Nawrocki boi się o wolność słowa. Zgadliście, wszystko przez Tuska. "Nie tak to powinno wyglądać"
Prezydent Karol Nawrocki obawia się, że grozi nam cenzura. – Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa — przekazał. Wtórują mu zaniepokojeni politycy PiS. Karol Nawrocki chce żebyś mógł czuć się w sieci swobodnie Karol Nawrocki w swoim nowym poście na portalu X wskazał, że „dzisiaj [tj. 27 października] upływa termin zgłoszeń na wysłuchanie publiczne rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw”. Dlaczego zwrócił na to uwagę? – Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa, poprzez wprowadzenie mechanizmu blokowania wypowiedzi arbitralnymi decyzjami administracyjnymi urzędników. Nie tak to powinno wyglądać. Warto zabrać głos, zanim spróbują zabrać go tobie – lamentował. Oczywiście dał tym sygnał do zmasowanych ataków na rząd ze strony polityków PiS. – Rząd chce uzyskać potężne narzędzie — decyzją urzędnika z internetu będzie mogła zostać usunięta każda treść — i to z rygorem natychmiastowej wykonalności. To potężne uderzenie w wolność słowa w sieci — załamywał ręce w poście na X poseł PiS Paweł Jabłoński. ⚠️Uwaga – #StopCenzurze❗️ Dziś OSTATNI DZIEŃ, aby zgłosić swój udział w wysłuchaniu publicznym ws. wdrażanego w Polsce #DSA. ❌ Rząd chce uzyskać potężne narzędzie – decyzją urzędnika

Prezydent Karol Nawrocki obawia się, że grozi nam cenzura. – Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa — przekazał. Wtórują mu zaniepokojeni politycy PiS.
Karol Nawrocki chce żebyś mógł czuć się w sieci swobodnie
Karol Nawrocki w swoim nowym poście na portalu X wskazał, że „dzisiaj [tj. 27 października] upływa termin zgłoszeń na wysłuchanie publiczne rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw”. Dlaczego zwrócił na to uwagę? – Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa, poprzez wprowadzenie mechanizmu blokowania wypowiedzi arbitralnymi decyzjami administracyjnymi urzędników. Nie tak to powinno wyglądać. Warto zabrać głos, zanim spróbują zabrać go tobie – lamentował.
Oczywiście dał tym sygnał do zmasowanych ataków na rząd ze strony polityków PiS. – Rząd chce uzyskać potężne narzędzie — decyzją urzędnika z internetu będzie mogła zostać usunięta każda treść — i to z rygorem natychmiastowej wykonalności. To potężne uderzenie w wolność słowa w sieci — załamywał ręce w poście na X poseł PiS Paweł Jabłoński.
⚠️Uwaga – #StopCenzurze❗️
Dziś OSTATNI DZIEŃ, aby zgłosić swój udział w wysłuchaniu publicznym ws. wdrażanego w Polsce #DSA.
❌ Rząd chce uzyskać potężne narzędzie – decyzją urzędnika z internetu będzie mogła zostać usunięta KAŻDA treść – i to z rygorem NATYCHMIASTOWEJ… pic.twitter.com/wnUrzkt4HO
— 🇵🇱 Paweł Jabłoński (@paweljablonski_) October 27, 2025
– Brońmy wolności słowa. Rządowy zamach na nią jest faktem — niemal wpadł w histerię Przemysław Czarnek.
Brońmy wolności słowa. Rządowy zamach na nią jest faktem. #StopCenzurze https://t.co/ftZ8HeImJb
— Przemysław Czarnek (@CzarnekP) October 27, 2025
O co chodzi?
Rząd widzi to wszytko inaczej – nowelizacja ma zapewnić skuteczne stosowanie w Polsce przepisów unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), chodzi o m.in. blokowanie treści w internecie, ale w innym wymiarze niż przedstawia to prawica. — To ochrona użytkowników; to wolność słowa, która jest bezwzględnie ważna, ale która w internecie musi być traktowana w ograniczony sposób — tłumaczył wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Nadzór nad stosowaniem przepisów mają sprawować: prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) (na poziomie platform wideo) i Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) (platformy handlowe).
Możliwe stanie się złożenie wniosku o wydanie nakazu zablokowania nielegalnej treści. Nie będzie jednak tak, że każdy post, który nie podoba się urzędnikom, będzie zagrożony. Chodzi o m.in.: groźby karalne, namawianie do popełnienia samobójstwa, pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim, propagowanie ideologii totalitarnych czy nawoływanie do nienawiści. To zachowania nieakceptowalne społecznie i już teraz karalne.
Trzeba więc bardzo dużo złej woli, by uznać, że celem rządu jest wprowadzenie cenzury, to tylko próba uregulowania pewnej szarej strefy, jaką nadal jest sieć.
Źródło: PAP, Fakt
Udostepnij artykul
