Prof. Bralczyk wysłuchał dyrdymałów Ziobry i ręce mu opadły. "Przesada i bzdura"
Zbigniew Ziobro sprzedaje ckliwe historyjki w mediach i porównuje się do opozycjonistów z czasów stanu wojennego. Na jego słowa stanowczo zareagował prof. Jerzy Bralczyk. Ziobro się schował Zbigniew Ziobro najwyraźniej nie ma zamiaru zaprzestać urządzanej od miesięcy szopki. Były minister sprawiedliwości najpierw uciekał przed przesłuchaniem, później stracił immunitet, uciekł na Węgry i obliczu zarzutów prokuratorskich postanowił tam zostać. Jakby tego było mało, w poniedziałek gruchnęła wiadomość o przyznaniu uciekinierowi z PiS i jego żonie… azylu politycznego na Węgrzech. I kto tu jest miękkiszonem, panie Ziobro? Oczywiście polityk PiS kreuje się na bohatera i w ogóle nie czuje, że jest już śmieszny w swojej walce z „reżimem Tuska”. Ba, już nawet w PiS przyznają, że ta sytuacja jest obciążeniem dla partii. Ale Ziobro idzie w zaparte, czego dowodem był ostatni wywiad, którego udzielił w radio RMF FM Tomaszowi Terlikowskiemu. Polityk PiS przekonywał, że „mamy do czynienia z władzą, która w sposób kryminalny przejęła media publiczne, łamiąc ustawy, wbrew zasadom właścicielskim, czyli ukradła te media (…)”. Następnie przejęła tak samo sądy, likwiduje sąd konstytucyjny – mówił Ziobro. – Działanie kryminalne w stosunku do mnie wymierzone zostało za granicą, więc ja nie wróciłem, tak jak wielu nie wróciło w czasie stanu wojennego –

Zbigniew Ziobro sprzedaje ckliwe historyjki w mediach i porównuje się do opozycjonistów z czasów stanu wojennego. Na jego słowa stanowczo zareagował prof. Jerzy Bralczyk.
Ziobro się schował
Zbigniew Ziobro najwyraźniej nie ma zamiaru zaprzestać urządzanej od miesięcy szopki. Były minister sprawiedliwości najpierw uciekał przed przesłuchaniem, później stracił immunitet, uciekł na Węgry i obliczu zarzutów prokuratorskich postanowił tam zostać. Jakby tego było mało, w poniedziałek gruchnęła wiadomość o przyznaniu uciekinierowi z PiS i jego żonie… azylu politycznego na Węgrzech. I kto tu jest miękkiszonem, panie Ziobro?
Oczywiście polityk PiS kreuje się na bohatera i w ogóle nie czuje, że jest już śmieszny w swojej walce z „reżimem Tuska”. Ba, już nawet w PiS przyznają, że ta sytuacja jest obciążeniem dla partii. Ale Ziobro idzie w zaparte, czego dowodem był ostatni wywiad, którego udzielił w radio RMF FM Tomaszowi Terlikowskiemu.
Polityk PiS przekonywał, że „mamy do czynienia z władzą, która w sposób kryminalny przejęła media publiczne, łamiąc ustawy, wbrew zasadom właścicielskim, czyli ukradła te media (…)”. Następnie przejęła tak samo sądy, likwiduje sąd konstytucyjny – mówił Ziobro. – Działanie kryminalne w stosunku do mnie wymierzone zostało za granicą, więc ja nie wróciłem, tak jak wielu nie wróciło w czasie stanu wojennego – plótł Ziobro i dodał, że „nawet w stanie wojennym w Polsce, gdyby był formalnie wprowadzony, oni nie mogliby robić to, co robią”.
Prof. Bralczyk o narracji Ziobry
Szokującą, a raczej żenującą narrację Zbigniewa Ziobry skomentował teraz prof. Jerzy Bralczyk. Wybitny językoznawca jest wyraźnie poruszony dyrdymałami, które sprzedaje PiS-owski uciekinier. — To nie tylko gruba przesada, ale po prostu bzdura – ocenił prof. Bralczyk. – Ziobro próbuje uzyskać zwolenników swojego sposobu myślenia przez odwołanie się do tego, co uważa za jeden z najgorszych epizodów historii Polski. Przypomnę tylko, że nie wszyscy co do tego są zgodni, że była to czarna dziura naszej historii, nawet jeśli stan wojenny jest postrzegany jako jeden z gorszych okresów — zauważył prof. Bralczyk w rozmowie z „Faktem”.
— Ziobrze zależy na tym, aby swoimi wypowiedziami rozbudzić negatywne emocje. Kto będzie się zastanawiał, co było w stanie wojennym? Wiele osób już tego nie pamięta — podsumował prof. Jerzy Bralczyk.
Źródło: Fakt.pl
Udostepnij artykul
