TO miało się nie wydać! Dziennikarze ujawnili, z kim spotkał się prezydencki minister. „Jak prezes się dowie...”
Wizyta Karola Nawrockiego w USA minęła pod znakiem ataków na polski rząd przez ludzi prezydenta. Marcin Przydacz raczej nie przyznał się prezesowi Kaczyńskiemu, że przed wylotem Nawrockiego do USA spotkał się z Bogdanem Klichem. Spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu można uznać za udane. Prezydent USA potwierdził, że amerykańskie wojska zostaną w Polsce, dodatkowo zaprosił swojego polskiego odpowiednika na spotkanie grupy G20. Niesmak pozostawia zachowanie prezydenckiego obozu wobec polskiego rządu – publiczne ataki i chełpienie się, że Donald Tusk i Radosław Sikorski są niemile widziani w Białym Domu. Do tego dochodzi zablokowanie wizyty przed stroną rządową. Do delegacji nie zaproszono nikogo z MSZ, co więcej – Nawrocki i jego ekipa nie życzyli sobie, by prezydenta witał na lotnisku w Waszyngtonie charge d’affaires Bogdan Klich. Klich kieruje waszyngtońską palcówką właśnie w randze charge d’affaires, bo jego nominacji ambasadorskiej sprzeciwiał się Andrzej Duda, a teraz też Nawrocki. Przez ten konflikt Polska wciąż nie ma ambasadora w USA. Nawrocki jeszcze w kampanii powtarzał, że nie zgodzi się na ambasadorską nominację dla Klicha; były szef MON jest też otwarcie krytykowany przez Pałac. Ludzie Nawrockiego musieli jednak współpracować z MSZ przy organizacji wizyty Karola Nawrockiego. Jak informują twórcy podcastu „Stan wyjątkowy”, dziennikarze Kamil

Wizyta Karola Nawrockiego w USA minęła pod znakiem ataków na polski rząd przez ludzi prezydenta. Marcin Przydacz raczej nie przyznał się prezesowi Kaczyńskiemu, że przed wylotem Nawrockiego do USA spotkał się z Bogdanem Klichem.
Spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu można uznać za udane. Prezydent USA potwierdził, że amerykańskie wojska zostaną w Polsce, dodatkowo zaprosił swojego polskiego odpowiednika na spotkanie grupy G20. Niesmak pozostawia zachowanie prezydenckiego obozu wobec polskiego rządu – publiczne ataki i chełpienie się, że Donald Tusk i Radosław Sikorski są niemile widziani w Białym Domu. Do tego dochodzi zablokowanie wizyty przed stroną rządową. Do delegacji nie zaproszono nikogo z MSZ, co więcej – Nawrocki i jego ekipa nie życzyli sobie, by prezydenta witał na lotnisku w Waszyngtonie charge d’affaires Bogdan Klich.
Klich kieruje waszyngtońską palcówką właśnie w randze charge d’affaires, bo jego nominacji ambasadorskiej sprzeciwiał się Andrzej Duda, a teraz też Nawrocki. Przez ten konflikt Polska wciąż nie ma ambasadora w USA. Nawrocki jeszcze w kampanii powtarzał, że nie zgodzi się na ambasadorską nominację dla Klicha; były szef MON jest też otwarcie krytykowany przez Pałac.
Ludzie Nawrockiego musieli jednak współpracować z MSZ przy organizacji wizyty Karola Nawrockiego. Jak informują twórcy podcastu „Stan wyjątkowy”, dziennikarze Kamil Dziubka i Andrzej Stankiewicz, prezydencki minister Marcin Przydacz przybył do Waszyngtonu na dwa tygodnie przed wizytą Nawrockiego, i w tajemnicy spotkał się z Klichem. Rozmowa na temat szczegółów prezydenckiego przyjazdu miała trwać całe 2,5 godziny. Ujawnili też, że ambasada załatwiła też Przydaczowi pewne spotkania w Waszyngtonie. O tym jednak prezydencki obóz głośno nie powie.
– A zatem praktyka Kancelarii Prezydenta wygląda następująco. Robocze, poufne kontakty z rządem — tak. Ale oficjalnie — pełen bojkot, kpiny i ataki – wskazują dziennikarze. – Jak wasz prezes [Kaczyński – red.] się dowie, żeście rozmawiali 2,5 godziny z Klichem, to możecie mieć problem. Bo takie rzeczy prędzej czy później wychodzą – ironizował Andrzej Stankiewicz.
Źródło: Stan Wyjątkowy
Udostepnij artykul
