Skecz Neo-Nówki stał się hitem, ale księdzu się nie spodobało. TAK się odegrał! "Nie mogłem otrzymać..." - CrowdMedia
Gwiazdor Neo-Nówki opowiedział o mrokach swojej pracy na scenie. Za pewien Skecz przyszło mu "odpokutować" w życiu prywatnym razem z rodziną.

Michał Gawliński z Neo-Nówki opowiedział o problemach, jakie go spotkały w kościele przez występy kabaretu. „Moherowy program” sprawił, że pewien ksiądz postanowił się odegrać na artyście. Aż trudno uwierzyć, w jaki sposób.
Z tego nie wolno się nikomu śmiać?
Jeden z twórców topowego polskiego kabaretu Neo-Nówka Michał Gawliński, którego niejeden skecz rozbawił widzów do łez, udzielił ostatnio wywiadu serwisowi „TVi Roland”, w którym podzielił się wieloma faktami ze swojego życia prywatnego. Kabareciarz opowiedział między innymi o tym, jak doszło do poznania z jego żoną. Nie wszyscy fani zapewne wiedzą, że Gawliński swoją karierę zawodową początkowo wiązał z oświatą jako nauczyciel. Co ciekawe, z wykształcenia jest fizykiem.
– Zawsze ciągnęło mnie do nauczania, dlatego wspieram moją żonę, która pracuje w szkole. Kiedy byłem przez rok w Lutyni nauczycielem muzyki i plastyki na czas zastępstwa, w pokoju nauczycielskim poznałem moją obecną żonę, z którą jesteśmy razem już od 11 lat i mamy dwie córeczki, więc jak tu nie lubić szkoły – tę informację ujawnił już w 2017 roku w innym z wywiadów.
Teraz opowiedział o tym, że życie estradowca, który jest przez sporą część roku w trasie, nie jest usłane różami. Częsta nieobecność w domu, rozłąka z bliskimi i tęsknota za nimi to tylko część negatywów związanych z tym zawodem. Gawliński jednak chwalił swoją życiową partnerkę oraz żony kolegów z Neo-Nówki za ich wyrozumiałość i okazywane wsparcie.
– Czasami jest ciężko. Ale nasze żony musiały to zrozumieć. Mamy twarde kobiety, które sobie doskonale radzą. Dziękujemy, że mamy taką pracę, jaką mamy, bo dajemy ludziom uśmiech. Jesteśmy kabaretem – przekazał dziennikarzom „TVi Roland”.
Praca, której celem jest dostarczanie odbiorcom śmiechu i radości to zdecydowanie fajny zawód, ale nie wszystkim się mogą podobać żarty, jakie są prezentowane przez kabareciarzy. Gawliński opowiedział o sytuacji, gdy ich szlagierowy wręcz „Moherowy program” odbił się aż tak szerokim echem, że odczuł to w życiu prywatnym.
Swoje niezadowolenie z tego, że komik pozwala sobie na tego rodzaju żarty, wyraził ksiądz z parafii, do której przynależy ze swoją rodziną. W innym z udzielanych wywiadów, dla „Logo24”, opowiedział o sytuacji, gdy przez żarty z „moherów” nie uzyskał zgody od duchownego na ślub kościelny oraz chrzest dziecka. – Skutkiem tego jest fakt, że ja nie mogłem otrzymać ślubu kościelnego w rodzinnej parafii. (…) Przez „Moherowy program”. Moje dziecko nie zostało ochrzczone, „bo nie”. Ekskomuniką mi wikary groził – opowiadał.
Źródło: Kobieta WP
Udostepnij artykul
