Polityka i spoleczenstwo

Po TYCH słowach trafi na czarna listę PiS. Słynny reżyser podsumował Nawrockiego. „Nie spodziewam się”

21 października 2025, 13:14626 wyswietlen
Udostępnij:

Feliks Falk, autor kultowego „Wodzireja” brutalnie podsumował kulturową działalność Piotra Glińskiego, ale na tym nie poprzestał. Reżyser wbił też szpilę Karolowi Nawrockiemu. Feliks Falk bez ogródek i konkretnie Feliks Falk to człowiek, którego nazwisko zna każdy koneser polskiego kina. Reżyser jest twórcą takich filmów jak „Wodzirej” czy „Komornik. W najnowszej rozmowie z „Faktem” Falk poruszył wątek polityczny przy okazji drugiej rocznicy wyborów 15 października. Artsyta zwrócił uwagę na fakt, że nie wszyscy ze świata kultury są zadowoleni z tego, jakie zmiany przyniosła Koalicja 15 października, jednak on sam do krytyków obecnej władzy nie należy. – Pierwsze lata nowego rządu oceniam na plus. W przeciwieństwie do niektórych nie narzekam i nie szukam dziury w całym – mówił. W jego opinii stan polskiej sceny kulturowej ma się całkiem nieźle. – W kulturze dzieje się obecnie wiele dobrego. Oczywiście, zawsze chce się więcej, ale trzeba pamiętać, że środki w budżecie państwa muszą znaleźć się na wszystko – zauważył. Jako dowód na to, że artyści nad Wisłą mają pole do popisu, wskazał obecność polskich produkcji filmowych na międzynarodowych festiwalach. Tak samo zauważył, że w naszym kraju co roku organizuje się naprawdę pokaźną liczbę festiwali muzycznych czy spektakli teatralnych. Reżyser skomentował również zmianę na stanowisku szefa

Po TYCH słowach trafi na czarna listę PiS. Słynny reżyser podsumował Nawrockiego. „Nie spodziewam się”

Feliks Falk, autor kultowego „Wodzireja” brutalnie podsumował kulturową działalność Piotra Glińskiego, ale na tym nie poprzestał. Reżyser wbił też szpilę Karolowi Nawrockiemu.

Feliks Falk bez ogródek i konkretnie

Feliks Falk to człowiek, którego nazwisko zna każdy koneser polskiego kina. Reżyser jest twórcą takich filmów jak „Wodzirej” czy „Komornik. W najnowszej rozmowie z „Faktem” Falk poruszył wątek polityczny przy okazji drugiej rocznicy wyborów 15 października. Artsyta zwrócił uwagę na fakt, że nie wszyscy ze świata kultury są zadowoleni z tego, jakie zmiany przyniosła Koalicja 15 października, jednak on sam do krytyków obecnej władzy nie należy.

Pierwsze lata nowego rządu oceniam na plus. W przeciwieństwie do niektórych nie narzekam i nie szukam dziury w całym – mówił. W jego opinii stan polskiej sceny kulturowej ma się całkiem nieźle. – W kulturze dzieje się obecnie wiele dobrego. Oczywiście, zawsze chce się więcej, ale trzeba pamiętać, że środki w budżecie państwa muszą znaleźć się na wszystko – zauważył.

Jako dowód na to, że artyści nad Wisłą mają pole do popisu, wskazał obecność polskich produkcji filmowych na międzynarodowych festiwalach. Tak samo zauważył, że w naszym kraju co roku organizuje się naprawdę pokaźną liczbę festiwali muzycznych czy spektakli teatralnych.

Reżyser skomentował również zmianę na stanowisku szefa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od niedawna resortem tym kieruje Marta Cienkowska, która zastąpiła Hannę Wróblewską. Falk stwierdził, że nowa ministra budzi u niego nadzieje na poprawę systemu kultury w Polsce. – Pierwsze wrażenie jest pozytywne. Jest aktywna i fajnie się prezentuje na wszelkiego rodzaju wydarzeniach kulturalnych. Na owoce pracy trzeba jednak jeszcze zaczekać. Cieszyć może to, że na kinematografię popłynie więcej pieniędzy – stwierdził.

Falk jest znany z tego, że nie gryzie się w język i otwarcie dzieli się swoimi obserwacjami. Obecna władza jest jego zdaniem lepsza od tej z czasów PiS, ponieważ przynajmniej czuć swobodę artystyczną. Gdy u steru był rząd Mateusza Morawieckiego, sytuacja wyglądała znacznie inaczej. Reżyser w mocnych słowach ocenił ówczesnego ministra kultury Piotra Glińskiego.

– Kluczowe jest to, że obecnie nie mamy nacisków politycznych, jak za rządów PiS. Era ministra Glińskiego zostanie źle zapamiętana. Można ją porównać do czasów stalinowskich. Sztuka miała być „narodowa”, a konkretnie zgodna z linią partii. Widzieliśmy jednowymiarowość nastawioną na martyrologię. Kultura powinna być jednak różnorodna. To była powtórka z PRL – mówił bez ogródek.

Przy okazji dodał, że jego zdaniem prezydent Nawrocki nie jest osobą zbytnio wrażliwą na kulturę. Stwierdził, że nie ma co liczyć na to, że były szef IPN nagle zacznie być orędownikiem działań artystycznych znad Wisły.

– Po panu prezydencie Nawrockim nie spodziewam się niczego, co mogłoby poprawić sytuację kultury. Jego aktywność wskazuje, że nie jest nią zainteresowany. Nawet jeśli to się zmieni, to z pewnością pójdzie drogą pana Glińskiego. Jeżeli czegoś mogę sobie życzyć, to przede wszystkim tego, by nie wetował wszystkiego, co znajdzie się na jego biurku, bo to nas, jako państwo, do niczego dobrego nie zaprowadzi – podsumował.

Źródło: Fakt 

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz