Polityka i spoleczenstwo

Nawrocki złożył Tuskowi ofertę. TE warunki wydają się nie do zaakceptowania. „Padła pewna propozycja”

20 września 2025, 19:00854 wyswietlen
Udostępnij:

Między MSZ i Pałacem Prezydenckim trwa konflikt o ambasadorów. Obóz Nawrockiego złożył premierowi Donaldowi Tuskowi pewną propozycję. Konflikt o ambasadorów – Nie mamy ambasadora w większości zagranicznych placówek, to jest całkowity paraliż, za co odpowiedzialność ponoszą Donald Tusk oraz Radosław Sikorski – grzmiał kilka dni temu Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Miał na myśli ciągnący się jeszcze od czasów Andrzeja Dudy konflikt o ambasadorów między MSZ a Pałacem Prezydenckim. Duda odmawiał on podpisania niektórych nominacji ambasadorskich, które wskazało ministerstwo i to samo robi teraz Karol Nawrocki. Przez to wciąż nie mamy ambasadorów w Waszyngtonie (placówką kieruje Bogdan Klich) czy Rzymie (obecnie chargé d’affaires we Włoszech jest Ryszard Schnepf). – Prezydent ma konstytucyjne prawo i obowiązek mianować albo odmówić mianowania ambasadora a minister spraw zagranicznych zgodnie z ustawą ma prawo złożyć o to wniosek. Nie pozwolę ani na odbieranie rządowi jego kompetencji ani na ponowne upartyjnienie polskiej służby dyplomatycznej – napisał w odpowiedzi Radosław Sikorski. Jest propozycja? Wydawało się, że okazją do wyjaśnienia sprawy będzie wspólny wylot Nawrockiego i Sikorskiego do USA na sesję zgromadzenia ogólnego ONZ. Jednak politycy lecą osobnymi samolotami – prezydent nie zaprosił szefa MSZ na pokład prezydenckiej maszyny. Poza tym wygląda na to, że Nawrocki wcale nie

Nawrocki złożył Tuskowi ofertę. TE warunki wydają się nie do zaakceptowania. „Padła pewna propozycja”

Między MSZ i Pałacem Prezydenckim trwa konflikt o ambasadorów. Obóz Nawrockiego złożył premierowi Donaldowi Tuskowi pewną propozycję.

Konflikt o ambasadorów

Nie mamy ambasadora w większości zagranicznych placówek, to jest całkowity paraliż, za co odpowiedzialność ponoszą Donald Tusk oraz Radosław Sikorski – grzmiał kilka dni temu Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Miał na myśli ciągnący się jeszcze od czasów Andrzeja Dudy konflikt o ambasadorów między MSZ a Pałacem Prezydenckim. Duda odmawiał on podpisania niektórych nominacji ambasadorskich, które wskazało ministerstwo i to samo robi teraz Karol Nawrocki. Przez to wciąż nie mamy ambasadorów w Waszyngtonie (placówką kieruje Bogdan Klich) czy Rzymie (obecnie chargé d’affaires we Włoszech jest Ryszard Schnepf).

Prezydent ma konstytucyjne prawo i obowiązek mianować albo odmówić mianowania ambasadora a minister spraw zagranicznych zgodnie z ustawą ma prawo złożyć o to wniosek. Nie pozwolę ani na odbieranie rządowi jego kompetencji ani na ponowne upartyjnienie polskiej służby dyplomatycznej – napisał w odpowiedzi Radosław Sikorski.

Jest propozycja?

Wydawało się, że okazją do wyjaśnienia sprawy będzie wspólny wylot Nawrockiego i Sikorskiego do USA na sesję zgromadzenia ogólnego ONZ. Jednak politycy lecą osobnymi samolotami – prezydent nie zaprosił szefa MSZ na pokład prezydenckiej maszyny. Poza tym wygląda na to, że Nawrocki wcale nie chce rozmawiać o tym z Sikorskim, woli omówić temat z Donaldem Tuskiem. Wynika to z czwartkowego spotkania między wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim a Przydaczem.

– Bosacki próbował skierować rozmowę na sprawę personaliów, proponował różne opcje wyjścia z impasu, ale niczego nie uzgodniono. Mieliśmy wrażenie, że Donald Tusk nie przekazał mu, że prezydent woli rozmawiać bezpośrednio z szefem rządu – mówi w rozmowie z Money.pl osoba z otoczenia prezydenta.

Padła pewna propozycja prezydenta do premiera w sprawie ambasadorów, ale MSZ nie otrzymał informacji od premiera co do tej propozycji. To już kolejny przykład tego, że w rządzie nie dochodzi do przepływu informacji – przyznawał zaś Przydacz. A co to za propozycja? Jak dowiedział się „Newsweek”, Pałac chce dokonać podziału ambasad „prezydenckie”, gdzie o obsadzie decydujący będzie głos Nawrockiego, i „rządowe”, gdzie prezydent będzie skłonny przyjąć wnioski MSZ. Prezydent miałby decydować o obsadzeniu palcówek mięszy innymi w USA, Francji, przy NATO i ONZ. Czy rząd się na to zgodzi? Raczej nie. Z jednej strony pomysł wygląda na kompromis, z drugiej – to jednak stawianie sprawy na głowie. Ambasador ma reprezentować kraj, a nie ministra czy prezydenta. Według Konstytucji to rząd odpowiada za prowadzenie polityki zagraniczną, a nie Pałac Prezydencki.

Wiele warunków

Do porozumienia zapewne nie dojdzie, tym bardziej, że Nawrocki stawia więcej warunków. Każda kandydatura ambasadorska miałaby być wstępnie akceptowana przez prezydenta. MSZ miałoby też wycofać wszystkie wnioski o powołanie ambasadorów, które zostały skierowane jeszcze do Andrzeja Dudy, i zacząć procedurę od nowa. Padły wręcz ostrzeżenia wobec potencjalnych ambasadorów.

Każda osoba, która weźmie udział w procedurze nielegalnej, procedurze omijania przepisów prawa, omijania prezydenta (…) nie będzie już mogła liczyć za czasów kadencji prezydenta Karola Nawrockiego na podpis pod nominacją ambasadorską – mówił Marcin Przydacz.

Pałac żąda wiele i trudno sobie wyobrazic, że Donald Tusk i Radosław Sikorski pójdą na tak daleko idące ustępstwa. Konflikt o ambasadorów będzie trwał.

Źródło: Newsweek

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz