Kaczyński mocno się przeliczy? Prezes chce przejąć władzę, ale znów popełnia TEN błąd. „Niszczy i gnębi konkurentów”
Jarosław Kaczyński nie zamierza wchodzić w koalicję z Konfederacją. Czy prezes przeliczy się przez swoją niechęć do politycznych sojuszy? Gdy Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie, PiS nabrało wiatru w żagle i zapowiedziało powrót do władzy. Długo wydawało się, że realnym scenariuszem jest stworzenie wielkiej prawicowej koalicji PiS-Konfederacja, ale ten scenariusz nie jest już aktualny. Gdy Jarosław Kaczyński zorientował się, że liderzy „Konfy” nie chcą paść przed nim na kolana, a w koalicji zamierzają być równorzędnymi partnerami, odpuścił ten pomysł. Teraz plan jest inny – PiS ma przejąć elektorat Konfederacji i ugrać w wyborach tyle, ile wystarczy do samodzielnego rządzenia. I Kaczyński może ostro się przeliczyć. Okazuje się, że nie wyciągnął wniosków z wyborów 15 października 2023 roku. Bo PiS przecież wygrało te wybory, ale wcześniej wszystkich do siebie zniechęciło i okazało się, że Nowogrodzka ma zerowe możliwości koalicyjne. Pamiętacie te żałosne próby przekabacenia PSL, tego samego PSL, które wcześniej PiS bezlitośnie atakowało? No właśnie, teraz może dojść do powtórki. – Gdyby Kaczyński był politykiem, który prowadzi partię w standardowy sposób, to po wygranych wyborach w 2023 r. miałby dziś koalicjanta i rządziłby – wskazał Andrzej Stankiewicz z Onetu w programie „Naczelni”. – Nikt z nim nie chciał rządzić, bo on niszczy,

Jarosław Kaczyński nie zamierza wchodzić w koalicję z Konfederacją. Czy prezes przeliczy się przez swoją niechęć do politycznych sojuszy?
Gdy Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie, PiS nabrało wiatru w żagle i zapowiedziało powrót do władzy. Długo wydawało się, że realnym scenariuszem jest stworzenie wielkiej prawicowej koalicji PiS-Konfederacja, ale ten scenariusz nie jest już aktualny. Gdy Jarosław Kaczyński zorientował się, że liderzy „Konfy” nie chcą paść przed nim na kolana, a w koalicji zamierzają być równorzędnymi partnerami, odpuścił ten pomysł. Teraz plan jest inny – PiS ma przejąć elektorat Konfederacji i ugrać w wyborach tyle, ile wystarczy do samodzielnego rządzenia.
I Kaczyński może ostro się przeliczyć. Okazuje się, że nie wyciągnął wniosków z wyborów 15 października 2023 roku. Bo PiS przecież wygrało te wybory, ale wcześniej wszystkich do siebie zniechęciło i okazało się, że Nowogrodzka ma zerowe możliwości koalicyjne. Pamiętacie te żałosne próby przekabacenia PSL, tego samego PSL, które wcześniej PiS bezlitośnie atakowało? No właśnie, teraz może dojść do powtórki.
– Gdyby Kaczyński był politykiem, który prowadzi partię w standardowy sposób, to po wygranych wyborach w 2023 r. miałby dziś koalicjanta i rządziłby – wskazał Andrzej Stankiewicz z Onetu w programie „Naczelni”. – Nikt z nim nie chciał rządzić, bo on niszczy, gnoi, gnębi, inwigiluje swoich konkurentów politycznych, którymi często są jego koalicjanci – dodał dziennikarz. Jako przykłady podał dawnych koalicjantów PiS – Samoobronę, Ligę Polskich Rodzin czy Jarosława Gowina.
– Kaczyński nie chce mieć koalicjanta. On nie chce się dzielić władzą. On obawia się, że koalicjanci będą mieli swoje interesy, przez co pewnych rzeczy nie będzie w stanie dowieźć – analizuje Stankiewicz.
Prezes nie akceptuje więc żadnych półśrodków, chce samodzielnej władzy dla swojej partii i wszedł na wojenną ścieżkę ze Sławomirem Mentzenem i jego ekipą. Ale nie wszyscy przy Nowogrodzkiej są zadowoleni z takiej taktyki. Niektórzy politycy PiS mają w pamięci, że w 2023 roku partia straciła władzę, bo zraziła do siebie wszystkich i nie miała możliwości koalicyjnych. Teraz szykuje się powtórka tego błędu.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
