Nawrocki nagle wskazał, KTO powinien przeprosić żołnierzy. I nie chodzi o Trumpa! „Larum podnoszą ci...”
Karol Nawrocki usłyszał niewygodne pytanie o oburzającą wypowiedź Donalda Trumpa. Prezydent zaciekle bronił swojego idola zza Oceanu. Karol Nawrocki nie miał i nadal nie ma odwagi skrytykować Donalda Trumpa za jego oburzającą wypowiedź na temat udziału sojuszników USA w misji w Afganistanie. Ironizował, że „pozostawali trochę z tyłu, trochę z daleka od linii frontu”. To obraza pamięci między innymi 44 Polaków, którzy zginęli w Afganistanie. Słowa Trumpa potrafił skrytykować choćby premier Wielkiej Brytanii Keir Stramer. Również premierka Włoch Georgia Meloni napisała, że słowa prezydenta USA są „niedopuszczalne” i przypomniała, że „przyjaźń wymaga szacunku”. Nawrocki nie potrafił wydusić z siebie ani jednego krytycznego słowa pod adresem swojego pomarańczowego idola. Po wielu godzinach zdobył się na opublikowanie wpisu o bohaterstwie polskich żołnierzy, ale nie dodał żadnego kontekstu. W niedzielę Nawrocki gościł w Wilnie. Podczas konferencji prasowej z udziałem prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy i prezydenta Ukrainy Wołodymria Zełenskiego, usłyszał niewygodne pytanie o oburzające słowa Trumpa. Nawrocki ponownie nie odważył się skrytykować uwielbianego przez siebie Republikanina. Przekonywał, że Trump nie miał na myśli Polaków. – O kim konkretnie myślał prezydent Donald Trump podczas tej wypowiedzi, tego nie wiem. Jak widzimy, wszyscy sojusznicy się odezwali, podkreślając swoje zaangażowanie w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego – mówił Nawrocki.

Karol Nawrocki usłyszał niewygodne pytanie o oburzającą wypowiedź Donalda Trumpa. Prezydent zaciekle bronił swojego idola zza Oceanu.
Karol Nawrocki nie miał i nadal nie ma odwagi skrytykować Donalda Trumpa za jego oburzającą wypowiedź na temat udziału sojuszników USA w misji w Afganistanie. Ironizował, że „pozostawali trochę z tyłu, trochę z daleka od linii frontu”. To obraza pamięci między innymi 44 Polaków, którzy zginęli w Afganistanie.
Słowa Trumpa potrafił skrytykować choćby premier Wielkiej Brytanii Keir Stramer. Również premierka Włoch Georgia Meloni napisała, że słowa prezydenta USA są „niedopuszczalne” i przypomniała, że „przyjaźń wymaga szacunku”. Nawrocki nie potrafił wydusić z siebie ani jednego krytycznego słowa pod adresem swojego pomarańczowego idola. Po wielu godzinach zdobył się na opublikowanie wpisu o bohaterstwie polskich żołnierzy, ale nie dodał żadnego kontekstu.
W niedzielę Nawrocki gościł w Wilnie. Podczas konferencji prasowej z udziałem prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy i prezydenta Ukrainy Wołodymria Zełenskiego, usłyszał niewygodne pytanie o oburzające słowa Trumpa. Nawrocki ponownie nie odważył się skrytykować uwielbianego przez siebie Republikanina. Przekonywał, że Trump nie miał na myśli Polaków.
– O kim konkretnie myślał prezydent Donald Trump podczas tej wypowiedzi, tego nie wiem. Jak widzimy, wszyscy sojusznicy się odezwali, podkreślając swoje zaangażowanie w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego – mówił Nawrocki. – Jestem przekonany, że pan prezydent Trump nie myślał o Polsce. Bo nie po to mówiłby mi 48 godzin wcześniej, że jesteśmy „great warriors”, wielokrotnie to powtarzając – zaciekle bronił swojego idola. A potem przeszedł do wewnętrznej wojenki.
– Największe larum w całej tej sytuacji, po niedookreślonych słowach prezydenta Trumpa, podnoszą często ci, którzy jeszcze nie przeprosili za obrażanie polskiego żołnierza, a są Polakami, polskimi parlamentarzystami albo polskimi celebrytami. Mam nadzieję, że cała ta sytuacja wywoła też taką narodową refleksję, że mundur polskiego żołnierza jest święty i w Polsce, i na całym świecie – rzucił dzielnie Nawrocki. Szkoda, że odwagi wystarczy mu tylko do ataków na politycznych przeciwników.
Udostepnij artykul
