Polityka i spoleczenstwo

To dlatego Nawrocki nie został zaproszony przez Trumpa? Zaskakująca teoria. "Uznał, że nie warto"

20 sierpnia 2025, 07:42305 wyswietlen
Udostępnij:

Były minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz uważa,  że nieobecność Polski na spotkaniu z Donaldem Trumpem i Wołodymyrem Zełenskim to nasza wielka porażka. Ma też teorię, dlaczego Karol Nawrocki nie pojawił się na miejscu. Karol Nawrocki nie został zaproszony Karol Nawrocki nie pojawił się na spotkaniu liderów europejskich z Donaldem Trumpem, na którym omawiano gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Na miejscu pojawili się: przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron, prezydent Finlandii Alexander Stubb, sekretarz generalny NATO Mark Rutte, premier Włoch Giorgia Meloni i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Od nas nie było nikogo! Jak zareagowały na to nasze elity polityczne? Tak jak zawsze: kłótnią. Nawrocki uznał, że tak właściwie na miejscu stawili się przedstawiciele „koalicji chętnych” , więc pojawić powinien się ktoś z rządu, w odpowiedzi na co rzecznik gabinetu Donalda Tuska tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską, że zgodnie ze stanowiskiem strony amerykańskiej, to prezydent miał lecieć do USA. Jacek Czaputowicz tłumaczy Jacek Czaputowicz, były szef polskiej dyplomacji, powiedział Wirtualnej Polsce, że to wszystko to wielka klęska. – Polska nie jest zaproszona, bo jest średnim państwem, głównym partnerem są Niemcy i my przy tamtych liderach europejskich mniej znaczymy. I to jest wytłumaczenie?

To dlatego Nawrocki nie został zaproszony przez Trumpa? Zaskakująca teoria. "Uznał, że nie warto"

Były minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz uważa,  że nieobecność Polski na spotkaniu z Donaldem Trumpem i Wołodymyrem Zełenskim to nasza wielka porażka. Ma też teorię, dlaczego Karol Nawrocki nie pojawił się na miejscu.

Karol Nawrocki nie został zaproszony

Karol Nawrocki nie pojawił się na spotkaniu liderów europejskich z Donaldem Trumpem, na którym omawiano gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Na miejscu pojawili się: przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron, prezydent Finlandii Alexander Stubb, sekretarz generalny NATO Mark Rutte, premier Włoch Giorgia Meloni i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Od nas nie było nikogo!

Jak zareagowały na to nasze elity polityczne? Tak jak zawsze: kłótnią. Nawrocki uznał, że tak właściwie na miejscu stawili się przedstawiciele „koalicji chętnych” , więc pojawić powinien się ktoś z rządu, w odpowiedzi na co rzecznik gabinetu Donalda Tuska tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską, że zgodnie ze stanowiskiem strony amerykańskiej, to prezydent miał lecieć do USA.

Jacek Czaputowicz tłumaczy

Jacek Czaputowicz, były szef polskiej dyplomacji, powiedział Wirtualnej Polsce, że to wszystko to wielka klęska. – Polska nie jest zaproszona, bo jest średnim państwem, głównym partnerem są Niemcy i my przy tamtych liderach europejskich mniej znaczymy. I to jest wytłumaczenie? Nie – zaczął, czym odniósł się do tłumaczenia strony rządowej.

Jego zdaniem winny może być Nawrocki, który mógł czymś zrazić do siebie Trumpa, możliwe, że poszło o to, że Pałac Prezydencki nie wyczuł Białego Domu – zaczął atakować Rosję w momencie, gdy USA chciały się z nią dogadać. – Jego [Nawrockiego] główną myślą i zadaniem powinno być myślenie, w jaki sposób przekonać Stany Zjednoczone, że sojusz z Polską leży w naszym interesie – powiedział Czaputowicz. – Moim zdaniem musiało coś podczas tych spotkań zajść niedobrego, że prezydent Donald Trump uznał, że nie można zaprosić, nie warto zapraszać prezydenta Nawrockiego. Mogły to być błędy dyplomatyczne – wyjaśnił Jacek Czaputowicz.

Tropem może być to, że Trump chwalił np. prezydenta Finlandii. – Można krytykować Rosję tak, jak to robi Aleksander Stubb i reprezentuje Europę Wschodnią, w zasadzie wschodnią flankę, mówiąc na przykład, że to jest najeźdźca, wojna Rosji na Ukrainie i musimy się temu przeciwstawić – tłumaczył swoją teorię dyplomata i dodał, że „mówienie, że despotyzm rosyjski przynosi imperializm, kolonializm i zbrodniarz Władimir Putin stoi na czele tego państwa, trzeba go odepchnąć, jak odepchnęliśmy bolszewików”, jest tu krokiem za daleko.

Po prostu Nawrocki w swoim przekazie skoncentrował się na walce o elektorat, a nie pomyślał o szerszej strategii, możliwe, że przestraszył swoim radykalizmem USA, które mogły pomyśleć, że będzie w czasie rozmów, mówić kolokwialnie, dymił i przeszkadzał w osiągnięciu porozumienia.

Sytuacja jest teraz kuriozalna – bezpieczeństwo Ukrainy jest uzależnione od naszego kraju, od tego, czy będziemy udostępniać nasze terytorium wojskom z Europy Zachodniej. Jak bez nas wynegocjować gwarancje dla Kijowa? Zapewne postawi się Warszawę przed faktem dokonanym.

Źródło: wp.pl

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz