Polityka i spoleczenstwo

Nerwowo w PiS! TEN scenariusz spędza Kaczyńskiemu sen z powiek. „Przestraszył się, że przegiął”

24 grudnia 2025, 20:59138 wyswietlen
Udostępnij:

W PiS zawsze były wewnętrzne konflikty, ale ogrom obecnych partyjnych wojenek musiał zaskoczyć samego Jarosława Kaczyńskiego. – Prezes chyba się przestraszył, że przegiął – ocenia dziennikarka Dominika Długosz. Konflikt w PiS Walka frakcji w PiS to nie jest nic nowego, ale w ostatnim czasie wewnątrzpartyjne konflikty mocno przybrały na sile. Kłótnie wyszły już z korytarzy Nowogrodzkiej i przeniosły się do mediów. Głośno jest o konflikcie frakcji „maślarzy” (Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Przemysław Czarnek) z grupą Mateusza Morawieckiego. Do akcji wkroczył też Jacek Kurski, który ostro zaatakował byłego premiera, by potem zebrać cięgi od partyjnych „kolegów”, którzy teraz otwarcie domagają się usunięcia popularnego „Kury” z partii. Jednym słowem – Jarosław Kaczyński chyba nie spodziewał się, jak bardzo wewnętrzne konflikty się rozkręcą. – Prezes chyba się przestraszył, że przegiął, że docisnął za mocno i za chwilę mu Morawiecki wyjdzie z partii – analizuje w podkaście „Stan Wyjątkowy” dziennikarka Dominika Długosz. – Nie chodzi o to, że Morawiecki jest takim wybitnym liderem politycznym, bo liderów politycznych prezes sobie robił i potem zdejmował ze stołka. Natomiast każdy rozłam w partii jest problematyczny. Dlatego prezes chciał tę sytuację zażegnać. Ale harcerze się zorientowali, że można go cisnąć dalej – dodała. Faktem jest, że jeszcze

Nerwowo w PiS! TEN scenariusz spędza Kaczyńskiemu sen z powiek. „Przestraszył się, że przegiął”

W PiS zawsze były wewnętrzne konflikty, ale ogrom obecnych partyjnych wojenek musiał zaskoczyć samego Jarosława Kaczyńskiego. – Prezes chyba się przestraszył, że przegiął – ocenia dziennikarka Dominika Długosz.

Konflikt w PiS

Walka frakcji w PiS to nie jest nic nowego, ale w ostatnim czasie wewnątrzpartyjne konflikty mocno przybrały na sile. Kłótnie wyszły już z korytarzy Nowogrodzkiej i przeniosły się do mediów. Głośno jest o konflikcie frakcji „maślarzy” (Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Przemysław Czarnek) z grupą Mateusza Morawieckiego. Do akcji wkroczył też Jacek Kurski, który ostro zaatakował byłego premiera, by potem zebrać cięgi od partyjnych „kolegów”, którzy teraz otwarcie domagają się usunięcia popularnego „Kury” z partii. Jednym słowem – Jarosław Kaczyński chyba nie spodziewał się, jak bardzo wewnętrzne konflikty się rozkręcą.

Prezes chyba się przestraszył, że przegiął, że docisnął za mocno i za chwilę mu Morawiecki wyjdzie z partii – analizuje w podkaście „Stan Wyjątkowy” dziennikarka Dominika Długosz. – Nie chodzi o to, że Morawiecki jest takim wybitnym liderem politycznym, bo liderów politycznych prezes sobie robił i potem zdejmował ze stołka. Natomiast każdy rozłam w partii jest problematyczny. Dlatego prezes chciał tę sytuację zażegnać. Ale harcerze się zorientowali, że można go cisnąć dalej – dodała.

Faktem jest, że jeszcze niedawno w ofensywie byli „maślarze”, którzy skutecznie dążyli do marginalizacji Morawieckiego. Teraz sytuacja się zmieniła.

Prezes został dociśnięty tak mocno, że prawdopodobnie będzie musiał się zgodzić na te zmiany w zespołach programowych, bo po prostu realnie boi się tego, że teraz nagle harcerze wyjdą z PiS – wskazuje Długosz.

Na prawo czy do centrum?

Morawiecki i jego grupa chcą, by PiS szukało nowych wyborców bardziej w centrum polskiej sceny politycznej. „Maślarze” przekonują, że trzeba dokonać ostrego skrętu w prawo i podebrać elektorat Konfederacji i Grzegorza Brauna. Pytanie, czy PiS faktycznie ma coś do zaoferowania ludziom, którzy są zdecydowani, by głosować na Brauna? Musieliby pokazać jeszcze bardziej radykalne oblicze, niż brodaty europoseł-skandalista.

 Teraz tych wyborców nie da się odbić, jeśli się nie weźmie gaśnicy i nie zacznie gasić świec chanukowych. A jednak Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią, która kiedykolwiek wykonywała tego typu gesty – sugeruje Dominika Długosz.

Źródło: Onet

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz