Polityka i spoleczenstwo

PiS zorganizowało spotkanie, ale… nikt nie przyszedł. Błaszczak już wie, dlaczego. „Strach przed Tuskiem”

5 czerwca 2025, 09:15963 wyswietlen
Udostępnij:

Mariusz Błaszczak zorganizował w środę spotkanie, w czasie którego miano omówić powstanie rządu technicznego. Tyle że nie przyszedł nikt z obozu rządzącego. Polityk PiS już wszystko sobie wytłumaczył. PiS chce rządu technicznego Przegrana w wyborach Rafała Trzaskowskiego została na Nowogrodzkiej uznana za klęskę obozu Donalda Tuska. Stąd lider PiS, Jarosław Kaczyński, uznał, że to dobry czas na stworzenie rządu technicznego, gabinetu niezależnych fachowców. Oczywiście to nic innego jak próba obalenia obecnego rządu i przejęcia władzy. Prezes rzucił naiwny pomysł, a realizacją miał się zająć Mariusz Błaszczak, który w środę zorganizował spotkanie, na którym miano omówić szczegóły. Problem w tym, że nie pojawił się nikt spoza PiS – ani członkowie partii rządzących, ani Konfederacji. Błaszczak nie uważa, że po prostu sam pomysł był naiwny: nie, koalicjanci Tuska są głupi i nie skorzystali z szansy, jaką dało im PiS. – Koalicjanci Tuska nie skorzystali z okazji, by uciec przed politycznym niebytem, w jaki pcha ich dalsze trwanie w tej ekipie. Strach przed Tuskiem i perspektywą utraty stołków okazały się silniejsze. Z pragmatyki politycznej bardziej opłaca się czekać dwa lata, aż ten rząd straci resztki poparcia, a niektóre partie całkowicie znikną — napisał na portalu X Mariusz Błaszczak. Potem dodał, że PiS robi

PiS zorganizowało spotkanie, ale… nikt nie przyszedł. Błaszczak już wie, dlaczego. „Strach przed Tuskiem”

Mariusz Błaszczak zorganizował w środę spotkanie, w czasie którego miano omówić powstanie rządu technicznego. Tyle że nie przyszedł nikt z obozu rządzącego. Polityk PiS już wszystko sobie wytłumaczył.

PiS chce rządu technicznego

Przegrana w wyborach Rafała Trzaskowskiego została na Nowogrodzkiej uznana za klęskę obozu Donalda Tuska. Stąd lider PiS, Jarosław Kaczyński, uznał, że to dobry czas na stworzenie rządu technicznego, gabinetu niezależnych fachowców. Oczywiście to nic innego jak próba obalenia obecnego rządu i przejęcia władzy.

Prezes rzucił naiwny pomysł, a realizacją miał się zająć Mariusz Błaszczak, który w środę zorganizował spotkanie, na którym miano omówić szczegóły. Problem w tym, że nie pojawił się nikt spoza PiS – ani członkowie partii rządzących, ani Konfederacji.

Błaszczak nie uważa, że po prostu sam pomysł był naiwny: nie, koalicjanci Tuska są głupi i nie skorzystali z szansy, jaką dało im PiS. – Koalicjanci Tuska nie skorzystali z okazji, by uciec przed politycznym niebytem, w jaki pcha ich dalsze trwanie w tej ekipie. Strach przed Tuskiem i perspektywą utraty stołków okazały się silniejsze. Z pragmatyki politycznej bardziej opłaca się czekać dwa lata, aż ten rząd straci resztki poparcia, a niektóre partie całkowicie znikną — napisał na portalu X Mariusz Błaszczak.

Potem dodał, że PiS robi łaskę nam wszystkim: mógłby poczekać dwa lata do wyborów parlamentarnych, a jednak dla dobra Polski chce zmiany rządu już teraz. – Ta propozycja jest nadal na stole. Ponowię apel do wszystkich polityków z tej koalicji — nie bójcie się Tuska! Polska jest ważniejsza! — zaprasza na negocjacje Błaszczak.

Nie wszyscy są idiotami, panie Mariuszu

Poszczególne partie po prostu obawiają się współpracy z PiS: ugrupowanie słynie z tego, że niszczy swoich koalicjantów. Gdzie są dziś Porozumienie Jarosława Gowina, Liga Polskich Rodzin czy Samoobrona? I to największy problem Nowogrodzkiej, z którym PiS nie poradzi sobie do czasu aż Kaczyński nie przestanie być liderem tego środowiska.

Źródło: X/Mariusz Błaszczak

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz