Na Nowogrodzkiej strach po rekonstrukcji rządu. PiS najbardziej boi się TEGO ministra. „Jazda po bandzie”
Politycy PiS w oficjalnych wypowiedziach próbują bagatelizować rekonstrukcję rządu, ale w kuluarach nie brakuje obaw. Niepokój Nowogrodzkiej budzi przede wszystkim sędzia Waldemar Żurek w ministerstwie sprawiedliwości. Rekonstrukcja rządu została dokonana – najwięcej emocji wzbudziło powołanie nowego ministra sprawiedliwości. Adama Bodnara zastąpił sędzia Waldemar Żurek. Ma być to odpowiedź na niezbyt satysfakcjonującą pracę Bodnara w sprawie rozliczeń afer PiS. Z kolei do MSWiA wraca Marcin Kierwiński, który zasłynął tym, że to za jego kierownictwa policja wkroczyła do Pałacu Prezydenckiego i aresztowała Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Nic dziwnego, że politycy PiS z niepokojem zerkają na zmiany w Radzie Ministrów. Oficjalnie próbują je bagatelizować, ale widać, że to trochę robienie dobrej miny do złej gry. – Powrót Kierwińskiego i powołanie Waldemara Żurka sugeruje, że Tusk będzie chciał przykręcić śrubę. Obawiam się, że szykuje się nam jazda po bandzie – mówi w rozmowie z Onetem jeden z polityków PiS. Istotne jest to, że dla Waldemara Żurka wejście do rządu wiąże się z zawodowym ryzykiem. By objąć stanowisko, musiał zrzec się statusu sędziego. Zrezygnował tym samym z sędziowskich przywilejów, między innymi immunitetu sędziowskiego, pensji i emerytury po przejściu w stan spoczynku. Teoretycznie w przyszłości może wrócić do stanu sędziowskiego, ale musiałby przejść od początku całą

Politycy PiS w oficjalnych wypowiedziach próbują bagatelizować rekonstrukcję rządu, ale w kuluarach nie brakuje obaw. Niepokój Nowogrodzkiej budzi przede wszystkim sędzia Waldemar Żurek w ministerstwie sprawiedliwości.
Rekonstrukcja rządu została dokonana – najwięcej emocji wzbudziło powołanie nowego ministra sprawiedliwości. Adama Bodnara zastąpił sędzia Waldemar Żurek. Ma być to odpowiedź na niezbyt satysfakcjonującą pracę Bodnara w sprawie rozliczeń afer PiS. Z kolei do MSWiA wraca Marcin Kierwiński, który zasłynął tym, że to za jego kierownictwa policja wkroczyła do Pałacu Prezydenckiego i aresztowała Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.
Nic dziwnego, że politycy PiS z niepokojem zerkają na zmiany w Radzie Ministrów. Oficjalnie próbują je bagatelizować, ale widać, że to trochę robienie dobrej miny do złej gry.
– Powrót Kierwińskiego i powołanie Waldemara Żurka sugeruje, że Tusk będzie chciał przykręcić śrubę. Obawiam się, że szykuje się nam jazda po bandzie – mówi w rozmowie z Onetem jeden z polityków PiS. Istotne jest to, że dla Waldemara Żurka wejście do rządu wiąże się z zawodowym ryzykiem. By objąć stanowisko, musiał zrzec się statusu sędziego. Zrezygnował tym samym z sędziowskich przywilejów, między innymi immunitetu sędziowskiego, pensji i emerytury po przejściu w stan spoczynku. Teoretycznie w przyszłości może wrócić do stanu sędziowskiego, ale musiałby przejść od początku całą procedurę, a to wiąże się z otrzymaniem rekomendacji KRS, a także nominacji prezydenta. Z Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim ta droga wydaje się zamknięta. I to budzi niepokój PiS, bo skoro Żurek się na to zdecydował, to musi być zdeterminowany.
– Osobiście obstawiam, że skoro taka osoba ryzykuje, bądź co bądź, całym swoim dorobkiem i stawia wszystko na jedną kartę, to nie po to, aby być miłym i potulnym. Skoro bodnarowcy byli za miękcy, to Żurek będzie zdecydowanie jechał na pełnej. A do tego jeszcze Kierwiński, który wykona każdy rozkaz Tuska. Duet idealny dla tej władzy – analizuje rozmówca Onetu.
Politycy PiS narzekali na ministra Bodnara, a prokuratorów nazywało pogardliwie „bodnarowcami”. Ale wygląda na to, że szybko za tymi „bodnarowcami” i ich metodami zatęsknią.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
