To dlatego Nawrocki zaatakował Czarzastego?! Były minister ma zaskakującą teorię. "To jest takie małe"
Dlaczego Karol Nawrocki tak mocno atakuje Włodzimierza Czarzastego? Były szef MSWiA ma na ten temat swoją teorię. – To jest bardziej epatowanie tym atakiem na marszałka Czarzastego niż realna chęć otrzymania jakiejś wiedzy w tej sprawie – przekonuje Grzegorz Schetyna. Akcja i reakcja marszałka Karol Nawrocki zwołał na przyszły tydzień Radę Bezpieczeństwa Narodowego (już drogą podczas swojej krótkiej kadencji), a jednym z poruszanych tematów mają być domniemane wschodnie „kontakty towarzysko-biznesowe” Włodzimierza Czarzastego. Szybko rozpętała się w związku z tym polityczna burza, a oliwy do ognia dolał sam marszałek, który postanowił się bronić. W środę odczytał więc oświadczenie i zadał kilka niewygodnych pytań związanych z przeszłością Karola Nawrockiego. – Ja nie mam sobie nic do zarzucenia w żadnej sprawie. (…) W związku z otrzymanym zaproszenie na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwracam się z wnioskiem o rozszerzenie porządku obrad posiedzenia o dodatkowy punkt w brzmieniu: wyjaśnienie charakteru kontaktów prezydenta Karola Nawrockiego ze środowiskami pseudokibiców oraz osobami powiązanymi z przestępczością zorganizowaną, wyjaśnienie przeszłej pracy prezydenta w charakterze ochrony w Grand Hotel w Sopocie, który był miejsce spotkań przedstawicieli świata przestępczego – mówił Czarzasty, a w Pałacu skakało ciśnienie. – Panie prezydencie, ja jestem czysty. A pan? Porozmawiajmy o tym na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.

Dlaczego Karol Nawrocki tak mocno atakuje Włodzimierza Czarzastego? Były szef MSWiA ma na ten temat swoją teorię. – To jest bardziej epatowanie tym atakiem na marszałka Czarzastego niż realna chęć otrzymania jakiejś wiedzy w tej sprawie – przekonuje Grzegorz Schetyna.
Akcja i reakcja marszałka
Karol Nawrocki zwołał na przyszły tydzień Radę Bezpieczeństwa Narodowego (już drogą podczas swojej krótkiej kadencji), a jednym z poruszanych tematów mają być domniemane wschodnie „kontakty towarzysko-biznesowe” Włodzimierza Czarzastego. Szybko rozpętała się w związku z tym polityczna burza, a oliwy do ognia dolał sam marszałek, który postanowił się bronić. W środę odczytał więc oświadczenie i zadał kilka niewygodnych pytań związanych z przeszłością Karola Nawrockiego.
– Ja nie mam sobie nic do zarzucenia w żadnej sprawie. (…) W związku z otrzymanym zaproszenie na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwracam się z wnioskiem o rozszerzenie porządku obrad posiedzenia o dodatkowy punkt w brzmieniu: wyjaśnienie charakteru kontaktów prezydenta Karola Nawrockiego ze środowiskami pseudokibiców oraz osobami powiązanymi z przestępczością zorganizowaną, wyjaśnienie przeszłej pracy prezydenta w charakterze ochrony w Grand Hotel w Sopocie, który był miejsce spotkań przedstawicieli świata przestępczego – mówił Czarzasty, a w Pałacu skakało ciśnienie.
– Panie prezydencie, ja jestem czysty. A pan? Porozmawiajmy o tym na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Chciałem panu powiedzieć, że po pierwsze nie dam się zastraszyć. Po drugie czekam na oświadczenie ws. pana przeszłości. Po trzecie nie zmienię linii postępowania w stosunku do pana. Po czwarte mam prośbę: może zajmie się pan rozwiązywaniem problemów, a nie szczuciem ludzi. Polska czeka na skutecznego prezydenta, a nie uzależnionego od pana Cenckiewicza i podobnych osób – punktował Włodzimierz Czarzasty.
Nawrockiego atak dla ataku?
O całą sprawę został zapytany Grzegorz Schetyna, który był gościem Karoliny Lewickiej w Radiu TOK FM. Zdaniem polityka KO, prezydent zaatakował Czarzastego dla… samego ataku, by pokazać, że jest mocny i ważny. – To jest bardziej epatowanie tym atakiem na marszałka Czarzastego niż realna chęć otrzymania jakiejś wiedzy w tej sprawie – powiedział Schetyna. – Sondaże ostatnich dni nie są dobre dla pana prezydenta, Polacy nie rozumieją, nie akceptują jego polityki – dodał.
Zdaniem byłego szefa MSWiA wojna Nawrockiego z Czarzastym dopiero się rozkręca., a środowa odpowiedz marszałka jest dla niego „jest dosyć charakterystyczna”. – Z kolei jego kontrkandydata, który miał lepszy wynik od niego, zaprasza się wcześniej do Kancelarii Prezydenta. To jest takie małe, wydaje mi się, że nie wypada. A przypomnę, że to jest pierwsza i druga osoba w państwie według konstytucji. Więc jeżeli oni się spotykają, to powinni rozmawiać tylko o sprawach ważnych i bardzo ważnych. Bo tego wymaga polska racja stanu – podsumował senator KO.
Źródło: TOK FM
Udostepnij artykul
