Polityka i spoleczenstwo

Dramat Kowalskiego! Wszedł na mównicę, ale szybko przerwały mu TE okrzyki. „Byś się wstydził”

29 maja 2026, 14:49188 wyswietlen
Udostępnij:

Janusz Kowalski wkroczył na mównicę sejmową, ale… nie dał rady się wypowiedzieć. Przeszkodziły mu okrzyki, które posłowie PiS kierowali do Donalda Tuska. Piątkowe posiedzenie Sejmu rozpoczęło się w burzliwy sposób. Na sejmową mównicę weszła Marcelina Zawisza z Razem, która w emocjonalnym wystąpieniu zwróciła się do Donalda Tuska w sprawie szpitala w Lesku. Posłanka miała przy sobie paczkę z 6 tysiącami podpisów mieszkańców, którzy domagają się wsparcia finansowego dla placówki. Gdy Zawisza skończyła swoje wystąpienie, następny w kolejce do mównicy był Janusz Kowalski. Poseł, który niedawno odszedł z PiS, zaczął wystąpienie od wspomnienia swojego ojca. – Panie marszałku w gminie Białozurska w powiecie krzemienieckim w 1935 roku urodził się mój śp. tato Edward – mówił Kowalski. Powiat krzemieniecki to dawny powiat województwa wołyńskiego II Rzeczypospolitej. Kowalski zapewne chciał opowiedzieć o dzieciństwie swojego ojca na Wołyniu w kontekście decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymira Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek armii ukraińskiej imienia „Bohaterów UPA”. Ale nie było mu dane, bo z sali rozległy się okrzyki. – Byś się wstydził! Byś się wstydził! – krzyczeli posłowie PiS. Kowalski był zaskoczony, ale szybko zrozumiał, co się dzieje. Otóż krzyki skierowane były do Donalda Tuska, do którego podeszła Marcelina Zawisza i próbowała wręczyć paczkę z podpisami. Poseł

Dramat Kowalskiego! Wszedł na mównicę, ale szybko przerwały mu TE okrzyki. „Byś się wstydził”

Janusz Kowalski wkroczył na mównicę sejmową, ale… nie dał rady się wypowiedzieć. Przeszkodziły mu okrzyki, które posłowie PiS kierowali do Donalda Tuska.

Piątkowe posiedzenie Sejmu rozpoczęło się w burzliwy sposób. Na sejmową mównicę weszła Marcelina Zawisza z Razem, która w emocjonalnym wystąpieniu zwróciła się do Donalda Tuska w sprawie szpitala w Lesku. Posłanka miała przy sobie paczkę z 6 tysiącami podpisów mieszkańców, którzy domagają się wsparcia finansowego dla placówki. Gdy Zawisza skończyła swoje wystąpienie, następny w kolejce do mównicy był Janusz Kowalski.

Poseł, który niedawno odszedł z PiS, zaczął wystąpienie od wspomnienia swojego ojca.

Panie marszałku w gminie Białozurska w powiecie krzemienieckim w 1935 roku urodził się mój śp. tato Edward – mówił Kowalski. Powiat krzemieniecki to dawny powiat województwa wołyńskiego II Rzeczypospolitej. Kowalski zapewne chciał opowiedzieć o dzieciństwie swojego ojca na Wołyniu w kontekście decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymira Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek armii ukraińskiej imienia „Bohaterów UPA”. Ale nie było mu dane, bo z sali rozległy się okrzyki.

Byś się wstydził! Byś się wstydził! – krzyczeli posłowie PiS. Kowalski był zaskoczony, ale szybko zrozumiał, co się dzieje. Otóż krzyki skierowane były do Donalda Tuska, do którego podeszła Marcelina Zawisza i próbowała wręczyć paczkę z podpisami. Poseł obecnie niezrzeszony nie mógł dokończyć wypowiedzi, poprosił marszałka Sejmu o interwencję. Ale ten wcale nie garnął się do pomocy.

– Panie pośle czas panu mija, mnie to nie interesuje, czas panu mija – powiedział Włodzimierz Czarzasty. W końcu Kowalskiemu udało się dojść do głosu.

Mam nadzieję, że pan premier Tusk weźmie te sześć tysięcy podpisów i uratuje szpital. Ale chcę jasno powiedzieć, że musi być reakcja polskiego państwa na to, co wydarzyło się na Ukrainie. Wołodymir Zełenski napluł Polkom w twarz. Milczenie Władysława Kosiniaka-Kamysza i Donalda Tuska jest nie do przyjęcia. Ufam szanowni panowie, że wyjdziecie spod sporu politycznego i zareagujecie na tę kwestię. Nie można finansować armii ukraińskiej z SAFE, jeśli robią takie rzeczy. Nie można prowadzić polityki z Ukrainą w taki sposób, że wy milczycie, a oni plują nam w twarz – mówił do niedawna polityk PiS.

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz