Polityka i spoleczenstwo

Nachodźcy z TV Republika nagrywali rodzinę posłów KO. Myrcha o wszystkim opowiedział. "Kamera wymierzona w okno"

25 sierpnia 2025, 08:41902 wyswietlen
Udostępnij:

Reporter TV Republika stanął z kamerą pod bramą domu posłanki Kingi Gajewskiej i wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy. Polityk KO oskarżył prawicową stację o przekroczenie pewnej granicy, która powinna być nie naruszalna. Republika nachodzi rodzinę polityków? TV Republika postanowiła odwiedzić jedną z najbardziej znanych politycznych rodzin: w sobotę, 23 sierpnia opublikowała reportaż, który dotyczył domu Arkadiusza Myrchy i Kingi Gajewskiej. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że dziennikarz Adrian Borecki pojawił się pod posiadłością i ją kamerował, niemal dosłownie wszedł z butami w życie prywatne pary! A to już dwa kroki za daleko. Myrcha postanowił zareagować: zażądał, by TV Republika „przestała nachodzić jego rodzinę”. – Jak macie pytania, to kierujcie je do Sejmu lub naszych biur – dodał. W przeciwnym razie, jak ostrzegł, pozwie prawicową stację za to, co ta robi. Zresztą, jak wyjawił Onetowi, Republika już wcześniej nachodziła jego rodzinę. – Dzwonienie domofonem po kilkanaście razy, nagrywanie zabawek dziecięcych, stanie przez godzinę z kamerą wymierzoną w okno domu, zastawianie bramy wjazdowej. Tak to wygląda – wspominał w rozmowie z portalem. Obawia się nawet, że fakt, że można teraz łatwiej znaleźć jego dom, naraża jego bliskich na niebezpieczeństwo. I ma rację: parę miesięcy temu ktoś np. zdemolował

Nachodźcy z TV Republika nagrywali rodzinę posłów KO. Myrcha o wszystkim opowiedział. "Kamera wymierzona w okno"

Reporter TV Republika stanął z kamerą pod bramą domu posłanki Kingi Gajewskiej i wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy. Polityk KO oskarżył prawicową stację o przekroczenie pewnej granicy, która powinna być nie naruszalna.

Republika nachodzi rodzinę polityków?

TV Republika postanowiła odwiedzić jedną z najbardziej znanych politycznych rodzin: w sobotę, 23 sierpnia opublikowała reportaż, który dotyczył domu Arkadiusza Myrchy i Kingi Gajewskiej. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że dziennikarz Adrian Borecki pojawił się pod posiadłością i ją kamerował, niemal dosłownie wszedł z butami w życie prywatne pary! A to już dwa kroki za daleko.

Myrcha postanowił zareagować: zażądał, by TV Republika „przestała nachodzić jego rodzinę”. – Jak macie pytania, to kierujcie je do Sejmu lub naszych biur – dodał. W przeciwnym razie, jak ostrzegł, pozwie prawicową stację za to, co ta robi.

Zresztą, jak wyjawił Onetowi, Republika już wcześniej nachodziła jego rodzinę. – Dzwonienie domofonem po kilkanaście razy, nagrywanie zabawek dziecięcych, stanie przez godzinę z kamerą wymierzoną w okno domu, zastawianie bramy wjazdowej. Tak to wygląda – wspominał w rozmowie z portalem.

Obawia się nawet, że fakt, że można teraz łatwiej znaleźć jego dom, naraża jego bliskich na niebezpieczeństwo. I ma rację: parę miesięcy temu ktoś np. zdemolował ogrodzenie domu Jurka Owsiaka, nieruchomość politycznej pary też jest teraz zagrożona!

Kontrowersje dot. mieszkania w stolicy

Dlaczego prawicowa telewizja interesuje się parą? Chodzi o to, że Kinga Gajewska co miesiąc pobiera z Kancelarii Sejmu 4 tys. zł na wynajem mieszkania w Warszawie, jej mąż robi to samo. I, dodajmy to od razu, mają prawo to robić: zgodnie z przepisami parlamentarzyści, którzy nie mieszkają w stolicy, mogą otrzymywać środki na wynajęcie nieruchomości. Niektórzy zarzucali małżeństwu, że zachowuje się niemoralnie, gdyż i tak mieszka w jednym lokalu.

Do tego doszedł wątek budowy domu w Błoniu, czyli kilka kilometrów poza stolicą. Myrcha wyjaśniał, że „dom się buduje, jest na ukończeniu, trwają prace wykończeniowe”. 

Nawet jeżeli budowa zostanie ukończona, parze nadal będzie przysługiwał dodatek na wynajem mieszkania w Warszawie – takie po prostu mamy przepisy.

Źródło: Fakt

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz