Szef ukraińskiego wywiadu ostrzega! Putin planuje okupację TYCH krajów, jest też mowa o Polsce
Ukraiński wywiad ostrzega, że Władimir Putin może wydać rozkaz ataku na kraje NATO, w tym Polskę. – Federacja Rosyjska miała być gotowa do rozpoczęcia działań w 2030 roku. Teraz plany zostały skorygowane – powiedział Kyrył Budanow w rozmowie z portalem LB. Putin planuje nową wojnę? Według Kyryła Budanowa, szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR), Władimir Putin i jego generałowie chcą zaatakować kraje NATO, w tym Polskę, w 2027 roku. Miało dojść do modyfikacji pierwotnych planów, które zakładały wojnę bliżej 2030 roku. – Zgodnie z głównym planem Federacja Rosyjska miała być gotowa do rozpoczęcia działań w 2030 roku. Teraz plany zostały skorygowane, zrewidowane w kierunku skrócenia terminów do 2027 roku – powiedział w rozmowie z portalem LB ukraiński ekspert. Głównym celem mają być najsłabsze ogniwa Sojuszu Północnoatlantyckiego, czyli państwa bałtyckie. Litwa, Łotwa i Estonia mają być, jak dodał, Budanow, postrzegane przez Rosję jako „bezpieczny” kierunek ataku. To oczywiste, gdyż cechują się niemal żadna głębią strategiczną (są po prostu małe) i łatwo je zaatakować z terenu Rosji. Polsce też się oberwie Atak na kraje bałtyckie będzie oznaczać, że NATO – jeżeli ma się liczyć – będzie musiało zareagować. W praktyce oznaczało to będzie wysłanie na front bałtycki Polaków! Władze w Warszawie staną przed dylematem:

Ukraiński wywiad ostrzega, że Władimir Putin może wydać rozkaz ataku na kraje NATO, w tym Polskę. – Federacja Rosyjska miała być gotowa do rozpoczęcia działań w 2030 roku. Teraz plany zostały skorygowane – powiedział Kyrył Budanow w rozmowie z portalem LB.
Putin planuje nową wojnę?
Według Kyryła Budanowa, szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR), Władimir Putin i jego generałowie chcą zaatakować kraje NATO, w tym Polskę, w 2027 roku. Miało dojść do modyfikacji pierwotnych planów, które zakładały wojnę bliżej 2030 roku.
– Zgodnie z głównym planem Federacja Rosyjska miała być gotowa do rozpoczęcia działań w 2030 roku. Teraz plany zostały skorygowane, zrewidowane w kierunku skrócenia terminów do 2027 roku – powiedział w rozmowie z portalem LB ukraiński ekspert.
Głównym celem mają być najsłabsze ogniwa Sojuszu Północnoatlantyckiego, czyli państwa bałtyckie. Litwa, Łotwa i Estonia mają być, jak dodał, Budanow, postrzegane przez Rosję jako „bezpieczny” kierunek ataku. To oczywiste, gdyż cechują się niemal żadna głębią strategiczną (są po prostu małe) i łatwo je zaatakować z terenu Rosji.
Polsce też się oberwie
Atak na kraje bałtyckie będzie oznaczać, że NATO – jeżeli ma się liczyć – będzie musiało zareagować. W praktyce oznaczało to będzie wysłanie na front bałtycki Polaków! Władze w Warszawie staną przed dylematem: albo zignorować naciski USA i nie wysyłać do walk swoich żołnierzy, ale narażać się potem na geopolityczną samotność, albo wypowiedzieć wojnę atomowemu mocarstwu.
Jak podaje ukraiński wywiad, Polska nie jest brana pod uwagę jako cel długoterminowej okupacji, ale miejsce działań wojskowych. Oznaczałoby to, że nasz kraj miałby pozostać – w planach Kremla – w strefie wpływów Zachodu, ale jednocześnie być terytorium, na którym rozstrzygną się losy wojny, a więc i Europy Wschodniej.
Już dziś jesteśmy polem bitwy, ale w wojnie hybrydowej: rosyjskie służby zlecają na naszym terytorium próby wykolejania pociągów, podpalenia czy ataki hakerskiego. To wszystko wstęp do potencjalnej agresji militarnej.
Oczywiście wojna nie jest pewna na 100%, gdyż odstraszyć Moskwę mogą reformy polskiego wojska. Problem w tym, że te nie następują.
Źródło: wp.pl
Udostepnij artykul
