PiS w potrzasku! W takiej sytuacji jeszcze nie byli, Kaczyński musi zareagować. „Nie może w tym momencie...”
Jarosław Kaczyński jest w trudnej sytuacji. PiS zostało zepchnięte w cień, na prawicy rządzi teraz Karol Nawrocki. Kaczyński w cieniu Czwartek, 11 września, wieczór. W Pałacu Prezydenckim odbywa się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Na miejscu jest prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk i inni ważni politycy rządu, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz liderzy partii politycznych zasiadających w Sejmie. W tym gronie w cieniu, zapomniany Jarosław Kaczyński. Tusk i Kaczyński w jednej sali? Dawniej byłoby to polityczne wydarzenie dnia. Teraz wszyscy skupiają się na współpracy premiera i prezydenta. – Bardzo wysoko cenimy sobie i z zadowoleniem też przyjąłem identyczną deklarację ze strony pana prezydenta, że od pierwszych godzin nasza współpraca przebiega wzorowo. (…) Wokół tak trudnych decyzji udało się zbudować polityczne porozumienie praktycznie wszystkich sił politycznych – mówił na konferencji prasowej, już po posiedzeniu Rady, Donald Tusk. W pewnym momencie padło pytanie o Kaczyńskiego. – Tematem było bezpieczeństwo, bliska współpraca rządu i prezydenta. Staram się dobierać do takich tematów rozmówców, którzy sprzyjają tej współpracy – odparł wymownie Tusk. To zdanie doskonale obrazuje problem Jarosława Kaczyńskiego. Wraz z wprowadzeniem się Karola Nawrockiego do Pałacu, to na nowego prezydenta padają wszystkie światła. A Tusk celowo nie atakuje Nawrockiego, przeciwnie, dając przestrzeń Nawrockiemu, faktycznie pozwala mu

Jarosław Kaczyński jest w trudnej sytuacji. PiS zostało zepchnięte w cień, na prawicy rządzi teraz Karol Nawrocki.
Kaczyński w cieniu
Czwartek, 11 września, wieczór. W Pałacu Prezydenckim odbywa się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Na miejscu jest prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk i inni ważni politycy rządu, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz liderzy partii politycznych zasiadających w Sejmie. W tym gronie w cieniu, zapomniany Jarosław Kaczyński.
Tusk i Kaczyński w jednej sali? Dawniej byłoby to polityczne wydarzenie dnia. Teraz wszyscy skupiają się na współpracy premiera i prezydenta.
– Bardzo wysoko cenimy sobie i z zadowoleniem też przyjąłem identyczną deklarację ze strony pana prezydenta, że od pierwszych godzin nasza współpraca przebiega wzorowo. (…) Wokół tak trudnych decyzji udało się zbudować polityczne porozumienie praktycznie wszystkich sił politycznych – mówił na konferencji prasowej, już po posiedzeniu Rady, Donald Tusk. W pewnym momencie padło pytanie o Kaczyńskiego.
– Tematem było bezpieczeństwo, bliska współpraca rządu i prezydenta. Staram się dobierać do takich tematów rozmówców, którzy sprzyjają tej współpracy – odparł wymownie Tusk.
To zdanie doskonale obrazuje problem Jarosława Kaczyńskiego. Wraz z wprowadzeniem się Karola Nawrockiego do Pałacu, to na nowego prezydenta padają wszystkie światła. A Tusk celowo nie atakuje Nawrockiego, przeciwnie, dając przestrzeń Nawrockiemu, faktycznie pozwala mu poczuć się liderem prawicy. Prezydent, zachłyśnięty władzą, szybko zerwie się ze smyczy prezesa. Tusk jeszcze to podsyca, mówiąc wprost, że z Kaczyńskim nie ma o czym rozmawiać, szczególnie w obecnej sytuacji.
PiS w potrzasku
Bo wtargnięcie dronów w polską przestrzeń powietrzną dodatkowo skomplikowało Nowogrodzkiej polityczne życie. Sytuacja wymusiła, by Pałac i rząd zakopały wojenne toporki i podjęły współpracę ponad politycznymi podziałami. Awantury i spory są teraz niemile widziane przez obywateli. A przecież tym żyje PiS. Po zaprzysiężeniu partia Kaczyńskiego została zepchnięta przez Nawrockiego w cień, to prezydent naturalnie ustawił się w roli przeciwwagi dla obozu władzy, ale przynajmniej Nowogrodzka mogła korzystać na wojence Pałacu z rządem. A teraz ucichły nawet te ataki – PiS musi prowadzić je samo, wyłamując się z apelów o jedność ponad podziałami. Tym samym jednak pokaże Polakom, że nie ma nic do zaoferowania, poza atakami na rząd.
– Z naszego punktu widzenia im dłużej będzie trwała sytuacja, tym lepiej, bo ona daje nam polityczny tlen. Z jednej strony to zmusza Nawrockiego do tonowania języka, z drugiej powoduje, że Kaczyński ma ograniczone pole gry. Oczywiście nie spodziewaliśmy się, że będzie nas chwalił, ale nie może w tym momencie frontalnie nas atakować. Zresztą, nawet jeśli to robi, prawie się to nie przebija. To z pewnością utrudnia mu bieżące działanie – mówi w rozmowie z Onetem jeden z polityków obozu władzy.
Kaczyński na pewno będzie próbował wywrzeć na Nawrockiego presję, by ten wrócił przywrócił poprzedni stan rzeczy, czyli ostry polityczny spór. Może jednak się okazać, że ostatnie dni uświadomiły prezydentowi, że to on trzyma na prawicy karty. Po dziesięciu latach biernej i wiernej prezydentury Andrzeja Dudy, to będzie dla prezesa szokiem.
Udostepnij artykul
