Kaczyński kazał płacić składki, ale działacze mają to w nosie. Skarbnik PiS wylewa żale! "Dzwonię z ponagleniami"
Działacze PiS są niby tacy oddani partii i zapatrzeni w prezesa, ale gdy przychodzi do płacenia składek to łapią się za kieszenie. – Potrzeby mamy ciągle duże – załamuje ręce skarbnik PiS Henryk Kowalczyk. Co na to Jarosław Kaczyński? Połowa działaczy nie płaci! Po ośmiu bogatych latach PiS przyszły lata chude, a już na pewno dużo skromniejsze. Raz, że partia Jarosława Kaczyńskiego została w 2023 r. odsunięta od władzy i skończyło się eldorado, a dwa, że Jarosław Kaczyński i jego świta dostała cios jesienią 2024 r. w postaci utraty subwencji w wysokości 10 mln zł. I się zaczęło ratowanie partyjnego budżetu. Od tamtego momentu Jarosław Kaczyński zarządził wpłacanie składek na partię – tysiąc złotych miesięcznie dla każdego posła i pięć tysięcy dla każdego europosła. Łącznie miałoby to zasilać budżet partii o przeszło dwa i pół miliona złotych rocznie. Problem w tym, że tam, gdzie zaczyna się wpłacanie na partię, tam kończy się bezgraniczna miłość do PiS i samego prezesa. Jak wyznał skarbnik PiS Henryk Kowalczyk, działacze są wyjątkowo oporni, gdy przychodzi do zlecenia przelewu z własnego konta na partyjne. – Wysłałem maila do wszystkich, którzy zalegają z opłatą, dzwonię też z ponagleniami. Każdy zapewnia, że ureguluje te zaległości do końca

Działacze PiS są niby tacy oddani partii i zapatrzeni w prezesa, ale gdy przychodzi do płacenia składek to łapią się za kieszenie. – Potrzeby mamy ciągle duże – załamuje ręce skarbnik PiS Henryk Kowalczyk. Co na to Jarosław Kaczyński?
Połowa działaczy nie płaci!
Po ośmiu bogatych latach PiS przyszły lata chude, a już na pewno dużo skromniejsze. Raz, że partia Jarosława Kaczyńskiego została w 2023 r. odsunięta od władzy i skończyło się eldorado, a dwa, że Jarosław Kaczyński i jego świta dostała cios jesienią 2024 r. w postaci utraty subwencji w wysokości 10 mln zł. I się zaczęło ratowanie partyjnego budżetu.
Od tamtego momentu Jarosław Kaczyński zarządził wpłacanie składek na partię – tysiąc złotych miesięcznie dla każdego posła i pięć tysięcy dla każdego europosła. Łącznie miałoby to zasilać budżet partii o przeszło dwa i pół miliona złotych rocznie. Problem w tym, że tam, gdzie zaczyna się wpłacanie na partię, tam kończy się bezgraniczna miłość do PiS i samego prezesa. Jak wyznał skarbnik PiS Henryk Kowalczyk, działacze są wyjątkowo oporni, gdy przychodzi do zlecenia przelewu z własnego konta na partyjne.
– Wysłałem maila do wszystkich, którzy zalegają z opłatą, dzwonię też z ponagleniami. Każdy zapewnia, że ureguluje te zaległości do końca roku dlatego nie chcę wymieniać ich z nazwiska. Potrzeby mamy ciągle duże. Np. spływają jeszcze rachunki za ostatni kongres, to może być wydatek rzędu 1,5-2 milionów złotych – pożalił się w rozmowie z „Super Expressem” były wicepremier w rządzie PiS.
Wyborco szanownym poratuj złotóweczką
A przecież partia władowała ogromne pieniądze w kampanię wyborczą Karola Nawrockiego, więc nic dziwnego, że teraz trzeba zaciskać pasa. Co ciekawe, wielu działaczy właśnie po zwycięstwie Nawrockiego w wyborach prezydenckich uznało, że starczy tego wpłacania. I teraz są pewnie na czarnej liście prezesa. – Po wyborach z kasą gorzej się zrobiło. Wpływy są mniejsze, bo ludzie mają poczucie, że wygraliśmy – mówiła we wrześniowej rozmowie z „Newsweekiem” ważna osoba z PiS.
Na szczęście dla PiS są jeszcze wierni i bezinteresowni sympatycy partii z Nowogrodzkiej. O nich też prezes nie zapomina i raz na jakiś czas przypomina, że warto wspomóc ulubioną partię. – Mamy ogromną ilość różnych wydatków i dlatego zmuszony jestem prosić naszych zwolenników o finansowe wsparcie. Robiliśmy to już, spotykało się to wtedy z pięknym i szerokim echem, pozwoliło to nam przeprowadzić i wygrać kampanię prezydencką. Dzisiaj trzeba wygrać także te kolejne niesłychanie ważne wybory, wybory parlamentarne – zachęcał niedawno Jarosław Kaczyński.
Źródło: Se.pl
Udostepnij artykul
