Polityka i spoleczenstwo

Posłowie PiS wzięli się za mieszkanie Donalda Tuska i sami wpadli w tarapaty. "To było transmitowane"

21 maja 2025, 06:37835 wyswietlen
Udostępnij:

Prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim ma złe wieści dla polityków PiS. Złożyła zawiadomienie do prezesa UODO i prokuratury – chodzi o ujawnienie przez posłów PiS danych chronionych w obecności kamer. Posłowie PiS wpadli we własne sidła W poniedziałek doszło do kontroli poselskiej polityków PiS – do urzędu miasta Sopot weszli Dorota Arciszewska-Mielewczyk i Kazimierz Smoliński, którzy chcieli, by udostępniono im umowę, na podstawie której w latach 90. Donald Tusk kupił mieszkanie w sopockiej kamienicy. Polityczny duet z Nowogrodzkiej chciał dowiedzieć się, czy lokal należał do zasobów komunalnych i czy przypadkiem do nie doszło do nagięcia prawa. Wszystko działo się na oczach dziennikarzy i było relacjonowane na żywo. PiS chciało oczywiście pokazać, że w PO też są mieszkaniowe afery: atakują Karola Nawrockiego za przejęcie dobytku pana Jerzego, podczas, gdy sam Tusk ma rzekomo na sumieniu podobny grzeszek! Tyle że posłowie wpadli we własne sidła: prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim przekazała, że podczas zadawania urzędnikom pytań parlamentarzyści ujawnili dane chronione – adres lokalu i numer księgi wieczystej. I teraz sprawa trafi do odpowiednich służb. – Przypomnę, że było to transmitowane w czasie rzeczywistym i wielokrotnie publikowane na antenie telewizji. To są dane chronione. W związku z tym podjęłam decyzję o zgłoszeniu tego faktu do prezesa

Posłowie PiS wzięli się za mieszkanie Donalda Tuska i sami wpadli w tarapaty. "To było transmitowane"

Prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim ma złe wieści dla polityków PiS. Złożyła zawiadomienie do prezesa UODO i prokuratury – chodzi o ujawnienie przez posłów PiS danych chronionych w obecności kamer.

Posłowie PiS wpadli we własne sidła

W poniedziałek doszło do kontroli poselskiej polityków PiS – do urzędu miasta Sopot weszli Dorota Arciszewska-Mielewczyk i Kazimierz Smoliński, którzy chcieli, by udostępniono im umowę, na podstawie której w latach 90. Donald Tusk kupił mieszkanie w sopockiej kamienicy. Polityczny duet z Nowogrodzkiej chciał dowiedzieć się, czy lokal należał do zasobów komunalnych i czy przypadkiem do nie doszło do nagięcia prawa. Wszystko działo się na oczach dziennikarzy i było relacjonowane na żywo.

PiS chciało oczywiście pokazać, że w PO też są mieszkaniowe afery: atakują Karola Nawrockiego za przejęcie dobytku pana Jerzego, podczas, gdy sam Tusk ma rzekomo na sumieniu podobny grzeszek! Tyle że posłowie wpadli we własne sidła: prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim przekazała, że podczas zadawania urzędnikom pytań parlamentarzyści ujawnili dane chronione – adres lokalu i numer księgi wieczystej. I teraz sprawa trafi do odpowiednich służb.

– Przypomnę, że było to transmitowane w czasie rzeczywistym i wielokrotnie publikowane na antenie telewizji. To są dane chronione. W związku z tym podjęłam decyzję o zgłoszeniu tego faktu do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ale także informacyjnie do prokuratora generalnego oraz do ministra spraw wewnętrznych i administracji – powiedziała Czarzyńska-Jachim.

Od razu dodała, że mieszkanie, którym interesowali się politycy, nie było własnością gminy – do 1976 r. należało do Skarbu Państwa, a od połowy lat 70. jest własnością prywatną.

Chodzi tylko o kampanię

Oczywiście, w całej sprawie nie chodzi o dociekanie prawdy, a jedynie polityczną nawalankę: przed II turą wyborów prezydenckich politycy PiS będą szukali wszelkich możliwych haków: czy to na Rafała Trzaskowskiego, czy na Donalda Tuska.

– Myślę, że trwa kampania wyborcza i wszyscy chwytają się różnych metod – powiedziała w czasie poniedziałkowej konferencji prezydent Sopotu – Często nie chodzi wcale o fakty, nie chodzi o prawdę, tylko o sprawę medialną – żeby wprowadzać zamieszanie czy nieprawdziwe informacje w przestrzeń publiczną. Świadczy o tym fakt, że posłowie przyszli w obecności kamer, że to wszystko było na żywo transmitowane i potem wielokrotnie puszczane, z ich komentarzem i sugestiami, które nie znajdują żadnego odniesienia w prawdzie – dodała.

Jak na razie jednak posłowie PiS znaleźli nie tyle bombę, co kapiszon. Do tego sami narobili sobie problemów.

Źródło: Fakt

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz