Polityka i spoleczenstwo

Szok w Polsat News, Miller też złożył hołd Trumpowi. „Pan Miller mówi jak Kaczyński”

25 stycznia 2026, 11:26597 wyswietlen
Udostępnij:

Leszek Miller chciałby, żeby Polska przystąpiła do Rady Pokoju, którą w swojej pomarańczowej głowie wymyślił Donald Trump. – Pan premier Miller mówi tym samym głosem co Kaczyński – podsumował Waldemar Pawlak. Jeżeli faktycznie mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym, jak kończy, to były premier Leszek Miller postanowił brawurowo rozmienić swoją polityczną karierę na drobne. Z byłym szefem SLD można się było zgadzać lub nie, śmiać się albo z zażenowaniem drapać po głowie po jego żarcikach, ale to on podpisywał traktat, na mocy którego Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. I cytując klasyka: nikt mu tego nie zabierze. W kwietniu 2024 r. Leszek Miller ogłosił za na łamach „Rzeczpospolitej”, że kończy na dobre z polityką. Były premier jednak wciąż chętnie komentuje polityczną rzeczywistość. I odnosimy wrażenie, że poszedł w jakimś dziwnym kierunku. A to pójdzie na wywiad do Telewizji Republika, a to podsyca antyukraińskie nastroje (sugerował, że za aktami sabotażu w Polsce mogą stać Ukraińcy, co okazało się bzdurą), słowem: brzmi jakby pół życia spędził gdzieś po prawej stronie sceny politycznej. I to tej skrajnej. Ostatnio Miller gościł w Polsat News w programie „Prezydenci i premierzy”. W rozmowie oczywiście nie zabrakło wątku Donalda Trumpa (jego „bojówka” zwana

Szok w Polsat News, Miller też złożył hołd Trumpowi. „Pan Miller mówi jak Kaczyński”

Leszek Miller chciałby, żeby Polska przystąpiła do Rady Pokoju, którą w swojej pomarańczowej głowie wymyślił Donald Trump. – Pan premier Miller mówi tym samym głosem co Kaczyński – podsumował Waldemar Pawlak.

Jeżeli faktycznie mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym, jak kończy, to były premier Leszek Miller postanowił brawurowo rozmienić swoją polityczną karierę na drobne. Z byłym szefem SLD można się było zgadzać lub nie, śmiać się albo z zażenowaniem drapać po głowie po jego żarcikach, ale to on podpisywał traktat, na mocy którego Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. I cytując klasyka: nikt mu tego nie zabierze.

W kwietniu 2024 r. Leszek Miller ogłosił za na łamach „Rzeczpospolitej”, że kończy na dobre z polityką. Były premier jednak wciąż chętnie komentuje polityczną rzeczywistość. I odnosimy wrażenie, że poszedł w jakimś dziwnym kierunku. A to pójdzie na wywiad do Telewizji Republika, a to podsyca antyukraińskie nastroje (sugerował, że za aktami sabotażu w Polsce mogą stać Ukraińcy, co okazało się bzdurą), słowem: brzmi jakby pół życia spędził gdzieś po prawej stronie sceny politycznej. I to tej skrajnej.

Ostatnio Miller gościł w Polsat News w programie „Prezydenci i premierzy”. W rozmowie oczywiście nie zabrakło wątku Donalda Trumpa (jego „bojówka” zwana ICE odstrzeliła kolejną osobę, która śmiała nagrywać ich akcję). Obrażony na NATO i coraz mocniej gardzący Europą Trump ogłosił, że stworzy Radę Pokoju. Dzięki temu za jedyny miliard dolarów otworzy się szansa na rozmowy przy jednym stole z innymi przywódcami. Być może nawet Władimirze Putinem!

Co na to były premier? Miller ocenił, że „poruszamy się we mgle, bo nie wiemy dokładnie, co jest prawdą, co nie, ale politycy właśnie powinni zakładać coś, co się może zdarzyć, a nie tylko się koncentrować na tym, co się już naprawdę zdarzyło”.

Jeżeli pan mnie pyta, co się może zdarzyć i czy hipotetycznie Polska powinna być zainteresowana tym, co się może zdarzyć, ja odpowiadam: tak. Powinna być zainteresowana. I jeżeli jest możliwość wejścia naszego kraju do tej Rady Pokoju, to to się powinno zdarzyć – przyznał Miller.

Dobrze podsumował go Waldemar Pawlak, który stwierdził, że „pan premier Miller mówi tym samym głosem co Kaczyński”. Dobrze, że jeszcze nie mówi tym samym głosem, co Dominik Tarczyński. Ale kto wie?

Źródło: Polsat News

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz