PiS chce przejąć władzę w Krakowie. Już szukają obywatelskiego kandydata. "Kaczyński dał zielone światło”
PiS już kombinuje i obmyśla plan na przejęcie władzy w Krakowie. Jarosław Kaczyński początkowo był sceptyczny do pomysłu, ale ludzie Andrzeja Dudy go przekonali. Partia już rozgląda się za „obywatelskim kandydatem”, który mógłby zostać prezydentem miasta. PiS chce przejąć Kraków O tym, że nad prezydentem Krakowa Aleksandrem Miszalskim gromadzą się czarne chmury, było wiadomo od dawna: część mieszkańców Krakowa jest niezadowolych z powodu podwyżek opłat za śmieci, bilety komunikacji miejskiej czy za parkowanie. Do tego doszła Strefa Czystego Transportu (SCT). Wszystko to postanowiło wykorzystać PiS. — Od dłuższego czasu do prezesa przyjeżdżali różni politycy, nie tylko z Małopolski, i lobbowali za tym, żeby PiS się włączyło w akcję referendalną. Wtedy było dużo wątpliwości, że jeśli akcja będzie organizowana pod partyjnym szyldem, ma małe szanse powodzenia — powiedział Onetowi jeden z polityków z PiS. — Naciski były głównie ze strony ludzi związanych teraz lub w przeszłości z Andrzejem Dudą – dodał. Zielone światło Początkowo sceptyczny do planów partii był poseł PiS z Krakowa Andrzej Adamczyk. Jego zdaniem referendum może uderzyć w interesy marszałka województwa, bo ten współdziała z ratuszem: robi z nim wspólne inicjatywy, m.in. współorganizuje różne lokalne wydarzenia. Przełom nastąpił początkiem stycznia. — Wtedy było kilka spotkań u prezesa z politykami

PiS już kombinuje i obmyśla plan na przejęcie władzy w Krakowie. Jarosław Kaczyński początkowo był sceptyczny do pomysłu, ale ludzie Andrzeja Dudy go przekonali. Partia już rozgląda się za „obywatelskim kandydatem”, który mógłby zostać prezydentem miasta.
PiS chce przejąć Kraków
O tym, że nad prezydentem Krakowa Aleksandrem Miszalskim gromadzą się czarne chmury, było wiadomo od dawna: część mieszkańców Krakowa jest niezadowolych z powodu podwyżek opłat za śmieci, bilety komunikacji miejskiej czy za parkowanie. Do tego doszła Strefa Czystego Transportu (SCT). Wszystko to postanowiło wykorzystać PiS.
— Od dłuższego czasu do prezesa przyjeżdżali różni politycy, nie tylko z Małopolski, i lobbowali za tym, żeby PiS się włączyło w akcję referendalną. Wtedy było dużo wątpliwości, że jeśli akcja będzie organizowana pod partyjnym szyldem, ma małe szanse powodzenia — powiedział Onetowi jeden z polityków z PiS. — Naciski były głównie ze strony ludzi związanych teraz lub w przeszłości z Andrzejem Dudą – dodał.
Zielone światło
Początkowo sceptyczny do planów partii był poseł PiS z Krakowa Andrzej Adamczyk. Jego zdaniem referendum może uderzyć w interesy marszałka województwa, bo ten współdziała z ratuszem: robi z nim wspólne inicjatywy, m.in. współorganizuje różne lokalne wydarzenia. Przełom nastąpił początkiem stycznia. — Wtedy było kilka spotkań u prezesa z politykami i działaczami z Małopolski. Przekonywali prezesa, że przyłączenie się do akcji nada partii dynamiki. Że to będzie test popularności dla rządu Tuska — tłumaczył Onetowi polityk PiS.
I wtedy prezes z Nowogrodzkiej zmienił światło z żółtego na zielone. Stało się to dokładnie 18 stycznia, po rozmowie z lokalnymi działaczami w Krakowie.
W co teraz chce zagrać Kaczyński? O zmianę władzy w stolicy Małopolski. Jeżeli Miszalskiego udałoby się odwołać, odbędą się nowe wybory, w których mogłaby wystartować np. posłanka Małgorzata Wassermann. —To chyba nasza najbardziej rzetelna twarz. Jest ostatnio bardzo aktywna. Nie zdziwiłbym się, gdyby to ona była naszą kandydatką — powiedział mediom członek PiS.
Tyle że Wassermann już raz startowała i przegrała z nawet z dość „zużytym” Jackiem Majchrowskim. Na Nowogrodzkiej zapewne jest więc plan B, przykładowo, wystawienie do boju kogoś nowego, „drugiego Karola Nawrockiego”. Wątpliwe, by PiS-owi udało się wygrać wybory. Chodzi więc bardziej o robienie „dymów” niż rzetelną pracę dla Krakowa.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
