Sceny w Sejmie! Tusk przemawiał, politycy PiS przeszkadzali. Nagle premier pokazał im TEN gest. „Wytrzymajcie”
Politycy PiS nie byli zainteresowani tym, co mówił w Sejmie Donald Tusk. Jego wystąpienie dot. aktów dywersji w Polsce w Sejmie było zagłuszane. Premier musiał uciszać niesfornych posłów. Tusk przemawia, a PiS krzyczy Podczas wtorkowego posiedzenia Sejmu premier Donald Tusk wyszedł na mównicę, by podzielić się informacjami na temat aktów dywersji na linii kolejowej między Warszawą i Lublinem, gdzie zniszczono tory. Politycy PiS nie byli jednak zainteresowani ważnym wystąpieniem premiera, od razu zakłócali je okrzykami. – Poproszę jeszcze przez chwilę [o ciszę]. Być może dla niektórych z państwa to jest coś wyjątkowego, ale będę chciał mówić o sprawach poważnych, które interesują, jeśli nie państwa, to na pewno Polaków. Wytrzymajcie pięć minut – apelował szef rządu do rozwrzeszczanych posłów. Nie pomogło: parlamentarzyści z PiS nadal darli się wniebogłosy. Szczególnie podekscytowani byli, gdy premier powiedział, że zwrócił się do ministra cyfryzacji, o monitorowanie i raportowanie, jak wygląda sytuacja w sieci, jeśli chodzi o dezinformację. Z sejmowych ław PiS-u rozległy się wzmożone okrzyki. – Lepiej nic nie mówcie, że ktoś kogoś chce podsłuchiwać. Jesteście ostatni, którzy powinni w tej sprawie zabierać głos. Może z moją rodziną chcecie się umówić w tej sprawie? – reagował na to, co słyszał od nich Tusk. Nawiązał chyba

Politycy PiS nie byli zainteresowani tym, co mówił w Sejmie Donald Tusk. Jego wystąpienie dot. aktów dywersji w Polsce w Sejmie było zagłuszane. Premier musiał uciszać niesfornych posłów.
Tusk przemawia, a PiS krzyczy
Podczas wtorkowego posiedzenia Sejmu premier Donald Tusk wyszedł na mównicę, by podzielić się informacjami na temat aktów dywersji na linii kolejowej między Warszawą i Lublinem, gdzie zniszczono tory. Politycy PiS nie byli jednak zainteresowani ważnym wystąpieniem premiera, od razu zakłócali je okrzykami. – Poproszę jeszcze przez chwilę [o ciszę]. Być może dla niektórych z państwa to jest coś wyjątkowego, ale będę chciał mówić o sprawach poważnych, które interesują, jeśli nie państwa, to na pewno Polaków. Wytrzymajcie pięć minut – apelował szef rządu do rozwrzeszczanych posłów.
Nie pomogło: parlamentarzyści z PiS nadal darli się wniebogłosy. Szczególnie podekscytowani byli, gdy premier powiedział, że zwrócił się do ministra cyfryzacji, o monitorowanie i raportowanie, jak wygląda sytuacja w sieci, jeśli chodzi o dezinformację. Z sejmowych ław PiS-u rozległy się wzmożone okrzyki. – Lepiej nic nie mówcie, że ktoś kogoś chce podsłuchiwać. Jesteście ostatni, którzy powinni w tej sprawie zabierać głos. Może z moją rodziną chcecie się umówić w tej sprawie? – reagował na to, co słyszał od nich Tusk. Nawiązał chyba do afery Pegasusa i tego, że jego córka miała być podsłuchiwana za pomocą tego systemu szpiegowskiego.
Nagle podniósł palec do ust w geście uciszania posłów. I to nie pomogło.
Mam ich gdzieś!
Już po obradach premier został zapytany przez dziennikarzy o zachowanie posłów opozycji. – Ja mam gdzieś ich politykę. Tutaj chodzi o bezpieczeństwo. To są najpoważniejsze sprawy. Mnie nie interesuje ani lewica, ani prawica, tu chodzi o bezpieczeństwo Polski. Niech sobie krzyczą – odpowiedział.
Co w tym czasie robią władze? Radosław Sikorski przekazał, że jedzie do swojego resortu, by „wykonać to, co zapowiedział pan premier, to znaczy proces wzywania przedstawicieli Rosji i Białorusi”, by ci przekazali Polsce podejrzanych o dokonanie dywersji na kolei.
Z kolei premier Tusk przekazał, że polskie służby ustaliły już tożsamość osób, które dokonały aktów dywersji: chodzi o dwie osoby z obywatelstwem ukraińskim, które miały jednak działać na zlecenie Rosji i zbiec teraz na Białoruś. Stąd naciski na Mińsk, by ten pomógł w ich aresztowaniu.
Źródło: TVN24, Sejm.gov.pl
Udostepnij artykul
