Odezwali się! Rzecznik Kremla odpowiedział Tuskowi ws. rosyjskich dronów. „Charakterystyczna retoryka”
Mamy oficjalną odpowiedź Moskwy w sprawie nalotu rosyjskich dronów na obszar polskiej przestrzeni powietrznej. Kreml próbuje drwić z narracji polskiego rządu i twierdzi, że MON źle interpretował sytuację. To były tylko „ćwiczenia” Cynizm Kremla w sprawie nalotu rosyjskich dronów w nocy z 9 na 10 września przekracza kolejne granice. Rzecznik Moskwy – Dmitrij Pieskow – odniósł się do głośnej wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który dał do zrozumienia wszystkim, że Polska nie pozostawi tej sytuacji bez odpowiednich następstw. Jaką narrację przyjęli agresorzy? Z jednej strony nikogo nie powinno to dziwić, ale drugiej dalej jest to nieprawdopodobne, że Rosja w całej tej sytuacji robi z siebie… ofiarę. Zresztą nie jest to pierwszy raz, bo przecież atakując Ukrainę w 2022 roku Kreml także twierdził, że jest to „operacja wojskowa” przeprowadzona w celach obronnych. Teraz Pieskow stwierdził, że polski rząd tak naprawdę powtórzył to, co mówią wszystkie inne europejskie państwa, czyli że Rosja jest winna całemu złu i należy ją o wszystko oskarżać. No biedni… – Jeśli chodzi o retorykę oświadczeń, które słyszymy z Warszawy, cóż, nie ma tam nic nowego. Ta retoryka jest ostatnio charakterystyczna dla niemal wszystkich stolic europejskich. Widzimy jej kontynuację – przekazał Pieskow rosyjskim mediom. – Przywódcy UE i NATO

Mamy oficjalną odpowiedź Moskwy w sprawie nalotu rosyjskich dronów na obszar polskiej przestrzeni powietrznej. Kreml próbuje drwić z narracji polskiego rządu i twierdzi, że MON źle interpretował sytuację.
To były tylko „ćwiczenia”
Cynizm Kremla w sprawie nalotu rosyjskich dronów w nocy z 9 na 10 września przekracza kolejne granice. Rzecznik Moskwy – Dmitrij Pieskow – odniósł się do głośnej wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który dał do zrozumienia wszystkim, że Polska nie pozostawi tej sytuacji bez odpowiednich następstw. Jaką narrację przyjęli agresorzy? Z jednej strony nikogo nie powinno to dziwić, ale drugiej dalej jest to nieprawdopodobne, że Rosja w całej tej sytuacji robi z siebie… ofiarę.
Zresztą nie jest to pierwszy raz, bo przecież atakując Ukrainę w 2022 roku Kreml także twierdził, że jest to „operacja wojskowa” przeprowadzona w celach obronnych. Teraz Pieskow stwierdził, że polski rząd tak naprawdę powtórzył to, co mówią wszystkie inne europejskie państwa, czyli że Rosja jest winna całemu złu i należy ją o wszystko oskarżać. No biedni…
– Jeśli chodzi o retorykę oświadczeń, które słyszymy z Warszawy, cóż, nie ma tam nic nowego. Ta retoryka jest ostatnio charakterystyczna dla niemal wszystkich stolic europejskich. Widzimy jej kontynuację – przekazał Pieskow rosyjskim mediom. – Przywódcy UE i NATO codziennie oskarżają Rosję o prowokacje. Najczęściej nawet nie próbując przedstawić żadnych argumentów – skarżył się dalej.
Czym więc w takim razie miał być nalot wspomnianych maszyn? Chociaż nie padło to wprost, to wychodzi na to, że oficjalna wersja Kremla zakłada, że był to „lot testowy”. Ich rzecznik zapowiedział bowiem, że w najbliższy piątek 12 września rozpoczną się testy rosyjsko-białoruskich dronów Zapad-2025. – To są ćwiczenia zaplanowane. Nie są wymierzone w nikogo. Mówimy o kontynuacji współpracy wojskowej i ćwiczeniu działań między dwoma strategicznymi sojusznikami – tłumaczył Rosjanin.
To kolejny przykład buty i cynizmu ze strony kraju dowodzonego przez Władimira Putina w ostatnich dniach. 10 września charge d’affaires Rosji w Warszawie Andriej Ordasz po tym, jak został wezwany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, by stawił się w celu odebrania noty protestacyjnej, odpowiedział, że przecież „nie ma dowodów” na to, że te drony pochodziły z ich arsenału.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
