Minister Nawrockiego wściekł się na dziennikarza. Szokujący wpis. „Brzydzimy się Panem”
Dwór Karola Nawrockiego już na starcie jego kadencji pokazuje, jak będzie wyglądał ich język w debacie publicznej. Prezydencki minister Marcin Przydacz uderzył w znanego dziennikarza, wobec którego użył bardzo ostrych, niegrzecznych słów. „Nikt nie będzie z Panem rozmawiał” Karola Nawrockiego zabrakło na spotkaniu europejskich liderów oraz prezydenta Ukrainy – Wołodymyra Zełenskiego – z Donaldem Trumpem w Waszyngtonie. Polscy politycy nie otrzymali zaproszenia na to wydarzenie, co z jednej może dziwić, biorąc pod uwagę nasze położenie na mapie oraz pomoc udzieloną naszym sąsiadom, ale z drugiej strony, da się to zrozumieć. Nawrocki jest tak naprawdę nieopierzonym przywódcą, nie posiada doświadczenia na arenie międzynarodowej i nie angażował się wcześniej w sprawy konfliktu w Ukrainie, stąd jego obecność na tym szczycie… mogła się wydarzyć. Jeszcze kilka dni temu osoby związane z następcą Andrzeja Dudy sugerowały, że jednak może pojawi się w Białym Domu USA, by uczestniczyć w tych rozmowach. Wspomniał o tym również dziennikarz „Gazety Wyborczej” Bartosz Wieliński, który w opublikowanym na X wpisie nieco zadrwił z całej sytuacji. – Wczoraj wieczorem otoczenie Nawrockiego nieoficjalnie zapewniało, że prezydent jedzie na szczyt do Waszyngtonu. Z pokorą i wstydem przyznaję, że im uwierzyłem. Przepraszam, to się nie powtórzy – możemy przeczytać. W niedzielę wieczorem otoczenie

Dwór Karola Nawrockiego już na starcie jego kadencji pokazuje, jak będzie wyglądał ich język w debacie publicznej. Prezydencki minister Marcin Przydacz uderzył w znanego dziennikarza, wobec którego użył bardzo ostrych, niegrzecznych słów.
„Nikt nie będzie z Panem rozmawiał”
Karola Nawrockiego zabrakło na spotkaniu europejskich liderów oraz prezydenta Ukrainy – Wołodymyra Zełenskiego – z Donaldem Trumpem w Waszyngtonie. Polscy politycy nie otrzymali zaproszenia na to wydarzenie, co z jednej może dziwić, biorąc pod uwagę nasze położenie na mapie oraz pomoc udzieloną naszym sąsiadom, ale z drugiej strony, da się to zrozumieć. Nawrocki jest tak naprawdę nieopierzonym przywódcą, nie posiada doświadczenia na arenie międzynarodowej i nie angażował się wcześniej w sprawy konfliktu w Ukrainie, stąd jego obecność na tym szczycie… mogła się wydarzyć.
Jeszcze kilka dni temu osoby związane z następcą Andrzeja Dudy sugerowały, że jednak może pojawi się w Białym Domu USA, by uczestniczyć w tych rozmowach. Wspomniał o tym również dziennikarz „Gazety Wyborczej” Bartosz Wieliński, który w opublikowanym na X wpisie nieco zadrwił z całej sytuacji. – Wczoraj wieczorem otoczenie Nawrockiego nieoficjalnie zapewniało, że prezydent jedzie na szczyt do Waszyngtonu. Z pokorą i wstydem przyznaję, że im uwierzyłem. Przepraszam, to się nie powtórzy – możemy przeczytać.
W niedzielę wieczorem otoczenie Nawrockiego nieoficjalnie zapewniało, że prezydent jedzie na szczyt do Waszyngtonu.
Z pokorą i wstydem przyznaję, że im uwierzyłem.
Przepraszam, to się nie powtórzy
— Bartosz T. Wieliński 🇵🇱🇪🇺🇺🇦 (@Bart_Wielinski) August 18, 2025
Niedługo potem wpis dziennikarza doczekał się odpowiedzi ze strony ministra Nawrockiego Marcina Przydacza, który obecnie pełni rolę Szefa Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP. Jego słowa zdecydowanie nie kwalifikują się zostania uznanymi za „dyplomatyczne”. – Proszę Pana, ani ja, ani nikt z moich współpracowników nigdy by się z Panem nie skontaktował. Brzydzimy się Panem i Pana „dziennikarstwem”. Proszę więc nie kłamać o jakichkolwiek zapewnieniach, bo nikt kulturalny i szanujący się nie będzie z Panem rozmawiał – napisał.
Proszę Pana, ani ja, ani nikt z moich współpracowników nigdy by się z Panem nie skontaktował. Brzydzimy się Panem i Pana „dziennikarstwem”. Prosze więc nie kłamać o jakichkolwiek zapewnieniach, bo nikt kulturalny i szanujący się nie będzie z Panem rozmawiał. https://t.co/gUvkwZgxKm
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) August 18, 2025
Stwierdzenie, że najbliżsi współpracownicy prezydenta „brzydzą się” dziennikarzem „GW” tylko dlatego, że nie spodobał im się jego wpis, wywołało burzę w sieci. W komentarzach nie brakuje opinii, że były wiceminister spraw zagranicznych zachował się w niedopuszczalny sposób, jak kogoś na jego stanowisku.
Udostepnij artykul
