Koleżanka Putina grozi Polsce. Jasna deklaracja. "W obliczu prymitywnej rusofobii..."
Maria Zacharowa reaguje na decyzję dotyczącą rosyjskich konsulatów w Polsce. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ wpadła w szał i zapowiedziała odwet. Czy powinniśmy się obawiać? Moskwa otrzymała cios i zapowiada odwet Minister Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie kryła niezadowolenia reprezentowanego przez nią resortu z faktu, że w Polsce podjęto decyzję o likwidacji konsulatu Rosji, który w dalszym ciągu funkcjonuje w Gdańsku. O sprawie poinformował wicepremier oraz szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. Przekazał, że do 23 grudnia ostatnia taka działająca placówka w naszym kraju ma zostać zamknięta. Jej pracownicy mają natomiast spakować swoje manatki i opuścić nasz kraj. Jest to następstwo licznych działań dywersyjnych ze strony Kremla w ramach prowadzonej wojny hybrydowej. Przykładowo, po tym jak doszło do podpalenia fabryki farb we Wrocławiu, zamknięto rosyjski konsulat w Poznaniu. Teraz, gdy udowodniono, że przeprowadzony w minioną niedzielę atak na tory kolejowe, gdzie podłożono ładunki wybuchowe, jest działaniem kremlowskiej agentury, zdecydowano się zlikwidować ostatni już taki punkt. Jaka natomiast była reakcja Zacharowej? No przecież, że nie inna, jak robienie z siebie ofiary i szerzenie narracji o tym, że Polska to kraj przepełniony rusofobią, który na każdym kroku dyskredytuje Moskwę na forum międzynarodowym. – To kolejny wrogi ruch polskich władz, będący częścią celowej

Maria Zacharowa reaguje na decyzję dotyczącą rosyjskich konsulatów w Polsce. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ wpadła w szał i zapowiedziała odwet. Czy powinniśmy się obawiać?
Moskwa otrzymała cios i zapowiada odwet
Minister Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie kryła niezadowolenia reprezentowanego przez nią resortu z faktu, że w Polsce podjęto decyzję o likwidacji konsulatu Rosji, który w dalszym ciągu funkcjonuje w Gdańsku.
O sprawie poinformował wicepremier oraz szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. Przekazał, że do 23 grudnia ostatnia taka działająca placówka w naszym kraju ma zostać zamknięta. Jej pracownicy mają natomiast spakować swoje manatki i opuścić nasz kraj.
Jest to następstwo licznych działań dywersyjnych ze strony Kremla w ramach prowadzonej wojny hybrydowej. Przykładowo, po tym jak doszło do podpalenia fabryki farb we Wrocławiu, zamknięto rosyjski konsulat w Poznaniu. Teraz, gdy udowodniono, że przeprowadzony w minioną niedzielę atak na tory kolejowe, gdzie podłożono ładunki wybuchowe, jest działaniem kremlowskiej agentury, zdecydowano się zlikwidować ostatni już taki punkt.
Jaka natomiast była reakcja Zacharowej? No przecież, że nie inna, jak robienie z siebie ofiary i szerzenie narracji o tym, że Polska to kraj przepełniony rusofobią, który na każdym kroku dyskredytuje Moskwę na forum międzynarodowym.
– To kolejny wrogi ruch polskich władz, będący częścią celowej polityki niszczenia stosunków dwustronnych w obliczu panującej w Polsce prymitywnej rusofobii – skarżyła się rzeczniczka MSZ Rosji. Dodała również, że Moskwa nie pozostawi tej sprawy bez odpowiednich działań z ich strony. – Oczywiście strona rosyjska odpowie, redukując liczbę polskich placówek dyplomatycznych i konsularnych – mówiła.
Wszędzie ta rusofobia
Skarżenie się Kremla na rusofobię wśród Polaków stało się już chlebem powszednim w ich przekazie medialnym. Kilka dni temu rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, w odpowiedzi na wystąpienie Donalda Tuska, oburzył się i gadał w rosyjskiej telewizji o tym, że ich kraj jest niesłusznie posądzany o wszystkie złe rzeczy, które wydarzają się w środkowej Europie.
– W Polsce, powiedzmy sobie, wszyscy próbują wyprzedzić europejską lokomotywę w tej sprawie. I oczywiście rusofobia tam kwitnie – żalił się Pieskow.
Źródło: Wirtualna Polska
Udostepnij artykul
