Kolejna wtopa! Zadowolony Nawrocki pokazuje TEN dokument, ekspert łapie się za głowę. „Bardzo przykre konsekwencje”
Karol Nawrocki chyba chce celowo „uwalić” swoją kandydaturę. Na portalu X pochwalił się swoimi wynikami testu na obecność narkotyków. Problem w tym, że i przy tej okazji zaliczył wpadkę. Karol Nawrocki przegra przez wpadki? Tydzień temu wydawało się, że to Karol Nawrocki wygra wybory prezydenckie – w I turze zdobył niewiele mniej głosów niż Rafał Trzaskowski, a do tego mógł liczyć na poparcie prawicy, która pokazała jak na razie swoją siłę: Sławomir Mentzen może chwalić się blisko 15-procentowym poparciem, a Grzegorz Braun okazał się w sondażach mocno niedoszacowany i zgarnął 6 proc. głosów. Problem w tym, że Nawrockiemu na ostatniej prostej kampania wymknęła się Nawrockiemu spod kontroli. Onet opublikował artykuł o tym, że szef IPN w młodości miał rzekomo sprowadzać do hotelu, w którym pracował, prostytutki dla klientów. Do tego w czasie debaty w TVP Info Nawrocki nagle postanowił „skonsumować” snusa. I tu robi się najciekawiej. Jeżeli kandydat PiS przegra wybory, ktoś będzie mógł stworzyć mema z upadającym dominem, ale z dopiskami: na początku tej katastrofy ktoś wymyśla snusa, a na końcu Karol Nawrocki przegrywa wybory. Sztab próbował jeszcze odkręcić sytuację – kandydat PiS zapowiedział, że wykona badanie na obecność nielegalnych substancji w organizmie i wezwał do tego samego Rafała

Karol Nawrocki chyba chce celowo „uwalić” swoją kandydaturę. Na portalu X pochwalił się swoimi wynikami testu na obecność narkotyków. Problem w tym, że i przy tej okazji zaliczył wpadkę.
Karol Nawrocki przegra przez wpadki?
Tydzień temu wydawało się, że to Karol Nawrocki wygra wybory prezydenckie – w I turze zdobył niewiele mniej głosów niż Rafał Trzaskowski, a do tego mógł liczyć na poparcie prawicy, która pokazała jak na razie swoją siłę: Sławomir Mentzen może chwalić się blisko 15-procentowym poparciem, a Grzegorz Braun okazał się w sondażach mocno niedoszacowany i zgarnął 6 proc. głosów.
Problem w tym, że Nawrockiemu na ostatniej prostej kampania wymknęła się Nawrockiemu spod kontroli. Onet opublikował artykuł o tym, że szef IPN w młodości miał rzekomo sprowadzać do hotelu, w którym pracował, prostytutki dla klientów. Do tego w czasie debaty w TVP Info Nawrocki nagle postanowił „skonsumować” snusa. I tu robi się najciekawiej.
Jeżeli kandydat PiS przegra wybory, ktoś będzie mógł stworzyć mema z upadającym dominem, ale z dopiskami: na początku tej katastrofy ktoś wymyśla snusa, a na końcu Karol Nawrocki przegrywa wybory. Sztab próbował jeszcze odkręcić sytuację – kandydat PiS zapowiedział, że wykona badanie na obecność nielegalnych substancji w organizmie i wezwał do tego samego Rafała Trzaskowskiego. Prezydent Warszawy słusznie zignorował te gierki – to Nawrocki brał coś na wizji i to on musi się tłumaczyć, a nie próbować odwracać kota ogonem.
Koniec końców Nawrocki się przebadał, ale dopiero po kilku dniach. Zadowolony pokazał wyniki badań, z których wynika, że jest „czysty”. Ale to wygenerowało kolejną wpadkę.
Dane wrażliwe
Nawrocki opublikował w sieci zdjęcie, na którym pokazuje wyniki badań na obecność narkotyków. I fajnie, tyle że na dokumencie widać nazwę laboratorium, w którym wykonano badanie, i kod zlecenia. I te dane, wraz z innymi, które w przypadku osób publicznych są stosunkowo łatwo dostępne, mogą teraz pomóc cyberprzestępcom uzyskać dostęp do wrażliwych danych pacjenta, czyli PESEL-u i danych medycznych.
Polacy chcą mieć pewność, że przyszły Prezydent jest w pełni zdrowy. Dlatego zrobiłem test na obecność narkotyków. Wynik oczywiście negatywny. Teraz kolej na Pana Rafała! Odwagi! Jak jest Pan czysty, to nie ma się czego bać! pic.twitter.com/m8lJeSMeoL
— Karol Nawrocki (@NawrockiKn) May 27, 2025
W rozmowie z „Faktem” ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Adam Haertle pokazał, że to dowód na to, jak lekkomyślnie podchodzi się do ważnych danych. – W przypadku pana Nawrockiego to zapoznanie się z wynikami badań, które i tak opublikował, ale być może dostęp do jego konta w innym serwisie diagnostycznym pokazałby wcześniejsze wyniki badań i całą historię danych medycznych. Więc to było bardzo nierozsądne – wyjaśnił. – Mieliśmy przypadki, że ktoś znany publikował podekscytowany przed podróżą zdjęcie swoich biletów lotniczych na przykład i tam, mając numer rezerwacji i nazwisko osoby, można wejść na taką rezerwację linii lotniczej i na przykład anulować ten bilet albo go przełożyć. I takie przypadki już w historii gdzieś się pojawiały, więc pokazywanie jakiegokolwiek dokumentu jest zawsze obarczone ryzykiem — dodał.
Podkreślił, że Nawrocki sam się prosi o atak hakerski.
– Dane takie jak PESEL często można znaleźć w publicznych rejestrach. Połączenie ich z informacjami z innych źródeł może umożliwić nieautoryzowany dostęp do systemów. Łączenie takich informacji może mieć bardzo przykre konsekwencje – zauważył Adam Haertle.
Źródło: Fakt
Udostepnij artykul
