Polityka i spoleczenstwo

Myslovitz nagle przerwało koncert. Muzyk dostrzegł twarz TEGO polityka. „Tego pana, k***a, nie wspieramy”

21 lipca 2025, 11:21197 wyswietlen
Udostępnij:

Podczas koncertu Myslovitz na festiwalu w Jarocinie stało się coś niespodziewanego, co zmusiło zespół do przerwania na chwilę występu. Poszło o słynny utwór i równie znanego polityka. Myslovitz przestaje grać Na festiwalu w Jarocinie pojawił się zespół Myslovitz i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że w czasie swojego występu grupa nagle przestała grać. Coś dziwnego stało się w czasie, gdy muzycy wykonywali „Peggy Brown”, jeden ze swoich największych hitów z wydanej w 1996 roku płyty „Sun Machine”. W czasie wykonu „Peggy Brown” klawiszowiec grupy, Przemek Myszor, nagle przerwał koncert. Powód? Zobaczył, że ktoś z publiki trzyma  plakat z… Grzegorzem Braunem. Wyszło na jaw, że muzycy z Mysłowic nie przepadają za tym prawicowym politykiem! – Pojawiła się twarz, której absolutnie nie wspieramy. Tego pana nie wspieramy i chciałbym, żebyście wiedzieli, że go, kurwa, nie wspieramy. Mam nadzieję, że to jest żart, że go tu przynieśliście. Jeśli mamy grać w tym kontekście to sorry, idziemy do domu. Ale możemy zagrać refren z wami, jeśli mi powiecie, że tego pana też, kurwa, nie wspieracie. Jebać go! – krzyknął ze sceny Myszor. Publika też odpowiedziała z entuzjazmem, że ma ochotę „je**ć” pana europosła z prawicy. Po chwili zespół zaczął więc

Myslovitz nagle przerwało koncert. Muzyk dostrzegł twarz TEGO polityka. „Tego pana, k***a, nie wspieramy”

Podczas koncertu Myslovitz na festiwalu w Jarocinie stało się coś niespodziewanego, co zmusiło zespół do przerwania na chwilę występu. Poszło o słynny utwór i równie znanego polityka.

Myslovitz przestaje grać

Na festiwalu w Jarocinie pojawił się zespół Myslovitz i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że w czasie swojego występu grupa nagle przestała grać. Coś dziwnego stało się w czasie, gdy muzycy wykonywali „Peggy Brown”, jeden ze swoich największych hitów z wydanej w 1996 roku płyty „Sun Machine”.

W czasie wykonu „Peggy Brown” klawiszowiec grupy, Przemek Myszor, nagle przerwał koncert. Powód? Zobaczył, że ktoś z publiki trzyma  plakat z… Grzegorzem Braunem. Wyszło na jaw, że muzycy z Mysłowic nie przepadają za tym prawicowym politykiem!

– Pojawiła się twarz, której absolutnie nie wspieramy. Tego pana nie wspieramy i chciałbym, żebyście wiedzieli, że go, kurwa, nie wspieramy. Mam nadzieję, że to jest żart, że go tu przynieśliście. Jeśli mamy grać w tym kontekście to sorry, idziemy do domu. Ale możemy zagrać refren z wami, jeśli mi powiecie, że tego pana też, kurwa, nie wspieracie. Jebać go! krzyknął ze sceny Myszor.

Publika też odpowiedziała z entuzjazmem, że ma ochotę „je**ć” pana europosła z prawicy. Po chwili zespół zaczął więc znowu grać i dokończył swoją słynną piosenkę o najsłynniejszej w Polsce Peggy.

Braun i Peggy Brown?

Co łączy znanego prawicowca z Peggy Brown? To jakaś dalsza rodzina (wnioskując z podobnych nazwisk)? Nie, po prostu krótko po tym, jak słynny wtedy jeszcze poseł zgasił menorę w Sejmie, w sieci hitem stał się cover przeboju Myslovitz – „O Grzegorz Braun”, który opowiadał o losach „dzielnego” Brauna, który walczył ze świeczkami w parlamencie. I tak piosenka rockmenów zyskała drugą młodość, tyle że w wersji, której jej twórcy chyba sobie nie życzyli. Choć całość była prześmiewcza, utwór stał się nieoficjalnym hymnem zwolenników „brązowego” pana Grzegorza.

Źródło: Youtube.pl/Paweł G

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz