Niepokojące słowa z obozu władzy. Chodzi o eksplozję tajemniczego drona. „Polska będzie na celowniku”
Nie milkną echa tajemniczego wybuchu drona, który spadł na pole w miejscowości Osiny w nocy z wtorku na środę. Poseł Paweł Kowal ostrzega, że może być to wstęp do większej liczby ataków hybrydowych ze strony Rosji. Czy Polska powinna się zacząć bać? Eksperci od spraw geopolityki oraz obrony narodowej nie ukrywają, że sytuacja dotycząca drona, który w tym tygodniu spadł i eksplodował na Lubelszczyźnie, budzi ich niepokój. Chociaż znaleziony obiekt nie był uzbrojony w głowice bojowe, to nie można wykluczyć, że pełnił rolę wabika, który miał odwrócić uwagę służb od innych wrogich maszyn. Nie można również wykluczyć scenariusza, że incydent ten był po prostu swego rodzaju testem pod kątem przechytrzenia naszych sił obronnych. Poseł KO Paweł Kowal ostrzegł w rozmowie z Polsat News, że takich sytuacji w najbliższym czasie możemy spodziewać się coraz więcej. – Im bardziej będzie przybliżało się porozumienie w sprawie Ukrainy – pewnie to nie będzie pokój, raczej to będzie jakieś zawieszenie broni – tym bardziej Polska będzie na celowniku Putina – wyjaśniał polityk. Podkreślił, że nasz kraj szczególnie jest narażony na różne ataki ze Wschodu ze względu na naszą otwartą pomoc dla Ukrainy. Przyjęliśmy miliony uchodźców uciekających przed wojną, a także przeznaczyliśmy miliardy złotych na pomoc

Nie milkną echa tajemniczego wybuchu drona, który spadł na pole w miejscowości Osiny w nocy z wtorku na środę. Poseł Paweł Kowal ostrzega, że może być to wstęp do większej liczby ataków hybrydowych ze strony Rosji.
Czy Polska powinna się zacząć bać?
Eksperci od spraw geopolityki oraz obrony narodowej nie ukrywają, że sytuacja dotycząca drona, który w tym tygodniu spadł i eksplodował na Lubelszczyźnie, budzi ich niepokój. Chociaż znaleziony obiekt nie był uzbrojony w głowice bojowe, to nie można wykluczyć, że pełnił rolę wabika, który miał odwrócić uwagę służb od innych wrogich maszyn. Nie można również wykluczyć scenariusza, że incydent ten był po prostu swego rodzaju testem pod kątem przechytrzenia naszych sił obronnych.
Poseł KO Paweł Kowal ostrzegł w rozmowie z Polsat News, że takich sytuacji w najbliższym czasie możemy spodziewać się coraz więcej. – Im bardziej będzie przybliżało się porozumienie w sprawie Ukrainy – pewnie to nie będzie pokój, raczej to będzie jakieś zawieszenie broni – tym bardziej Polska będzie na celowniku Putina – wyjaśniał polityk.
Podkreślił, że nasz kraj szczególnie jest narażony na różne ataki ze Wschodu ze względu na naszą otwartą pomoc dla Ukrainy. Przyjęliśmy miliony uchodźców uciekających przed wojną, a także przeznaczyliśmy miliardy złotych na pomoc naszemu sąsiadowi w obronie przed siłami Władimira Putina. – Siły Zbrojne RP staną przed wyzwaniami, z jakimi od dawna nie przyszło im się mierzyć. Takie idą czasy – prognozuje poseł.
„Polska musi być reprezentowana”
Dalej mówił o tym, jak bardzo kluczowe jest obecnie zaangażowanie polskiej dyplomacji w sprawie komunikacji strategicznej na szczeblu międzynarodowym. – Dlatego Polska musi być reprezentowana możliwie przy każdym wydarzeniu międzynarodowym – rzucił. Oczywiście było to nawiązanie do poniedziałkowego spotkania w Waszyngtonie, gdzie Wołodymyr Zełenski spotkał się z Donaldem Trumpem oraz liderami europejskich państw. Polski jednak nikt tego dnia nie reprezentował w Białym Domu.
Trudno jest nie zgodzić się ze słowami Kowala. Nasze położenie na europejskiej mapie oraz zaangażowanie w konflikt rosyjsko-ukraiński sprawia, że Kreml zdecydowanie patrzy na nas spode łba. W dobie rozwoju najnowszych technologii możemy się spodziewać wielu ataków ze strony Moskwy i to na różnych podłożach, w tym ze strony hakerów.
Źródło: Polsat News
Udostepnij artykul
