Sport

Nie tak miało być! Maja Chwalińska we łzach po paryskim finale, Rosjanka była za mocna [WIDEO] - CrowdMedia

6 czerwca 2026, 14:510 wyswietlen
Udostępnij:

Po niesamowitym, pełnym emocji meczu Maja Chwalińska pokonała Rosjankę Mirrę Andriejewą XXXXXX i wygrała finał wielkoszlemowego Open. Dziewczyno, co ty zrobiłaś!

Nie tak miało być! Maja Chwalińska we łzach po paryskim finale, Rosjanka była za mocna [WIDEO] - CrowdMedia

Mirra Andriejewa przerwała piękny paryski sen naszej tenisistki. Maja Chwalińska przegrała w finale 3:6, 2:6 z 19-letnią Rosjanką. Dziś w oczach Mai pojawiły się łzy, ale i tak dokonała wielkiej sztuki na paryskich kortach. Głowa do góry, jesteśmy dumni!

Paryski sen Chwalińskiej

Polscy kibice tenisa w ostatnich dniach byli w siódmym niebie. Wydawało się, że w obliczu dołka, w który wpadła Iga Świątek, będziemy mniej niż zwykle emocjonować się wielkoszlemowym French Open. Tymczasem na horyzoncie (a raczej na paryskim korcie) pojawiła się Maja Chwalińska, która stała się sensacyjną gwiazdą turnieju. Polka, która przed rozpoczęciem imprezy była na 114. miejscu w rankingu WTA, dotarła do finału, a jej mecze oglądało się z ogromną przyjemnością.

24-latka z Dąbrowy Górniczej zachwycała przygotowaniem fizycznym, szerokim wachlarzem uderzeń i odpornością psychiczną. Dziś o godz. 15:00 Maja Chwalińska miała wykonać ostatni, najważniejszy krok w karierze i zmierzyć się w finale turnieju Rolanda Garrosa z Mirrą Andriejewą. 19-letnia Rosjanka (już z orderem od Władimira Putina) szła przez turniej jak burza, a po drodze pokonała m.in. faworyzowaną Arynę Sabalenkę.

Dziękujemy, byłaś wielka!

Maja Chwalińska przed meczem zachowywała jednak spokój. – Cieszę się, że mogłam się wyspać, więc to była jedyna zmiana, bo zazwyczaj grałam te pierwsze mecze, wtedy budziłam się dość wcześniej, a dzisiaj miałam czas, żeby mieć powolny poranek, co bardzo lubię i doceniam – mówiła przed finałem. Czuję się jakbym była w jakieś bańce. Nie wiem, co się dzieje. Po prostu jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tutaj być. Staram się skupiać na każdym kolejnym meczu, dawać z siebie wszystko. Potem po turnieju nadejdzie czas, żeby można to było wszystko przetworzyć – dodawała.

Punktualnie o godz. 15:30 na korcie głównym rozpoczął się mecz. Od początku u obu tenisistek było widać lekką nerwowość spowodowaną wagą spotkania. Szybciej nerwy opanowała jednak Rosjanka, która już otwierającym mecz gemie przełamała Polkę. Maja nic sobie jednak z tego nie robiła i już w kolejnym gemie również przełamała rywalkę. Mecz rozkręcał się z każdą kolejną wymianą i każdym kolejnym gemem. Pasjonujący pierwszy set zakończył się ostatecznie wynikiem 6:3 dla Andriejewej.

Drugi set znowu zaczął się od przełamania Polki przez Andriejewą. Maja Chwalińska robiła co mogła, pokazywała cały wachlarz uderzeń, zmieniała tempo, ale Rosjanka niemal nie popełniała błędów. I z każdą wygraną wymianą była coraz bardziej pewna siebie. Niestety ta pewność przełożyła się na triumf również w drugim secie 6:2.

Tak zakończył się piękny, paryski sen Mai Chwalińskiej. Dziewczyno, głowa do góry, jesteś wielka!

Źródło: Eurosport

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz