Kaczyński nie zwleka! Sprytnie to sobie wymyślili, OTO plan PiS na przejęcie władzy. „Nasz prezes chce...”
PiS nie zamierza osiadać na laurach po zwycięstwie Karola Nawrockiego. Jarosław Kaczyński już wdraża plan, który ma doprowadzić do przejęcia władzy przez ekipę z Nowogrodzkiej. PiS rusza do akcji Wygrana Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich to dla PiS powód do hucznego świętowania, ale w partii wszyscy mają świadomość, że to tylko początek drogi. Obrona Pałacu Prezydenckiego to pierwszy etap, a ostatnim ma być odzyskanie władzy przez Nowogrodzką. Dlatego PiS nie zasypia gruszek w popiele. Pod koniec czerwca, podczas kongres partii, Jarosław Kaczyński po raz kolejny objął funkcję prezesa. I od razu zagrzewał do walki, bo chce od razu wprowadzić partię na ścieżkę do zwycięstwa. – Trzeba utrzymać zaangażowanie partii po wyborach. Zrobiliśmy już analizy tego, gdzie jest najwięcej potencjalnych wyborców PiS, więc ruszymy z marszem po tych powiatach i gminach – mówi „Newsweekowi” jeden z polityków PiS. Założenie planu jest proste – Karol Nawrocki zdobył w drugiej turze wyborów ponad 10 milionów głosów, a z tego grona oczywiście nie wszyscy są wyborcami PiS. Nowogrodzka musi więc przekonać jak największą grupę wyborców, którzy głosowali na Nawrockiego, a nie są elektoratem PiS, do głosowania w przyszłości na partię Kaczyńskiego. Politycy PiS liczą, że pierwszy krok już został zrobiony. Skoro ktoś zagłosował na Nawrockiego,

PiS nie zamierza osiadać na laurach po zwycięstwie Karola Nawrockiego. Jarosław Kaczyński już wdraża plan, który ma doprowadzić do przejęcia władzy przez ekipę z Nowogrodzkiej.
PiS rusza do akcji
Wygrana Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich to dla PiS powód do hucznego świętowania, ale w partii wszyscy mają świadomość, że to tylko początek drogi. Obrona Pałacu Prezydenckiego to pierwszy etap, a ostatnim ma być odzyskanie władzy przez Nowogrodzką.
Dlatego PiS nie zasypia gruszek w popiele. Pod koniec czerwca, podczas kongres partii, Jarosław Kaczyński po raz kolejny objął funkcję prezesa. I od razu zagrzewał do walki, bo chce od razu wprowadzić partię na ścieżkę do zwycięstwa.
– Trzeba utrzymać zaangażowanie partii po wyborach. Zrobiliśmy już analizy tego, gdzie jest najwięcej potencjalnych wyborców PiS, więc ruszymy z marszem po tych powiatach i gminach – mówi „Newsweekowi” jeden z polityków PiS. Założenie planu jest proste – Karol Nawrocki zdobył w drugiej turze wyborów ponad 10 milionów głosów, a z tego grona oczywiście nie wszyscy są wyborcami PiS. Nowogrodzka musi więc przekonać jak największą grupę wyborców, którzy głosowali na Nawrockiego, a nie są elektoratem PiS, do głosowania w przyszłości na partię Kaczyńskiego.
Politycy PiS liczą, że pierwszy krok już został zrobiony. Skoro ktoś zagłosował na Nawrockiego, to łatwiej będzie mu zaznaczyć krzyżyk przy nazwie „Prawo i Sprawiedliwość”. To dlatego podczas spotkania w Pułtusku Jarosław Kaczyński powtarzał, że Karol Nawrocki „to był kandydat PiS”, ot tak, żeby oswoić wyborców. Zakusy są na elektrorat Konfederacji, Grzegorza Brauna czy rozczarowanych wyborców Trzeciej Drogi.
Marsze po Polsce
Pierwszy etapem „przekonywania” mają być „marsze po Polsce”, które zapowiadał prezes PiS. Politycy partii mają być aktywni w terenie, to ma też utrzymać mobilizację. Bo do wyborów zostały aż dwa lata, obecny entuzjazm po wygranej Nawrockiego może szybko się wyczerpać.
– Nasz prezes nie zadowala się wystrzałami, ale chce ustawicznej pracy w terenie – mówi „Newsweekowi” jeden z polityków z Nowogrodzkiej. Najlepiej dla partii byłoby, gdyby odbyły się przyspieszone wybory. Dlatego Nawrocki ma już od początku utrudniać rządowi pracę.
– Będziemy zasypywać rząd inicjatywami, projektami ustaw, aktywnościami i czym się da, żeby pokazać, po której stronie jest dynamika i energia do działania – zdradzają rozmówcy Interii. Można się spodziewać, że Nawrocki złoży projekt ustawy dotyczącej kwoty wolnej od podatku w wysokości 60 tysięcy złotych. I piłka będzie po stronie koalicji rządzącej – odrzucenie takiego projektu nie przyjmie, będzie dla PiS paliwem do zmasowanej krytyki.
I takich manewrów pewnie zobaczymy więcej. Cel jest jeden – obalić rząd Tuska, najlepiej jeszcze przed 2027 rokiem.
Źródło: Newsweek
Udostepnij artykul
