Polityka i spoleczenstwo

Hołownia sprowadzony na ziemię, o nową fuchę nie będzie tak łatwo. "Może ja czegoś nie wiem, ale..."

1 października 2025, 08:28479 wyswietlen
Udostępnij:

Szymon Hołownia rzuca polską politykę, bo bardzo chciałby posady w ONZ. Ekspert studzi jednak zapędy marszałka. –  Nie ma wyższego wykształcenia, nie wiem jak jest z językami u pana marszałka – punktuje. To już jest koniec Polska 2050 znalazła się na ostrym zakręcie, z którego może być ciężko wyjść bez szwanku. Partia przeżywa poważny kryzys , do którego rękę przyłożył sam Szymon Hołownia. Zaczęło się od – nazywajmy rzeczy po imieniu – klęski w wyborach prezydenckich, w których marszałek Sejmu uzyskał dopiero piąty wynik (4,99 proc.). Później nastąpiło rozstanie z PSL i rozpad Trzeciej Drogi. Lato 2025 stało już pod znakiem burzy, do której doprowadziło nocne spotkanie z politykami PiS w mieszkaniu Adama Bielana. Jakby tego było mało, Szymon Hołownia palnął na antenie Polsat News o „zamachu stanu”, co wywołało kolejną burzę. – Wielokrotnie proponowano mi, sugerowano, rozpytywano mnie czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego się to sprowadza – mówił marszałek. Nie chciał podać żadnych nazwisk i konkretów. Stwierdził tylko, że „przyjdzie czas, że będziemy o tym rozmawiać”. Później tłumaczył się ze swoich słów, ale niesmak pozostał. Pod koniec września lider szorującej o dno w sondażach Polski 2050 odpalił prawdziwą bombę i ogłosił, że po zakończeniu urzędowania

Hołownia sprowadzony na ziemię, o nową fuchę nie będzie tak łatwo. "Może ja czegoś nie wiem, ale..."

Szymon Hołownia rzuca polską politykę, bo bardzo chciałby posady w ONZ. Ekspert studzi jednak zapędy marszałka. –  Nie ma wyższego wykształcenia, nie wiem jak jest z językami u pana marszałka – punktuje.

To już jest koniec

Polska 2050 znalazła się na ostrym zakręcie, z którego może być ciężko wyjść bez szwanku. Partia przeżywa poważny kryzys , do którego rękę przyłożył sam Szymon Hołownia. Zaczęło się od – nazywajmy rzeczy po imieniu – klęski w wyborach prezydenckich, w których marszałek Sejmu uzyskał dopiero piąty wynik (4,99 proc.). Później nastąpiło rozstanie z PSL i rozpad Trzeciej Drogi. Lato 2025 stało już pod znakiem burzy, do której doprowadziło nocne spotkanie z politykami PiS w mieszkaniu Adama Bielana.

Jakby tego było mało, Szymon Hołownia palnął na antenie Polsat News o „zamachu stanu”, co wywołało kolejną burzę. – Wielokrotnie proponowano mi, sugerowano, rozpytywano mnie czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego się to sprowadza – mówił marszałek. Nie chciał podać żadnych nazwisk i konkretów. Stwierdził tylko, że „przyjdzie czas, że będziemy o tym rozmawiać”. Później tłumaczył się ze swoich słów, ale niesmak pozostał.

Pod koniec września lider szorującej o dno w sondażach Polski 2050 odpalił prawdziwą bombę i ogłosił, że po zakończeniu urzędowania na fotelu marszałka Sejmu, nie będzie kontynuował swojej pracy przy Wiejskiej. Chciałoby się powiedzieć – szybko poszło.

Nie tak prędko!

– Przedwczoraj poinformowałem naszą Radę Krajową, że w ten piątek złożyłem aplikację w publicznym naborze ogłoszonym przez Sekretarza Generalnego ONZ Antonio Guterresa na funkcję Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) – napisał Hołownia. – Temat wsparcia humanitarnego znam lepiej, niż politykę, bo zajmowałem się nim dwa razy dłużej, rozwijając moje fundacje na całym świecie – uzasadniał swoją decyzję. Prezydent Karol Nawrocki już zapowiedział, że nie będzie robił Hołowni przeszkód w realizacji tego pomysłu. – Od tego jest prezydent Polski, aby wspierać polskich kandydatów w ONZ – stwierdził w Radiu ZET.

Teraz głos w sprawie dalszej kariery Hołowni zabrał prof. Radosław Markowski. Politolog sprowadził marszałka na ziemię.

— Polska też nigdy nie była krajem, pomimo tego, co nam się wydaje, który miałby jakieś masowe doświadczenie z uchodźcami. To jest w ogóle inny rodzaj specjalności (…) Jeżeli ktoś nie osiąga sukcesu w polityce i nie potrafi partii utrzymać na poziomie 2-3 proc. we własnej ojczyźnie, to nie jest to jakaś rekomendacja, żeby się zajmować losem miliona osób. Nie wiem też, jak jest z językami u pana Szymona Hołowni. Na takim stanowisku trzeba błyskotliwie i płynnie posługiwać się najlepiej kilkoma językami, bo to są sprawy bardzo delikatne — stwierdził w rozmowie z „Faktem”.

Źródło: Fakt.pl

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz