Polityka i spoleczenstwo

Przydacz chce usłyszeć przeprosiny od Szczerby. A to nie koniec! „Kłamstwa i pomówienia”

8 kwietnia 2026, 11:50359 wyswietlen
Udostępnij:

Marcin Przydacz żąda przeprosin! Człowiek Nawrockiego twierdzi, że europoseł Michał Szczerba włożył mu w usta słowa, których nie powiedział. – Nie zamierzam być biernym wobec kłamstw i pomówień – postraszył. Przydacz vs. Szczerba Marcin Przydacz chce, by Michał Szczerba usunął swój post na portalu X, przeprosił go i wpłacił aż 30 tys. zł na Fundację Małych Stópek. – Brak reakcji będzie powodował kolejne kroki. Nie zamierzam być biernym wobec kłamstw i pomówień – napisał w swoim wpisie. W związku z nieprawdziwymi i pomawiającymi mnie twierdzeniami p. @MichalSzczerba otrzymał już wezwanie do natychmiastowego zaprzestania naruszania moich dóbr osobistych i usunięcia ich skutków. Wzywam także do wpłaty odpowiedniej kwoty na Fundację Małych Stopek. Brak reakcji… pic.twitter.com/w3Yd3RGkYA — Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) April 7, 2026 O co jednak poszło? Wszystko zaczęło się od słów Przydacza, jakie ten wypowiedział w programie Polsat News. Stwierdził, że „zachodni sojusznicy z odpowiednią flotą powinni wesprzeć Amerykanów w imię nie tylko własnego interesu, ale i solidarności euroatlantyckiej”. Część polityków KO uznało, że to próba wciągnięcia nas w konflikt na Bliskim Wschodzie. Wszystko skomentował nawet premier Donald Tusk, który ostrzegał, że „ludzie PiS i Karola Nawrockiego chcą wplątać Polskę w wojnę na Bliskim Wschodzie”. – Deklaracje Przydacza to igranie z

Przydacz chce usłyszeć przeprosiny od Szczerby. A to nie koniec! „Kłamstwa i pomówienia”

Marcin Przydacz żąda przeprosin! Człowiek Nawrockiego twierdzi, że europoseł Michał Szczerba włożył mu w usta słowa, których nie powiedział. – Nie zamierzam być biernym wobec kłamstw i pomówień – postraszył.

Przydacz vs. Szczerba

Marcin Przydacz chce, by Michał Szczerba usunął swój post na portalu X, przeprosił go i wpłacił aż 30 tys. zł na Fundację Małych Stópek. – Brak reakcji będzie powodował kolejne kroki. Nie zamierzam być biernym wobec kłamstw i pomówień – napisał w swoim wpisie.

O co jednak poszło? Wszystko zaczęło się od słów Przydacza, jakie ten wypowiedział w programie Polsat News. Stwierdził, że „zachodni sojusznicy z odpowiednią flotą powinni wesprzeć Amerykanów w imię nie tylko własnego interesu, ale i solidarności euroatlantyckiej”.

Część polityków KO uznało, że to próba wciągnięcia nas w konflikt na Bliskim Wschodzie. Wszystko skomentował
nawet premier Donald Tusk, który ostrzegał, że „ludzie PiS i Karola Nawrockiego chcą wplątać Polskę w wojnę na Bliskim Wschodzie”.

Deklaracje Przydacza to igranie z ogniem. Najpierw namawiał rząd do wpłacenia miliarda dolarów na farsę, jaką okazała się Rada Pokoju, a teraz do udziału naszej marynarki w operacji w Iranie. To skrajna nieodpowiedzialność. PiS-ie, przestań czapkować i narażać życie polskich żołnierzy! – wtórował mu na portalu X europoseł Szczerba.

Nie o to mi chodziło!

Przydacz broni się teraz, że chodziło mu o coś innego: wcale nie chce wysłać do cieśniny Ormuz polskich żołnierzy. Dodał, że nawet w rozmowie na antenie Polsat News wspomniał, że Biały Dom nawet nie oczekuje czegoś takiego od naszego kraju. – Ani pan prezydent, ani, mam wrażenie, większość Polaków nie jest gotowa i nie chce tego typu zaangażowania – tłumaczył.

Z kolei rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zaatakował premiera za to, że ten rzekomo „postanowił wykorzystać świąteczną atmosferę do szerzenia kolejnych manipulacji w mediach społecznościowych”.

Możliwe, że Szczerba przesadził w swojej ocenie wypowiedzi Przydacza. Tyle że reakcja tego ostatniego też jest histeryczna. Sprawa jest poważna, a politycy zachowują się jak dzieci w piaskownicy.

Źródło: Marcin Przydacz/X

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz