Polityka i spoleczenstwo

Tusk musiał czekać na Nawrockiego, ekspertka nie ma wątpliwości. TO był cel prezydenta. „Pstryczek w nos”

14 sierpnia 2025, 15:26666 wyswietlen
Udostępnij:

Donald Tusk musiał czekać na Karola Nawrockiego, który był gospodarzem spotkania. Czy prezydent celowo postanowił poniżyć szefa rządu na oczach kamer? Donald Tusk musiał czekać Niechęć premiera do prezydenta jest znana, mało tego: pewne napięcie pomiędzy tymi dwoma politykami niejako wynika z konstytucji. Oczywiście wiele zależy od osób, które piastują te funkcje: Karol Nawrocki postanowił od razu pokazać, że nie lubi szefa polskiego rządu – Donald Tusk dostał od niego prztyczka w nos. Chodzi o ostatnie oficjalne spotkanie tych dwóch najważniejszych dziś polityków w Pałacu Prezydenckim. Media pokazały, jak Donald Tusk pojawił się o godz. 12 w siedzibie głowy państwa, nie został jednak wpuszczony do pomieszczenia, w którym siedział Nawrocki – zerkał na zegarek i musiał czekać. Dopiero po paru minutach na miejscu pojawił się prezydent. To się nazywa „klasa”… Wpadka czy cyniczna gra? Teraz warto zastanowić się, czy doszło do złamania protokołu dyplomatycznego, a jeżeli tak, czy sprawa ma drugie dno? „Fakt” zapytał o sprawę ekspertkę ds. etykiety Sandrę Szczudłowską. — Protokół dyplomatyczny nieoficjalnie daje również możliwość na danie delikatnego pstryczka w nos i spóźnienie się może być potraktowane jako brak szacunku. Oczywiście prezydent jest tylko człowiekiem i może się spóźnić. Jednak według etykiety to gospodarz powinien przywitać gościa,

Tusk musiał czekać na Nawrockiego, ekspertka nie ma wątpliwości. TO był cel prezydenta. „Pstryczek w nos”

Donald Tusk musiał czekać na Karola Nawrockiego, który był gospodarzem spotkania. Czy prezydent celowo postanowił poniżyć szefa rządu na oczach kamer?

Donald Tusk musiał czekać

Niechęć premiera do prezydenta jest znana, mało tego: pewne napięcie pomiędzy tymi dwoma politykami niejako wynika z konstytucji. Oczywiście wiele zależy od osób, które piastują te funkcje: Karol Nawrocki postanowił od razu pokazać, że nie lubi szefa polskiego rządu – Donald Tusk dostał od niego prztyczka w nos.

Chodzi o ostatnie oficjalne spotkanie tych dwóch najważniejszych dziś polityków w Pałacu Prezydenckim. Media pokazały, jak Donald Tusk pojawił się o godz. 12 w siedzibie głowy państwa, nie został jednak wpuszczony do pomieszczenia, w którym siedział Nawrocki – zerkał na zegarek i musiał czekać. Dopiero po paru minutach na miejscu pojawił się prezydent. To się nazywa „klasa”…

Wpadka czy cyniczna gra?

Teraz warto zastanowić się, czy doszło do złamania protokołu dyplomatycznego, a jeżeli tak, czy sprawa ma drugie dno? „Fakt” zapytał o sprawę ekspertkę ds. etykiety Sandrę Szczudłowską.

Protokół dyplomatyczny nieoficjalnie daje również możliwość na danie delikatnego pstryczka w nos i spóźnienie się może być potraktowane jako brak szacunku. Oczywiście prezydent jest tylko człowiekiem i może się spóźnić. Jednak według etykiety to gospodarz powinien przywitać gościa, współpracownicy prezydenta powinni panować nad jego kalendarzem. Pamiętajmy, że spóźnienie to zawsze faux-pas — stwierdziła Szczudłowska.

Miejmy nadzieję, że nie było to planowane: sprawa dot. bardzo ważnej kwestii – spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, które może być przełomowe dla Polski i całego naszego regionu. To naprawdę nie czas na sztubackie kuksańce!

Nawrocki wziął udział w środę w telekonferencji z Donaldem Trumpem, na której pojawili się liderzy z innych krajów europejskich. Prezydent USA powiadomił ich o tym, co zamierza przekazać stronie rosyjskiej. Co powinno nas martwić, nie pytał nikogo o radę – jedynie informował o swoich decyzjach, co pokazuje, że Amerykanie nie liczą się z Europą. Tym bardziej jedność i wzniesienie się ponad podziały polskich elit politycznych są dziś potrzebne.

Źródło: Fakt

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz