Lady Pank dali czadu w Opolu, ale w sieci wrze! "Beczy jak baran" - CrowdMedia
Niedziela w Opolu należała do Lady Pank. Jan Borysewicz i Janusz Panasewicz dawali czadu na scenie, ale widzowie są podzieleni.

Niedziela w Opolu należała do Lady Pank. Jan Borysewicz i Janusz Panasewicz dawali czadu na scenie, ale widzowie są podzieleni po występie legendarnej grupy.
Lady Pank to absolutna legenda polskiego rocka. Formacja Jana Borysewicza od lat zapełnia sale koncertowe i wciąż nagrywa nowe albumy – w tym wypadku nie ma mowy o odcinaniu kuponów. Forma? Top! Od wielu lat koncerty zespołu to uczta dla fanów, a wszelkie afery, skandale i tzw. incydenty należą do przeszłości. Kto był w ostatnich latach na jednej z tras koncertowych zespołu, ten widział, słyszał i wie, że Janusz Panasewicz, Jan Borysewicz i ich koledzy z zespołu nie mają nawet prawa myśleć o emeryturze.
Wrócili do TVP po latach
Lady Pank wrócili do TVP w 2024 r. po kilkuletniej nieobecności za sprawą propagandowego ścieku, jaką serwowała Telewizja Publiczna pod rządami PiS i Jacka Kurskiego. – Mnie nie było tam od siedmiu lat i nie mam poczucia, że coś straciłem z tego powodu. Moja popularność nie spadła, na brak innych propozycji nie narzekam, gram tyle koncertów, ile grałem, a nawet więcej. Dopóki media publiczne na nowo nie staną się publiczne, moja noga tam nie stanie – wyjaśniał Janusz Panasewicz w rozmowie z Plejadą.
15 marca 2024 r. Lady Pank powróciło na antenę TVP. Skandalu nie było, to już dawno nie te czasy, ale Jan Borysewicz krótko i wymownie przywitał się z fanami zgromadzonymi w studiu i widzami przed telewizorami. – Witamy na koncercie Lady Pank. Bardzo się cieszymy, że znowu jesteśmy w Polskiej Telewizji. Jak się macie, kochani? Wszystko dobrze? – powiedział lider grupy po zagraniu „Kryzysowej narzeczonej”.
W tym roku grupa obchodzi 45-urodziny. Nic więc dziwnego, że TVP zaprosiła grupę do Opola na 63. Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Formacja przez półtorej godziny zagrała swoje największe przeboje – z energią i pasją. Jan Borysewicz jeszcze raz udowodnił, należy mu się tytuł Pierwszej Gitary III RP, a Janusz Panasewicz pokazał, że mamy swojego Micka Jaggera. I nawet jeśli czasem nie trafił w jakiś dźwięk, to nikomu to nie przeszkadzało. To jest w końcu „tylko rock and roll”.
Opinie są podzielone
Po koncercie Lady Pank w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy. I jak to zwykle bywa – część widzów była zachwycona, ale części zupełnie się nie podobało. „Brawo dziś Opole, nareszcie nierozebrana Doda; Fajna atmosfera i nie trzeba występować w samych majtkach; I co? Można? Bez przebieranek, bez przerw, bez rzeszy tancerzy? Tak potrafią tylko legendy; To jest muzyka i występ na wielkim poziomie; Nareszcie artyści, a nie podróby głosów; Dają radę jak na seniorów, fajna atmosfera i przeboje; Gitary Borysewicza mogę słuchać i słuchać; Tyle lat, a chłopaki wciąż w formie; Superkoncert; Brawo, utwory mojej młodości” – pisali ci, którym występ się podobał.
„Bez głosu już; Panasewicz od paru lat nie powinien już śpiewać; Beczy jak baran, serio, Zenek już może śpiewać jego utwory; Strasznie boli słuchanie Panasewicza. Fałszuje okropnie. Jednak trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść; Żenada” – oceniali inni. A jak wam podobał się koncert Lady Pank w Opolu?
Źródło: Pudelek
Udostepnij artykul
