Niezadowolenie w szeregach PiS! Powodem... Kurski i wysoka pensja. „Zarabia krocie, nie przemęcza się”
Jacek Kurski przegrał wybory do Europarlamentu. Ale chyba nie żałuje, bo do Brukseli i tak trafił: jako doradca. I zarabia niezłe pieniążki, co nie podoba się partyjnym kolegom. Kurski z posadką, w PiS marudzą Zeszłoroczne wybory do Europarlamentu były klęską Jacka Kurskiego. Były prezes TVP miał być jedną z z lokomotyw wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Drugie miejsce na liście na Mazowszu nie wystarczyło, Kurski dostał od wyborców czerwoną kartkę, zdobył zaledwie szósty (!) wynik i stał się największym przegranym eurowyborów. Koniec końców, Kurski trafił do Parlamentu Europejskiego. Najpierw został asystentem europosła, a następnie został zatrudniony w strukturach frakcji EKR. Teraz ma nową fuchę – doradcy z ramienia frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Według informacji portalu, polityk może liczyć na pensję rzędu 11 tysięcy euro (czyli ok. 47 tys. złotych). To pieniądze porównywalne do zarobków europosłów, którzy dostają 10,8 tys. euro miesięcznie brutto plus diety. Można więc rzec, że Kurski – przynajmniej finansowo – stratny nie jest. A to nie podoba się w szeregach PiS, bo były prezes TVP nie jest tam zbyt lubiany. – Nierób zarabia krocie. Nie przemęcza się i ludzie to widzą – narzeka w rozmowie z Onetem jeden z europosłów PiS. Eurodeputowani z Nowogrodzkiej krytykują Kurskiego za brak zaangażowania, korzystanie

Jacek Kurski przegrał wybory do Europarlamentu. Ale chyba nie żałuje, bo do Brukseli i tak trafił: jako doradca. I zarabia niezłe pieniążki, co nie podoba się partyjnym kolegom.
Kurski z posadką, w PiS marudzą
Zeszłoroczne wybory do Europarlamentu były klęską Jacka Kurskiego. Były prezes TVP miał być jedną z z lokomotyw wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Drugie miejsce na liście na Mazowszu nie wystarczyło, Kurski dostał od wyborców czerwoną kartkę, zdobył zaledwie szósty (!) wynik i stał się największym przegranym eurowyborów.
Koniec końców, Kurski trafił do Parlamentu Europejskiego. Najpierw został asystentem europosła, a następnie został zatrudniony w strukturach frakcji EKR. Teraz ma nową fuchę – doradcy z ramienia frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Według informacji portalu, polityk może liczyć na pensję rzędu 11 tysięcy euro (czyli ok. 47 tys. złotych). To pieniądze porównywalne do zarobków europosłów, którzy dostają 10,8 tys. euro miesięcznie brutto plus diety.
Można więc rzec, że Kurski – przynajmniej finansowo – stratny nie jest. A to nie podoba się w szeregach PiS, bo były prezes TVP nie jest tam zbyt lubiany.
– Nierób zarabia krocie. Nie przemęcza się i ludzie to widzą – narzeka w rozmowie z Onetem jeden z europosłów PiS. Eurodeputowani z Nowogrodzkiej krytykują Kurskiego za brak zaangażowania, korzystanie z uprzywilejowanej pozycji i… nieobecność w Brukseli. Były prezes TVP najwięcej czasu spędza podobno w USA, gdzie mieszka jego rodzina.
Na obrzeżu polityki
Choć Kurski pozostaje na obrzeżach polityki, zapewne liczy, że wróci na Woronicza, jeśli PiS odzyska władzę. Dał zresztą temu wyraz podczas kampanii prezydenckiej.
– Wrócę do was, kochani w telewizji. Zachowujcie się bardzo grzecznie – mówił uśmiechnięty w rozmowie z TVP Info. W sztabie Nawrockiego zorientowali się, że Kurski zaliczył wtopę, bo szybciutko zareagował sam ówczesny kandydat.
– Po moim trupie… – napisał na platformie X, komentując filmik. Kilka tygodni później Kurski lansował się na uroczystościach PKW na Zamku Królewskim, gdzie Nawrocki otrzymał uchwałę o wyborze na prezydenta. Co ciekawe, były nawet plotki, że mógłby trafić do nowej Kancelarii.
– Powiem tak: nikt go w pałacu nie chce, ale on bardzo chce. Może sobie „wychodzi” jakąś funkcję – zdradził wówczas informator „Dziennika Gazety Prawnej”.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
