Polityka i spoleczenstwo

Sceny na przesłuchaniu Ziobry! Poseł PiS zerwał się na równe nogi i... "Panowie postanowili robić cyrk"

29 września 2025, 16:17634 wyswietlen
Udostępnij:

Poseł PiS Sebastian Łukaszewicz sprawił, że przesłuchanie Zbigniewa Ziobry na moment zmieniło się w szopkę. Polityk zaczął chodzić po sali i rozklejać kartki z wizerunkiem… Romana Giertycha. Ciężki poniedziałek byłego ministra To był wyjątkowo gorący początek tygodnia w polskiej polityce, a wszystko za sprawą Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości od miesięcy unikał przesłuchania przed komisją śledczą ws. Pegasusa. W poniedziałek zabawa w kotka i myszkę się skończyła. I to z przytupem. Wszystko zaczęło się z samego rana. Już o 6 rano przed domem Ziobry w Jeruzalu zjawiła się policja. Funkcjonariusze jednak nie zastali nikogo na miejscu – a przynajmniej nikt nie otworzył policjantom furtki. Sam Ziobro był wówczas na brukselskim lotnisku, skąd rano wyleciał do Warszawy. Podróż odbył w towarzystwie Adama Boreckiego, pracownika TV Republika. Stacja Tomasza Sakiewicza znów robi „show”, chodzi o obrazki, które mają stworzyć z Ziobry „męczennika” i „ofiarę reżimu Tuska”. Cyrk na komisji O 10.30 samolot z Ziobrą wylądował, a polityka powitali funkcjonariusze. – W państwie bezprawia trudno się spodziewać czegoś innego – powiedział Ziobro, wychodząc z samolotu. Samo zatrzymanie miało spokojny przebieg, nie było żadnej sensacyjnej pogoni po pasie startowym za byłym ministerem sprawiedliwości. A szkoda! Później polityk PiS trafił przed oblicze komisji śledczej ds.

Sceny na przesłuchaniu Ziobry! Poseł PiS zerwał się na równe nogi i... "Panowie postanowili robić cyrk"

Poseł PiS Sebastian Łukaszewicz sprawił, że przesłuchanie Zbigniewa Ziobry na moment zmieniło się w szopkę. Polityk zaczął chodzić po sali i rozklejać kartki z wizerunkiem… Romana Giertycha.

Ciężki poniedziałek byłego ministra

To był wyjątkowo gorący początek tygodnia w polskiej polityce, a wszystko za sprawą Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości od miesięcy unikał przesłuchania przed komisją śledczą ws. Pegasusa. W poniedziałek zabawa w kotka i myszkę się skończyła. I to z przytupem.

Wszystko zaczęło się z samego rana. Już o 6 rano przed domem Ziobry w Jeruzalu zjawiła się policja. Funkcjonariusze jednak nie zastali nikogo na miejscu – a przynajmniej nikt nie otworzył policjantom furtki. Sam Ziobro był wówczas na brukselskim lotnisku, skąd rano wyleciał do Warszawy. Podróż odbył w towarzystwie Adama Boreckiego, pracownika TV Republika. Stacja Tomasza Sakiewicza znów robi „show”, chodzi o obrazki, które mają stworzyć z Ziobry „męczennika” i „ofiarę reżimu Tuska”.

Cyrk na komisji

O 10.30 samolot z Ziobrą wylądował, a polityka powitali funkcjonariusze. – W państwie bezprawia trudno się spodziewać czegoś innego – powiedział Ziobro, wychodząc z samolotu. Samo zatrzymanie miało spokojny przebieg, nie było żadnej sensacyjnej pogoni po pasie startowym za byłym ministerem sprawiedliwości. A szkoda!

Później polityk PiS trafił przed oblicze komisji śledczej ds. Pegasusa, a przesłuchanie rozpoczęło się o 12.00. Oczywiście było dużo nerwów, emocji i wzajemnych docinek między. Jednak najdziwniejsza rzecz wydarzyło się ok 13.30 za sprawą Sebastiana Łukaszewicza z PiS. Polityk nagle zerwał się na równe nogi i zaczął rozklejać na stołach kartki z podobizną Romana Giertycha i napisem „Po prostu lepiej nie dotykać sprawy Polnordu. Członek komisji Pegasua z datą: 24 czerwca 2025 r.”.

Członkowie komisji zaczęli zrywać kartki, drzeć je albo zgniatać. Tak postąpili Sławomir Ćwik z Polski 2050, Joanna Kluzik-Rostkowska z KO i Patryk Jaskulski z KO. — Widzę, że panowie ponownie postanowili zrobić cyrk. Rozumiem, że to jest taka metoda. Pan się cieszy, publiczność na nas patrzy — gorzko skomentowała całe zamieszanie szefowa komisji Magdalena Sroka.

Źródło: Fakt.pl

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz