Gosek oburzony na komisję! Ujawnia, jak przesłuchanie wpłynęło na zdrowie Ziobry. „Według opinii lekarzy...”
Zbigniew Ziobro ma za sobą przesłuchanie przed komisją śledczą ds. Pegasusa. Mariusz Gosek załamuje ręce i ujawnia, jak wpłynęło to na stan zdrowia byłego ministra. Ziobro zeznawał Zabawa w chowanego się skończyła. W poniedziałek 29 września Zbigniew Ziobro został skutecznie doprowadzony przez policję na przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasua. Były minister sprawiedliwości przez wiele miesięcy ignorował wezwania. Najpierw tłumaczył się chorobą (zdiagnozowano u niego nowotwór krtani), potem powoływał się na wyrok upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego, który jak na zawołanie orzekł, że komisja została powołana w sposób nielegalny. Koniec końców przesłuchanie się odbyło, trwało blisko osiem godzin, oczywiście z przerwami. Co istotne, przewodnicząca komisji Magdalena Sroka po około dwóch godzinach pytała Ziobrę, czy potrzebuje przerwy. Polityk PiS odparł, że ma zaświadczenie lekarskie, które wskazuje, iż nie powinien mówić ciągiem dłużej niż trzy godziny. Dodał jednak, że „dobrze mu się rozmawia z komisją, więc będzie nadal uczestniczyć w posiedzeniu”. Gosek o zdrowiu polityka PiS – Nie powinien tak długo być przesłuchiwany, bo zalecenie lekarza było takie, by używał głosu 3-4 godziny – grzmi teraz Mariusz Gosek. Jest wściekły na komisję i zarzuca jej, że wiedziała o zaleceniach lekarskich, a mimo to przedłużała przesłuchanie. Nazwa to „niehumanitarnym działaniem”. – Urządzają cyrk za

Zbigniew Ziobro ma za sobą przesłuchanie przed komisją śledczą ds. Pegasusa. Mariusz Gosek załamuje ręce i ujawnia, jak wpłynęło to na stan zdrowia byłego ministra.
Ziobro zeznawał
Zabawa w chowanego się skończyła. W poniedziałek 29 września Zbigniew Ziobro został skutecznie doprowadzony przez policję na przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasua. Były minister sprawiedliwości przez wiele miesięcy ignorował wezwania. Najpierw tłumaczył się chorobą (zdiagnozowano u niego nowotwór krtani), potem powoływał się na wyrok upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego, który jak na zawołanie orzekł, że komisja została powołana w sposób nielegalny.
Koniec końców przesłuchanie się odbyło, trwało blisko osiem godzin, oczywiście z przerwami. Co istotne, przewodnicząca komisji Magdalena Sroka po około dwóch godzinach pytała Ziobrę, czy potrzebuje przerwy. Polityk PiS odparł, że ma zaświadczenie lekarskie, które wskazuje, iż nie powinien mówić ciągiem dłużej niż trzy godziny. Dodał jednak, że „dobrze mu się rozmawia z komisją, więc będzie nadal uczestniczyć w posiedzeniu”.
Gosek o zdrowiu polityka PiS
– Nie powinien tak długo być przesłuchiwany, bo zalecenie lekarza było takie, by używał głosu 3-4 godziny – grzmi teraz Mariusz Gosek. Jest wściekły na komisję i zarzuca jej, że wiedziała o zaleceniach lekarskich, a mimo to przedłużała przesłuchanie. Nazwa to „niehumanitarnym działaniem”.
– Urządzają cyrk za duże pieniądze podatników – ocenia poseł PiS i zwraca uwagę, że Ziobro poniósł konsekwencje zdrowotne przesłuchania.
– Widziałem się z panem ministrem. To jest wojownik i bardzo silny charakter. Długie przesłuchanie spowodowało jednak, że nadwyrężył aparat mowy – ujawnia Gosek w rozmowie z „Faktem”. – To duża niedogodność, kiedy chcemy coś powiedzieć, a on nie działa i nie możemy zabrać głosu, tak jak byśmy chcieli – dodaje. Poseł podkreśla, że Ziobro musi szczególnie zwracać uwagę na stan swojego zdrowia.
– Aparat mowy pana ministra musi odpocząć. Tak jak wspomniałem, według opinii lekarzy nie powinien tak długo mówić w ciągu dnia – wskazuje. Jest przy tym dumny ze swojego partyjnego lidera.
– Niemniej pan minister zmiażdżył ją (komisję – red.). Państwo z komisji nie chcieli słuchać świetnych argumentów – cieszy się Gosek.
Źródło: Fakt
Udostepnij artykul
