Romanowski zobaczył Tuska na dworcu i... udzielił rady. "Wsiadaj pan w pierwszy pociąg"
Marcin Romanowski jako specjalista od ewakuacji udzielił Donaldowi Tuskowi rady. Uciekinier z PiS zaapelował do premiera, by ten wsiadł w pociąg i udał się do Berlina. PiS w Budapeszcie Tragifarsa zatytułowana „Marcin Romanowski ucieka” zdaje się nie mieć końca. Tylko w ostatnich kilkunastu miesiącach mieliśmy do czynienia z takimi zwrotami akcji, że mógłby powstać z tego scenariusz na film kryminalny. Słaby, ale jednak. Najpierw poseł PiS nie zjawił się na przesłuchaniu ws. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, później przekonywał, że trafił do szpitala, bo jego życie wisi na włosku. Okazało się jednak, że przeszedł niegroźny zabieg, a następnie… rozpłynął się w powietrzu. Ostatecznie okazało się, że polityczny uciekinier z PiS jest na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl przyjaciela Władimira Putina, Viktora Orbana. W międzyczasie Romanowski poczuł się na tyle pewny siebie, że zaczął stawiać polskim władzom warunki powrotu i zapraszać Budapesztu dziennikarzy, który opowiadał nawet o remoncie swojego węgierskiego gniazdka. Od kilku tygodni na pewno jest mu raźniej, bo dołączył do niego były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. I tak sobie spacerują po Budapeszcie. Marcin Romanowski wciąż chętnie udziela się w mediach społecznościowych gdzie komentuje polską rzeczywistość i raz po raz uderza w „reżim Donalda Tuska” i występuje w prawicowych telewizjach. To się

Marcin Romanowski jako specjalista od ewakuacji udzielił Donaldowi Tuskowi rady. Uciekinier z PiS zaapelował do premiera, by ten wsiadł w pociąg i udał się do Berlina.
PiS w Budapeszcie
Tragifarsa zatytułowana „Marcin Romanowski ucieka” zdaje się nie mieć końca. Tylko w ostatnich kilkunastu miesiącach mieliśmy do czynienia z takimi zwrotami akcji, że mógłby powstać z tego scenariusz na film kryminalny. Słaby, ale jednak. Najpierw poseł PiS nie zjawił się na przesłuchaniu ws. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, później przekonywał, że trafił do szpitala, bo jego życie wisi na włosku. Okazało się jednak, że przeszedł niegroźny zabieg, a następnie… rozpłynął się w powietrzu.
Ostatecznie okazało się, że polityczny uciekinier z PiS jest na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl przyjaciela Władimira Putina, Viktora Orbana. W międzyczasie Romanowski poczuł się na tyle pewny siebie, że zaczął stawiać polskim władzom warunki powrotu i zapraszać Budapesztu dziennikarzy, który opowiadał nawet o remoncie swojego węgierskiego gniazdka. Od kilku tygodni na pewno jest mu raźniej, bo dołączył do niego były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. I tak sobie spacerują po Budapeszcie.
Marcin Romanowski wciąż chętnie udziela się w mediach społecznościowych gdzie komentuje polską rzeczywistość i raz po raz uderza w „reżim Donalda Tuska” i występuje w prawicowych telewizjach. To się nazywa odwaga – nie ma jak prężyć muskuły z miejsca oddalonego o ponad pół tysiąca kilometrów od Warszawy.
Wujek dobra rada
Teraz Romanowski znów o sobie przypomniał. Wszystko za sprawą wizyty Donalda Tuska na Dworcu Zachodnim. Premier pokazał efekty remontu i opublikował na X nagranie. – Warszawa. Dworzec Zachodni. Robimy, nie gadamy – powiedział premier. – Zobaczcie. Robi wrażenie, co? – skomentował dodał Tusk, zwracając uwagę na skalę i jakość przeprowadzonych prac.
Na nagranie zareagował Marcin Romanowski, któremu wizyty na dworcach najwyraźniej kojarzą się tylko z wsiadaniem do pociągu byle jakiego i ucieczką. – Dworzec Zachodni? Wsiadaj Pan do pierwszego pociągu nach Berlin i nie wracaj – skomentował uciekinier z PiS. Internauci szybko „wyjaśnili” polityka w brutalnych komentarzach pod jego postem.
„Zaś pańscy nowi koleżkowie to sługusy kremla. Zatem, jak mawia młodzież, japa tam”, „No pan pojechał do Budapesztu i póki co nie zamierza wracać”, „No tak do Berlina, Budapeszt już zajęty” – czytamy w komentarzach.
Dworzec Zachodni? Wsiadaj Pan do pierwszego pociągu nach Berlin i nie wracaj. https://t.co/XERN0jPXh9
— Marcin Romanowski (@RomanowskiPL) November 28, 2025
Źródło: Interia
Udostepnij artykul
