Polityka i spoleczenstwo

Świąteczny nastrój tak udzielił się Nawrockiemu, że aż odwiedził pana Jerzego w DPS-ie. Humor? Gituwa!

23 grudnia 2025, 18:19125 wyswietlen
Udostępnij:

Święty Mikołaj w święta odwiedza wszystkie dzieci, a Karol Nawrocki pewnego emeryta. Prezydent wpadł we wtorek do DPS-u, gdzie przebywa znany z kampanii wyborczej pan Jerzy. O tej kawalerce było głośno Wyborcza kampania prezydencka została zdominowana przez jeden temat. Zaczęło się od jednej z telewizyjnych debat, na której Karol Nawrocki przekonywał, że jest „zwykłym Polakiem”, który ma jedno mieszkanie. Tyle wystarczyło, by jego słowa zdecydowali się zweryfikować dziennikarze Onetu. I ruszyło domino, które o mały włos, a skończyło by się wyborczą klęską „obywatelskiego kandydata” PiS. Nawrockie podczas kampanii musiał tłumaczyć się z „afera mieszkaniowej” i szło mu to naprawdę koślawo. Każdego dnia wypływały nowe informacje w sprawie – dziennikarze przedstawiali kolejne dokumenty, działacze PiS stawali na głowie, by Nawrockiego wybielić, jednak można było odnieść wrażenie, że sami już nawet gubią się w tłumaczeniach. – Chciałem wszystkim przekazać, że pomimo tych fake newsów, kłamstw, warto pomagać drugiemu człowiekowi. W życiu liczą się czyny, a nie słowa. Moja relacja z panem Jerzym ma odbicie w wielu dokumentach — tłumaczył się na konferencji prasowej Nawrocki. – Ustalenie między nami było honorowe, szlachetne – zapewniał i przekonywał, że obiecał panu Jerzemu, że zajmie się w przyszłości jego pogrzebem i dodawał, że „zło trzeba zwyciężać

Świąteczny nastrój tak udzielił się Nawrockiemu, że aż odwiedził pana Jerzego w DPS-ie. Humor? Gituwa!

Święty Mikołaj w święta odwiedza wszystkie dzieci, a Karol Nawrocki pewnego emeryta. Prezydent wpadł we wtorek do DPS-u, gdzie przebywa znany z kampanii wyborczej pan Jerzy.

O tej kawalerce było głośno

Wyborcza kampania prezydencka została zdominowana przez jeden temat. Zaczęło się od jednej z telewizyjnych debat, na której Karol Nawrocki przekonywał, że jest „zwykłym Polakiem”, który ma jedno mieszkanie. Tyle wystarczyło, by jego słowa zdecydowali się zweryfikować dziennikarze Onetu. I ruszyło domino, które o mały włos, a skończyło by się wyborczą klęską „obywatelskiego kandydata” PiS.

Nawrockie podczas kampanii musiał tłumaczyć się z „afera mieszkaniowej” i szło mu to naprawdę koślawo. Każdego dnia wypływały nowe informacje w sprawie – dziennikarze przedstawiali kolejne dokumenty, działacze PiS stawali na głowie, by Nawrockiego wybielić, jednak można było odnieść wrażenie, że sami już nawet gubią się w tłumaczeniach.

– Chciałem wszystkim przekazać, że pomimo tych fake newsów, kłamstw, warto pomagać drugiemu człowiekowi. W życiu liczą się czyny, a nie słowa. Moja relacja z panem Jerzym ma odbicie w wielu dokumentach — tłumaczył się na konferencji prasowej Nawrocki. – Ustalenie między nami było honorowe, szlachetne – zapewniał i przekonywał, że obiecał panu Jerzemu, że zajmie się w przyszłości jego pogrzebem i dodawał, że „zło trzeba zwyciężać dobrem”. – Działałem w granicach prawa w relacji z Jerzym Ż., wypełniając z jednej strony swój obowiązek społeczny wobec człowieka, którego znałem od 14 lat. Te czyny a nie słowa znajdują swoje odbicie dokumentach – dodawał Nawrocki.

Odwiedził pana Jerzego, postępowanie trwa

— Widziałem konferencję, widziałem wywiad z panem Nawrockim i dla mnie to jest normalne wyłudzenie mieszkania, przekręt, wykorzystanie sytuacji starszego człowieka – odpowiadał syn pana Jerzego w rozmowie z „Superwizjerem” TVN24.

Z jednej strony Nawrocki miał się opiekować panem Jerzym do końca życia, z drugiej okazało się, że od miesięcy go nie widział. Ostatecznie ówczesny „obywatelski kandydat” ogłosił, że kawalerkę przekaże na cele charytatywne. Zawiadomienia w tej sprawie trafiły do prokuratury, która prowadzi postępowanie. W lipcu prokuratura umorzyła postępowanie w siedmiu pobocznych wątkach dochodzenia, które obejmowały m.in. kwestie poświadczenia nieprawdy w aktach notarialnych czy działania na szkodę miasta.

Jak teraz ustalił TVN24, Karol Nawrocki wpadł we wtorek do gdańskiego DPS-u, w którym przebywa pan Jerzy. Z nagrania opublikowanego na stronie stacji wynika, że prezydent był w znakomitym humorze, a gdy tylko przez okno ujrzał kamerę, od razu szeroko się uśmiechnął i uniósł w górę kciuk. Mamy nadzieję, że przywiózł ze sobą choć kilka mandarynek i jakiś upominek dla pana Jerzego.

Źródło: TVN24

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz