazać, kto tu rządzi. Wszystko na oczach telewizyjnych kamer. Polityczny show rozpoczął się w środę o 9.00 rano. I trzeba przyznać, że Radę Gabinetową oglądało się jak dobry film. Nie brakowało szpil, przytyków, osobistych wycieczek i wzajemnych złośliwości, a od emocji aż kipiało. Wśród poruszonych tematów nie zabrakło m.in. finansów, gospodarki, wiatraków czy Centralnego Portu Komunikacyjnego. CPK, czyli szach i mat Tuska Zaczęło się od próby rozliczań działań rządu przez nowego prezydenta. – Przyznam, że jestem bardzo zaniepokojony tym, co widzę w danych z budżetu w tym roku. (…) Najbardziej alarmujące są problemy w dochodach z podatków i wielomiliardowe dochody z VAT, CIT i akcyzy […] Dla mnie Rada Gabinetowa jest też takim momentem, w którym uznamy chociaż funkcjonującą statystykę

Podczas Rady Gabinetowej pojawił się temat CPK. Donald Tusk od razu wywołał do tablicy Marcina Horałę z PiS i wymierzył mu cios. – Chciałbym tak umieć opowiadać o CPK jak minister Horała – powiedział premier.
Gdy Karol Nawrocki został prezydentem, ogłosił, że będzie organizował Rady Gabinetowe – w końcu nowy prezydent stara się kreować na szeryfa, który mocno trzyma za twarze polityków z rządu. Tyle że pierwsze tego typu spotkanie nie poszło chyba po jego myśli. Premier Donald Tusk postanowił pokazać, kto tu rządzi. Wszystko na oczach telewizyjnych kamer.
Polityczny show rozpoczął się w środę o 9.00 rano. I trzeba przyznać, że Radę Gabinetową oglądało się jak dobry film. Nie brakowało szpil, przytyków, osobistych wycieczek i wzajemnych złośliwości, a od emocji aż kipiało. Wśród poruszonych tematów nie zabrakło m.in. finansów, gospodarki, wiatraków czy Centralnego Portu Komunikacyjnego.
CPK, czyli szach i mat Tuska
Zaczęło się od próby rozliczań działań rządu przez nowego prezydenta. – Przyznam, że jestem bardzo zaniepokojony tym, co widzę w danych z budżetu w tym roku. (…) Najbardziej alarmujące są problemy w dochodach z podatków i wielomiliardowe dochody z VAT, CIT i akcyzy […] Dla mnie Rada Gabinetowa jest też takim momentem, w którym uznamy chociaż funkcjonującą statystykę za obiektywną. I jest to rzecz głęboko niepokojąca. Bardzo proszę pana premiera, pana ministra o wyjaśnienia – mówił Karol Nawrocki.
– Tak po męsku, po ludzku chciałbym wiedzieć, co przez ostatnie 18 miesięcy udało się zrobić polskiemu rządowi, abyśmy nie mieli tak dużych problemów z finansami publicznymi – dodawał coraz pewniejszy siebie prezydent. Jednak premier jako doświadczony polityczny gracz, nie dał sobie wejść na głowę i narzucić narracji prezydenta. Przykład? Sprawa Centralnego Portu Komunikacyjnego.
– Używam pewnego sloganu, panie prezydencie, dedykuję to wszystkim tu zebranym. My robimy, nie gadamy. I mogę jeszcze raz oddać i z pełnym przekonaniem komplement, jesteście, mówię o środowisku tu zgromadzonym, państwo nie tylko sympatyczni, ale też skuteczni w kształtowaniu pewnych wyobrażeń, a czasami mitów. Patrzę na ministra Horałę. To dla mnie personalny symbol tej sytuacji. Chciałbym tak umieć opowiadać o CPK jak minister Horała. Ale my nie opowiadamy, tylko robimy – stwierdził premier Donald Tusk w trakcie posiedzenia Rady Gabinetowej. Musiało zaboleć.
Źródło: 300polityka.pl
Udostepnij artykul
